22
Czerwiec
2004
00:00

dziennik 2004-06-22 00:00:00

 

FILOZOFIA JEST PONAD SPORAMI. Wilhelm Ogkham.

Rozmawialiśmy wczoraj w towarzystwie o technikach oddychania i o terapii mającej na celu walkę z lękami i stresem, właśnie terapii opartej na specjalnej technice i ćwiczeniach oddechowych. Podobno początki ćwiczeń są bardzo trudne, organizm się buntuje, boli głowa podczas pierwszych dni terapii, jest się potwornie zmęczonym, ma się problemy z gardłem, ataki kaszlu, zachwiania równowagi itd. itp. Nawet chwile utraty świadomości, po intensywnym treningu, trwające nawet dość długo, jednym słowem powietrze działa to jak środki odurzające. Jest to metoda uspakajania się i pracy na sobą , własnym umysłem i nerwami, jakby mechaniczna, ale po jakimś czasie organizm zaczyna podobno współpracować w harmonii i znika naprawdę wiele problemów. A osoby które mi to wczoraj opowiadały twierdziły że zaczyna się panować absolutnie nad sobą, zmienia się charakter, nastawienie do świata.itd…. Pikanterii opowieści dodawał fakt, że snuli ją mężowie, dotyczyła żon i byłych żon i obaj zgodnie twierdzili ,że kiedy żony chodziły na te zajęcia i stosowały te techniki, zupełnie się zmieniły, rozjaśniły, uśmiechały często i były jak balsam, a na koniec obaj panowie zgodnie stwierdzili, że gdyby stosowały tę terapię dalej, do dziś, to pewnie ich małżeństwa trwałyby i nie musieli by się z nimi rozwodzić, no ale niestety, obie panie zrezygnowały w pewnym momencie i ….no nieuniknione…. Panowie twierdzili też że żony podczas okresu terapii zyskały dodatkowo jakby jakieś zdumiewające wtajemniczenie i na przykład potrafiły przewidywać, przeczuwać zdarzenia. A nawet, czego panowie zaczęli się obawiać, że żony odkryją ich drugie związki z innymi paniami(sic), bo na przykład potrafiły przewidywać w tym okresie rzeczy nieprzewidywalne….np. jeden z nich skręcał do stacji benzynowej kupić benzynę a żona siedząca w samochodzie obok niego mówiła ze spokojem – na tej stacji nie ma benzyny – i rzeczywiście jej tam nie było, albo – spóźnisz się dziś do pracy – i on się spóźniał, mimo że wychodził wcześniej…..wydało mi się to nietrudne do przewidzenia, a na stacji benzynowej pewnie ona z daleka przeczytała kartkę, której on nie zauważył….ale nie ważne. Na koniec doszliśmy do nadprzyrodzonych zdolności ludzi i jeden z panów opowiedział historię taką….pewnego dnia w trakcie podróży służbowej dotarł na lotnisko w Omsku. Tłum kłębił się gęsto, nie wiadomo było kiedy odlecą samoloty, ponieważ dawno rozkład lotów nie był aktualny, wszyscy szukali miejsca aby w wygodnych warunkach czekać ale nie było szansy, nie było ani jednego miejsca, krzesła, gdzie można by przysiąść. Nagle, opowiadający zobaczył zdumiony, puste krzesło w poczekalni, krzesło, którym się nikt nie interesował mimo że dookoła wielu ludzi stało. Usiadł. Usiadł plecami do innego meżczyyzny, z konieczności, wynikało to z ustawienia krzeseł , a kiedy usiadł, obok niego dwie osoby, siedzące po obu jego stronach wstały i odeszły, tak samo jak osoby siedzące po obu stronach mężczyzny, siedzącego do niego plecami. Zakrawało to na cud, nie mniej tak się stało, i co więcej, nikt się tymi uwolnionymi miejscami nie zainteresował, a panowie zostali jakby sami, w