20
Styczeń
2002
13:25

dziennik 2002-01-20 13:25:00

20 stycznia 2002, niedziela, 13:25

Bogny, Bogumiły, Florentyny, Sylweriusza – wszystkiego dobrego.

A oto poszukiwana listem gończym narciarka, Krystyna J. Ukrywa się ona na stokach Alp i w toaletach publicznych, przed rodakami, aby nie zostać rozpoznana i nie ponieść konsekwencji swojej niecnej działalności. Ktokolwiek zauważy znikającą w pośpiechu w toalecie, na pierwszy dźwięk polskiej mowy, kobietę lat około 50, w czarnym stroju narciarskim, ten może podejrzewać, że nie chodzi tu o gwałtownie ujawniające się dolegliwości żołądkowe, a o niezorganizowane, bez planu i strategii, ucieczki. Ucieczki po nic, ponieważ nikt prawdopodobnie nie chce tej kobiety zaczepiać, jest poszukiwana za oszustwa terminowe i niedotrzymane zobowiązania związane z czasem. Nerwowe zachowanie zdradza nieczyste sumienie i stan napięcia, po czym najczęściej można poznać złoczyńcę. Gdyby ktokolwiek zobaczył kobietę odpowiadającą rysopisowi ze zdjęcia, niech jej da spokój, policzymy się z nią, jak wróci. Każdy, nawet największy zbrodniarz, szuka pomocy u bliskich i w rezultacie wraca do miejsca urodzenia, zamieszkania, do tych, na których może liczyć. Zasadzka jest zrobiona. Zarzuty postawione. Nie umknie, nie uniknie sprawiedliwej kary. Dajcie jej cierpieć z poczucia winy za niezałatwione sprawy, w samotności. To cierpienie często bywa karą najdotkliwszą.

Stowarzyszenie Ludzi Sumiennych i Odpowiedzialnych.

List ukrywającej się, przechwycony w zasadzce.

Moi Drodzy, strasznie tu dużo zakochanych. Wszyscy całują się na stokach. Długo i namiętnie, nie zważając na otoczenie. Zgłosiłam pretensje do najbliższych, którzy mi towarzyszą tu w ukryciu, o brak takiego zachowania w stosunku do mnie. Jeden z nich natychmiast zareagował, ale podjechał na nartach zbyt gwałtownie, podciął mi moje narty i wlókł długo po stromym stoku, osiągając skutek przeciwny do zamierzonego. No trudno, każdy ma takich towarzyszy, na jakich sobie zasłużył, liczy się wszakże dobra wola i szybka reakcja na zapotrzebowane zachowania. Nie sądzę, abym miała poszukiwać nowych współpracowników do realizacji życia. Wszyscy uczymy się na błędach. Mam nadzieję, że następne próby pocałunków będą bardziej udane.

Na razie udaje nam się ukrywać z wielkim skutkiem. Powoli rozluźniamy reżim i procedury. Mimo że jeden z nas, z naszej grupy, o nazwisku Materna, został rozpoznany w windzie przez kelnera z byłej Jugosławii jako komik z Polski. Jeszcze raz polecam, nie odbierajcie telefonów, nie udzielajcie informacji, nie otwierajcie drzwi. Nieprzyjaciel czai się wszędzie i może pojawić się znienacka i pod byle postacią.

Dobrego dnia. KJ.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.