19
Styczeń
2002
21:20

dziennik 2002-01-19 21:20:00

19 stycznia 2002, sobota, 21:20

Arnolda, Konrada, Piotra – wszystkiego dobrego.

Dziś wysyłam na początek zdjęcia zameczku, który remontuje tutaj, w okolicy, gdzie jestem, Reinchold Messner, słynny alpinista, himalaista, pierwszy, który zdobył Koronę świata i Koronę Himalajów wyprzedzając w tym naszego Kukuczkę. Pierwszy też, który zaczął się wspinać na ośmiotysięczniki bez butli tlenowej. Niezwykła postać, która króluje tu zresztą nad całą okolicą.

Tak więc, jak się domyślacie, jestem na miejscu. Prawie dwa dni w podróży. Uwielbiam te podróże. Te dni spędzone corocznie z mężem i dziećmi w samochodzie z powodu przemieszczenia się do Włoch, raz na wakacje letnie, raz na zimowe. To jedne z najbardziej lubianych przeze mnie chwil w roku. A tym razem podróż była szczególnie miła, a to z dwóch powodów: pierwszy to taki, że postanowiłam moich synów zapoznać z twórczością Agnieszki Osieckiej i słuchaliśmy płyt z nagraniami jej piosenek, a przyjemność z wysłuchania pięciu płyt „Pięć oceanów” nie da się po prostu porównać z niczym. Wzruszenia, wspomnienia, zachwyty, przypomnienia, uświadomienia, zamyślenia… i co jeszcze chcecie. Chłopcy pozornie nie przywiązywali do tego, co słyszą, uwagi, a potem okazało się, że zapamiętali wiele, a to, co zapamiętali, usłyszeli, zrozumieli, jest nie do przecenienia, drugi powód to „Szatan z siódmej klasy” Makuszyńskiego, jedna z moich ulubionych książek z dzieciństwa, którą zaczęłam im czytać w tej podróży. Przypomnienie sobie i zapoznanie synów z czarującym Adasiem Cisowskim, profesorem Gąsowskim i innymi bohaterami tej książki stało się dla mnie i męża niespodziewanie taką radością i przyjemnością, że kiedy dojechaliśmy na miejsce żałowaliśmy, że podróż nie może trwać dłużej, i że na te i inne „cuda”, które miałam jeszcze w bagażu, np. sztandarowa płyta zespołu „Perfekt”, nie ma już czasu. Te pięć płyt, Agnieszka, Makuszyński i wykonawcy wysadzili nam autostrady Zjednoczonej Europy brylantami.

Jakie to przyjemne ofiarowywać dzieciom coś, bez czego i nasze życie byłoby marniejsze, i jaka to nieprawdopodobna przyjemność odnajdywać to na nowo, i zachwycać się tym na nowo z tą samą siłą.

Kończę i biegnę im dalej czytać Makuszyńskiego, bo sama nie mogę się już doczekać.

Dobrej nocy. Jutro od rana przypinamy narty.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.