tłumie. Po chwili mężczyzna się odezwał ( rozmowa toczyła się po rosyjsku) i zapytał dokąd mój rozmówca podróżuje i skąd pochodzi, zyskawszy odpowiedzi, i pewność że czas oczekiwania na samolot jest w zasadzie nieograniczony, zaproponował zabawę, polegającą na tym że mój znajomy ma pomyśleć o kimś, jakimś człowieku sobie znanym , a on, napotkany jegomość będzie próbował zgadnąć o kim pomyślał i będzie mu o tym kimś opowiadał….Mój znajomy, zdumiony już miał zamiar odmówić i odejść , będąc pewnym że spotkał wariata, kiedy ten powiedział z uśmiechem w głosie, (nie widział jego twarzy bo mężczyzna nie odwracał się, rozmawiał z nim siedząc ciągle plecami, skręcając tylko lekko głowę), powiedział więc że ta osoba o której mój znajomy pomyślał to starsza kobieta, nie sprzyja panu – dodał- ma pan przez nią problemy, z jej powodu pan wyjechał…..Opowiadający, mi tę historię, zdumiony siadł głębiej. Rzeczywiście, mimowolnie , kiedy tamten zaproponował zabawę , pomyślał o swojej teściowej, która poróżniła go z żoną, był to na początku ich małżeństwa i bardzo to przeżywał, wyjechał podróż służbową także dlatego żeby uciec z domu, ponieważ teściowa zawiadomiła o swoich rychłych odwiedzinach….Siedział czas jakiś sparaliżowany, po czym nic nie mówiąc spotkanemu, zaczął intensywnie , siedząc do niego plecami myśleć o kimś innym. Mężczyzna trochę się kręcił, wiercił, zdjął czapkę, po czym powiedział – myśli pan o mężczyźnie, jest zakochany ale tak kobieta nie jest dla niego dobra, będzie miał problemy i jakiś czas będzie u pana mieszkał….Zdumienie mojego znajomego nie maiło granic bo rzeczywiście pomyślał o przyjacielu mającym problemy z historią miłosną. Teraz z kolei on zapytał – dlaczego pan tak się ze mną bawi, o co chodzi? To jest dla pana zabawne , nudzi się pan? O co panu chodzi? I wtedy mężczyzna odwrócił się – musi mi pan pomóc- powiedział- widzi pan tę kobietę, tam pod ścianą? Ona płacze. Jej syn umiera, a ona nie wie co ma zrobić, jest bezradna i gotowa na wszystko. To moja żona, pokłóciła się ze mną , nie chce mnie znać i chce się dziś wyprowadzić do matki . Wracamy od syna ze szpitala, ona ma raka , ale nie umrze, pod warunkiem że ona będzie miała nadzieję, że przestanie płakać i histeryzować i wiecznie żegnać się z synem a zacznie i mu dodawać otuchy a nie odbierać w każdym momencie. Musi go odwiedzać z uśmiechem, mówić mu że wszystko będzie dobrze, że nie umrze, a przede wszystkim nie martwić go rozstaniem i kłótniami ze mną. Nasz syn jest młodym człowiekiem wszystko rozumie i nie jest głupi. Jest mu tyko potrzeba nadziei a ona mu ją z lęku, z miłości z zaślepienia z rozpaczy zabiera, leczenie nie postępuje, stanęło w miejscu….. mam prośbę niech pan pójdzie do niej i powie że ja to wiem i pan mi wierzy bo odgadłem szczegóły i z pana życia……Mój znajomy , przyjrzał się temu panu, kobicie, pomyślał i odszedł zabierając bagaż….do dziś nie umie sobie tego wybaczyć. Do dziś nie może tego zapomnieć…..

No i tyle . Dobrego dnia. Ja wchodzę w inne klimaty, dziś pierwsza próba „ Na szkle malowane….A dla was życzenia dobrego dnia i widok z mojego okna hotelowego na morze od świtu do ustalenia się dnia…będzie dziś pięknie…..

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.