03
Lipiec
2004
00:00

dziennik 2004-07-03 00:00:00

Wyjechaliśmy. Było miło ale… No nic. Tylu komplementów pod adresem filmu i swoim nie usłyszałam dawno. A że oryginalne, a że wspaniałe, i że dowcipne i inteligentne, i że wspaniale grane, a że muzyka nadzwyczajna, i zdjęcia, że zupełnie coś innego, a jaka forma interesująca!… No i co mi z tego?… I to wszystko podczas przyjęcia w ogrodach u księcia. Książe Albert powiedział do mnie sam z siebie „dobry wieczór” po polsku. Było mi bardzo miło… No nic. Uciekamy. Wieczorem rozdanie nagród, ale nas już nie będzie. Jedziemy na wakacje. Podobno podczas rozdawania nagród mają być jakieś demonstracje różnych jury i votum separatum, jak to na każdym festiwalu…

Marlon Brando nie żyje i to jest dziś najważniejsze… Największy umarł. Chaplin i On, reszta jakoś tam kombinuje… ale… oni byli najwięksi.
Dobrego dnia. Już dziś będziemy spać w naszych włoskich Dębkach…

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.