ILUŻ TO JUŻ SPOTKAŁEM NA ŚWIECIE LUDZI PODAJĄCYCH SIĘ ZA CNOTLIWYCH. A RAD BYM PRĘDZEJ Z KURAMI NA GRZĘDZIE SPAĆ, NIŻBYM SIĘ ODWAŻYŁ W TAMTYM TOWARZYSTWIE ZMRUŻYC CHOĆBY JEDNO OKO. Wilhelm Oskham
Nikt nie przyszedł odebrać dziecka z przedszkola. Przedszkolanka postanawia zaprowadzić dziewczynkę do domu lub zabrać ją do siebie. Jest zima, zaczyna dziecko ubierać. Z trudem, mozoląc się, stękając, wciskając na siłę i z wysiłkiem, po godzinie założyła jej wreszcie ewidentnie za ciasne buciki. – Strasznie ciasne masz buciki – skonstatowała na końcu, spocona. – Bo to nie są moje buciki – odparło spokojnie dziecko. Więc przedszkolanka z trudem zdejmuje buciki, zdejmują się równie trudno jak zakładają. Wreszcie po długiej chwili sukces, buciki zdjęte. – A gdzie są twoje buciki– pyta rozgladajc sie za innymi butami po szatni. – Te, to są mojej siostry buciki, ale moja mama każe mi je nosić. Przedszkoalnka nie wierzy własnym uszom, ale rada nie rada, znów zaczyna mozolnie zakładać dziecku te same buciki. Morduje się, wciska, sapie, poci się, wreszcie koniec, buciki na nóżkach. Umęczona zakłada dziewczynce kurteczkę, czapkę, szaliczek. Dziecko jest ubrane. Jeszcze tylko rękawiczki, których nie widzi. Pyta – kochanie a gdzie są twoje rękawiczki? Dziecko parzy na nią zdziwione – W bucikach.
Dobrego dnia. Kilka zdjęć z nagrywanego w sobotę probramu.