17
Czerwiec
2002
07:13

dziennik 2002-06-17 07:13:00

17 czerwca 2002, poniedziałek, 07:13

Laury, Adolfa, Alberta, Grzegorza, Ignacego – Wszystkiego dobrego.

Laura – to wyjątkowo piękne imię po włosku. Jest też imieniem, które się tam słyszy najczęściej. A mała Laura w białej sukience, grzebiąca z wielkim zainteresowaniem w ulicznym koszu na śmieci, nie dająca się od tej ciekawej czynności zabrać, protestująca przeciw rozstaniu ze śmietnikiem, wierzgająca na rękach rodziców, kiedyś w Sienie ukradła mi serce na moment.

Adolf – no, to imię przemilczmy.

Albert – kojarzy się głównie ze słynnym założycielem zakonów i świętym, i niech tak będzie.

Grzegorz to dla mnie imię papieży i perkusistów, a Ignacy to imię zarządców majątków w przedwojennej Polsce.

Jeśli moje Panie chcecie spędzić kilka miłych chwil, kupcie sobie i przeczytajcie książkę pani Kosmowskiej „Teren prywatny”. Zabawna, zgrabnie napisana, inteligentna opowieść kobiety, w której na pewno odnajdzie się wiele z Was, co więcej, będziecie to „odnalezienie” i podobieństwo akceptować, dzięki poczuciu humoru autorki, w całej rozciągłości. Będzie Wam z tą książką, a w związku z tym z samymi sobą, dobrze, miło, i skończycie ją pogodzone ze światem. No może autorka przesadziła z happy endami każdego z wątków, ale przecież to dla Waszego lepszego samopoczucia. Jeśli więc tylko chcecie sobie poprawić humor, wyjść z „doła”, zapomnieć na moment o problemach, ta książka Wam to gwarantuje.

Przeczytałam ją w moment i nieźle się śmiałam z samej siebie też.

Wczoraj skończyłam sezon. Jeszcze dziś ostatnie rozmowy i próba, i żegnaj „udawanie” na półtora miesiąca. Mówię tak żartobliwie o moim zawodzie, bo uważam, że mam prawo. Od lat nie miałam poczucia, że „udaję”. Uprawiam ten zawód śmiertelnie serio, rzetelnie, emocjonalnie, do ostatniej kropli krwi, co nie znaczy, że się tym wszystkim nie bawię.

Dobrego dnia. Ja mam mnóstwo zajęć do wieczora.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.