Taki list! Warto żyć! Warto grać! Warto pracować! Dziękuję
Pani Krystyno,
są takie spotkania z teatrem, po których człowiek wychodzi na ulicę, ale jeszcze długo nie potrafi wrócić do codzienności. Coś w nim bowiem zostaje. Jakiś dreszcz, wzruszenie, myśl, której nie umie od razu nazwać. No i wdzięczność, że można było przez chwilę być tak blisko czegoś prawdziwego.
„My Way” — Pani droga, a jednak w jakimś niezwykłym sensie także nasza. Bo opowiadając o sobie, dotyka Pani w nas tego, co najbardziej osobiste. O naszych wyborach, odwadze, samotności, cenie niezależności i o tym, jak wiele trzeba mieć w sobie siły, żeby iść przez życie po swojemu. Bez przepraszania za własny głos. Bez oglądania się na tych, którzy chcieliby nam wyznaczyć inną trasę.
Jest w Pani coś absolutnie niezwykłego. Siła, która nie potrzebuje podniesionego głosu. Odwaga, która nie musi niczego udowadniać. Jest też ta rzadko spotykana umiejętność, by nawet w najbardziej osobistym wyznaniu znaleźć coś uniwersalnego – coś, co nagle sprawia, że człowiek myśli o własnym życiu z większą czułością i odrobinę mniejszym lękiem.
Podziwiam Panią za bezkompromisowość, za temperament, za niezależność myślenia, ale chyba najbardziej za to, że sztuka w Pani wykonaniu nigdy nie jest tylko sztuką. Jest spotkaniem. Prawdą. Obecnością. Jest tym rzadkim rodzajem piękna, który nie polega na tym, by się podobać, lecz na tym, by mieć odwagę być sobą tak prawdziwie, że inni zaczynają odważniej być sobą również.
Dziękuję za ten wieczór. Za emocje, za śmiech, za wzruszenie, za wszystkie te chwile, w których podziw mieszał się z czułością, a zachwyt z myślą, jak wielkim szczęściem jest móc obcować z kimś, kto przez całe życie idzie własną drogą i zostawia na niej ślady dla innych.
Jeśli „My Way” jest opowieścią o życiu przeżytym na własnych warunkach, to jest w niej coś jeszcze piękniejszego: świadectwo, że można iść po swojemu, a jednocześnie pozostawić w tylu ludziach coś, co stanie się częścią ich własnej drogi.
Pani Krystyno, niech Pani idzie dalej swoją drogą. Tak jak dotąd – odważnie, bez ukłonów wobec przeciętności, z własnym rytmem, własnym głosem i własną prawdą. Świat potrzebuje ludzi, którzy nie pytają, czy wolno im być sobą. Potrzebuje artystów, którzy nie tylko opowiadają o życiu, ale potrafią sprawić, że na chwilę czujemy je mocniej.
A ja po tym wieczorze myślę, że nie ma chyba piękniejszego komplementu dla Artystki niż powiedzieć Jej, że dzięki niej człowiekowi trochę bardziej chce się żyć. Uważniej, odważniej, prawdziwiej. Na własnych zasadach.
Dziękuję za Pani drogę. I za to, że pozwala nam Pani na chwilę nią podążyć. ❤️