20 czerwca 2002, czwartek, 08:45
Piszę z samochodu, nie bardzo mi wygodnie. Wysyłam więc tylko zdjęcia psa Jurka Stuhra, u którego zrobiliśmy przystanek w Rabce, i odezwę się jutro z Wenecji.
Pies ma na imię Baron i jest nadzwyczajny, jak zresztą każdy pies. Tyle że ten urodził się z chorymi nogami, były prawie bezwładne. Teraz już jest prawie dobrze, a jego przyjaźń z kotką Felicją, która nie lubi zdjęć i dlatego jej tu nie ma, jest po prostu wzruszająca.
Dobrego dnia.
