5 czerwca 2002, środa, 06:34
Walerii, Bonifacego, Juliana, Waltera – Wszystkiego dobrego.
Waleria – włoski dźwięk tego imienia słyszę w uchu jak tylko na nie spojrzę. Co trzecia dziewczynka we Włoszech ma imię Waleria, i to imię specjalnie wymawiane dźwięczy tam cały czas. To miłe wspomnienie.
Bonifacy to święty a nie imię, choć na ulicy mojego dzieciństwa był szewc o tym imieniu, bardzo pił, pewnie żeby potwierdzić przysłowie, ale rozdawał także cukierki dzieciom, o czym w przysłowiu zupełnie nie ma.
Julian to miłe imię, ale wolę Juliusz.
A Walter to imię wojenne, pseudonim a nie imię. To imię – nazwisko także; było wielu słynnych Walterów – dyrygent i kompozytor, chemik, kilku lekarzy, pisarz szwajcarski i cybernetyk, ale dla nas Walter to generał Walter. O takim imieniu z kolei nikogo nie znam.
Chciałam dziś koniecznie poruszyć sprawę łóżka. Łóżka w ogóle. Nie oszczędzajcie na łóżku! Pamiętajcie, że tam spędzacie przynajmniej jedną trzecią życia a niektórzy nawet połowę. Można nie mieć wielu rzeczy, jedną sukienkę i buty, ale zakupy trzeba zacząć od dobrego łóżka! Trzeba wygodnie spać, to Wasze zdrowie, wygoda, kręgosłup, samopoczucie, aktywność w ciągu dnia, przyjemność wreszcie.
Piszę o tym, ponieważ wczoraj byłam świadkiem planowania nowego życia przez – za chwilę – nowożeńców, a w związku z tym ich pierwszych zakupów:
– A łóżko wam dam, to stare, po wujkach – odezwała się ich matka – przecież ono jest takie szerokie i całkiem jeszcze dobre.
– O to świetnie! – odpowiedzieli.
Nie!!!!!! O, nie! Nie zmienicie tego starego, całkiem dobrego, jak twierdzi mama, łóżka długo, bo zawsze będą inne potrzeby! I już długo będziecie spać w wyleżanych dołkach zrobionych przez wujków, na niewygodnym przedpotopowym, niezdrowym materacu, z zepsutą sprężyną. I Wasze kręgosłupy i głowy odpowiedzą na to natychmiast, mimo że jesteście młodzi i możecie spać byle gdzie, szczególnie że razem.
Najpierw ŁÓŻKO, i to ŁÓŻKO! Ze świetnym materacem, półtwarde, wygodne, lekka pościel, a nie od mamy lub babci stare kołdry czy pierzyny do spocenia się. Nie, ujutne z dołami, górami, pierzynami, poduchami legowisko! Nie!
Wiem, co mówię, jestem stara i łóżko ma dla mnie podstawowe znaczenie. A jeszcze jedno, niebagatelne, bardzo ważne, podstawowe, żeby nie trzeszczało! Horror! Niech sobie mama schowa to swoje łóżko po wujkach gdzieś! Trzeba łóżko nowe z wielu powodów. Dopiero Wy je wyleżycie w wasz „wzór”, dopiero Wy nadacie mu życie i sens, i musi być cichutkie jak myszka, bo zaraz urodzą się dzieci, a dzieci wszystko słyszą, wszystko je ciekawi, a nie ma większego szoku dla dziecka niż ten widok i ta świadomość wynikająca z tego trzeszczącego łóżka. Pamiętajcie!!!
Przepraszam, że piszę o tak podstawowych rzeczach, ale niektórzy z Was są młodzi i o tym nie pomyślą, tak jak ci wczoraj.
Śpiewałam wczoraj mój koncert w Łodzi, na zamkniętym wieczorze w nowo otwartym Klubie Biznesu. Kelnerzy i kelnerki przez cały czas stali z boku. Śpiewałam do nich w ciemny korytarz także. Po koncercie jeden z nich zrobił mi takie wyznanie: – Jak pani śpiewa, to wszystko jest tak prawdziwe, te słowa, że ciarki chodzą po plecach i… bardzo wtedy trudno być kelnerem. Czy słyszał ktoś kiedyś piękniejsze słowa!?
Dobrego dnia.
