29
Czerwiec
2002
05:09

dziennik 2002-06-29 05:09:00

29 czerwca 2002, sobota, 05:09

Benity, Piotra, Pawła – Wszystkiego dobrego.

Benita – chciałabym znać kobietę o imieniu Benita. To musi być kobieta niezwykła, kobieta z wydętymi ustami i meszkiem nad górną wargą, mocnych nogach i zamiłowaniem do porządku.

Piotr i Paweł – bo dziś ich nie można rozdzielać. Ach do kilku Piotrów i kilku Pawłów dziś muszę zadzwonić. Znam wielu panów o tych imionach, ale żaden nie podobny do drugiego, ani Piotrowie do Piotrów, ani Pawłowie do Pawłów, powiedziałabym raczej wielu Piotrów do kilku Pawłów. Galimatias, mieszanka czekoladowa z Piotrami i Pawłami, paryski, deserowy, mocca, bajeczny a szczególnie Pierrot, pozdrawiam Was wszystkich. Agnieszka Osiecka na Piotra i Pawła napisała tak:

RUMIANEK

Na Piotra i Pawła
kwitnie to wszystko
w co ziemia jedwabna….
Chwieją się łany zbożowe jak wojsko,
niczym ułany….. (od tego nam swojsko).
Jak generały puszą się chmiele
i przed zbóż wojskiem kroczą na czele.
Czy w tej czeredzie sumiastej, godziwej,
pomyśli kto kiedy o paziu wstydliwym?
Czy spojrzy kto kiedy z polnego ganku
w złocisto-białe oczy rumianku?
….Rumianku uprzejmy.
Mój paziu łagodny.
Przynieś mi szczęście
w poranek pogodny.
Przynieś mi szczęście
co pan jeden zabrał…
Przynieś na Piotra
A zwłaszcza –
na Pawła.

Skończyłam czytać „Z jarmarku” Alejchema; wspaniałym trybem, rytmem, napisana jest ta książka, jak muzyka, jak zawodzenie, powracająca obsesyjnie opowieść, na długo we mnie zostanie…. Zaczęłam czytać „Rosyjskie egerie” Gonzaguea Saint Bris i Vladimira Fedorovskiego, książkę opowiadającą, przypominającą słynne Rosjanki, kochanki, muzy i żony artystów. Opowieści o miłości, o zdumiewających związkach Cwietajewej, Achmatowej, Picassa, Eluarda i Dali z Galą, Sartra, Matissa, Rollanda….. Kobietach, które weszły do mitologii Zachodu, były natchnieniem, podporą, inspirującym przekleństwem, matkami i opiekunkami…. Wiele szczegółów, drobiazgów, związków, o których nie miałam pojęcia, mimo że znałam artystów i ich dzieła; teraz poznaję inspiracje… Wstrząsnęły mną szczegóły korespondencji, jednej z najpiękniejszych na świecie, między trójkątem miłosnym -platonicznym: Pasternak- Cwietajewa- Rilke. Rosyjski, tragiczny trójkąt. Fascynujące. Ale sama książka napisana bałaganiarsko, bez myśli generalnej, przejrzystości, językiem niepotrzebnie pretensjonalnym, ze sformułowaniami mającymi pretensje do poziomu opisywanych artystów – niepotrzebnie; ludzie, ich związki i dzieła, o których wspomina, wymagają skromności w opisie i prostoty. Nieważne, bardzo, bardzo cenna i fascynująca lektura.

U nas pierwszy dzień bez słońca, to znaczy bez przesady, ale jednak nie było „blachy” jak zwykle, a chmury, nawet spadły dwie krople deszczu.

Nasza mewa – stwierdziliśmy – jest rybitwą, bo na mewę jest za duża, jest młoda i jeszcze nie umie fruwać. Zaprzyjaźniła się z nami całkowicie, czujemy się tak, jakbyśmy mieli taką dziwną szarą kurę, chodzi za nami po domu i ogrodzie, gustuje w spaghetti pomodoro, spaghetti z sosem gorgonzola jej nie smakuje, nie lubi też słodyczy, szczególnie cukierków „żelków”, od wczoraj ma na imię Buba i bardzo to imię lubi.


Nasza rybitwa Buba

Wszyscy oprócz mnie śpią w ogrodzie. Powynosili łóżka i śpią pod palmami. Mówią rano, że mewy strasznie krzyczą nocą, i udają inne głosy, a to koty, a to płacz dzieci, a to psy. Ale im to nie przeszkadza. Dziwią się, że ja… zamknięta, w pokoju, z siatkami na oknach, z prześcieradłem na głowie…. trudno, niech się dziwią i śmieją, trudno.

Przesyłam moje zdjęcie poranne i kilka zdjęć z naszego niezwykłego ogrodu. Prawdopodobnie jutro wyjeżdżamy. Jedziemy dalej.

Dobrego dnia. Podobno u Was pada?


Rano w ogrodzie


Widok z ogrodu. Dom jest tam na górze.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.