26
Styczeń
2002
15:15

dziennik 2002-01-26 15:15:00

26 stycznia 2002, sobota, 15:15

Lutosławy, Aleksandra, Mirosława – wszystkiego dobrego.

To zdjęcie to ja, podoba mi się, bo jestem nie do rozpoznania. 

Żart na dzisiaj to żart golfowy. Ostatnio golf stał się bardzo modnym w kręgach warszawskich, snobistycznym sportem. Podobno to sport genialny, który ma swoją filozofię. Zachwyca się nim wielu, w tym kilku moich kolegów, którzy zaczęli grać w dość późnym wieku. Nie myślę tu oczywiście o Andrzeju Strzeleckim, który gra w golfa od lat i nawet spinki do krawatów ma w kształcie kijów golfowych. Sama przywoziłam mu z Ameryki chusteczki do nosa z wyhaftowanymi kijami i piłeczką, oczywiście w prezencie, nie składał u mnie tak idiotycznego zamówienia.

Tak więc oto taki żart:

Fryderyk miał kłopoty z graniem, bo bardzo słabo już widział, natomiast uderzenie, strategia….. to dodane do doświadczenia, wszystko było znakomite. Poradzono mu więc, żeby grał w parze z Henrykiem, który ma kłopoty z ruszaniem się, ale za to ma świetny wzrok. Grają. Fryderyk świetnie wybił piłkę w kierunku dołka i pyta Henryka, czy widział, gdzie upadła.

– Tak, oczywiście – odpowiada ten.

– No więc gdzie?

– Widziałem, ale niestety już nie pamiętam.

Przypomina mi się tutaj powiedzenie mojej mamy – „Nie mam siły być stara”, w związku z tym jest młoda, wciąż młoda, za co ją nieustannie podziwiamy.

Dobrego dnia.  Dziś czekamy na dalszą część grupy z Polski. A wieczorem z dziećmi do dyskoteki o wdzięcznej nazwie K-2.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.