Wczoraj do południa podobno, podczas obrad jury ocierałam się o wszystkie nagrody- za scenariusz, za reżyserię, i za rolę, po południu, głosowano jeszcze raz i nie dostałam nic. Szkoda, dla mnie to niby bez znaczenia ale może dostałabym w Polsce pieniądze na dalsze odcinki… a tak wielkie Gie…
Zdjęcia dziś zrobione głownie przez moich synów, dla kolegów i specjalnie dla was. Moje dzieci nie obchodzi tu nic, Monte Carlo, festiwal, moje ewentualne problemy i obowiązki, nawet to że mieszkamy w hotelu Hermitage cieszącego się od ponad 100 lat opinią jednego z najpiękniejszych i najelegantszych w Europie, nic na nich nie robi wrażenia, tylko samochody. Ja wywiad za wywiadem a większość dla Rosjan, co mnie prawdziwie dziwi, a wszystkich tu zdumiewa kiedy mówię że jeden odcinek mojego serialu kosztuje około 32 tysięcy euro i kręcimy go w trzy dni, po prostu spadają krzeseł, bo o pieniądzach, kondycji produkcji, i czasie przeznaczonym na produkcję, mówią tu wszyscy a budżety ocenianych tu seriali i produkcji telewizyjnych są tak duże że pewnie można by za nie zrealizowaæ pół tego co my robimy rocznie u nas. Nie mówię o serialach formatowych, które tu można kupić na pęczki, a które wszędzie kosztują tyle samo i wszędzie wygladają tak samo, w każdej telewizji świata i wszędzie jest to to samo b… Ale za dużo się nie odzywam bo jak w Polsce nie ma za co leczyć ludzi, to ja sama nie dałabym sobie ani nikomu innemu ani złotówki na żaden zafajdany film… no tyle że jedno z drugim nie ma podobno nic wspólnego.
Nie mogę się napatrzeć na zieleń. A wizyta w słynnym Muzeum Lalek, wynagrodziła mi wszystkie chwile zwątpienia w sens… A z drugiej strony gdzie ja szukam sensu? W Monte Carlo? Chyba zwariowałam!