11
Styczeń
2002
07:13

dziennik 2002-01-11 07:13:00

11 stycznia 2002, piątek, 07:13

Honoraty, Matyldy, Aleksandra, Feliksa – wszystkiego dobrego.

Dziś mój główny talizman. Zaklęcie chińskie wypisane na porcelanie. Zaklęcie przynoszące szczęście i powodzenie na całe życie. Nie mam zielonego pojęcia, co jest napisane na tej porcelanowej płytce, ale Chińczyk, który mi to sprzedawał kiedyś, lata temu w San Francisco, krzyczał, zaklinał się, bił głową o ścianę, że to sentencja przynosząca powodzenie i, kiedy miałam wątpliwości, chciał popełnić harakiri drewnianym sztyletem na moich oczach, w sprawie prawdy i tego mojego szczęścia a również całkowitej zmiany losu, jaki mi przepowiadał. Nie bardzo chciałam wtedy, żeby mój los, moje szczęście się specjalnie zmieniło, bo byłam dosyć zadowolona z tego, co jest, ale na wszelki wypadek talizman zakupiłam i z największą ostrożnością przewiozłam przez ocean. Dziwiłam się tylko, że pod jego sklepem nie było kolejki ludzi nieszczęśliwych, pragnących zakupić takie tablice w większej ilości.

W moim życiu nic się nie dzieje, całymi dniami, od rana do wieczora siedzę na próbach w teatrze. Super Ekspres zawiadomił mnie, że w badaniach OBOPu na najpopularniejszą aktorkę chyba zwyciężyłam, więc czytam na próbach pilnie. Nie wiem, czy to czytanie i wysiłek zrozumienia tekstu przekłada się w jakikolwiek sposób na wynik takich badań, ale czytam i myślę nad nową rolą tym pilniej.

W domu wielkie zmiany, bo nasza wiewiórka od dwóch dni przyprowadza koleżankę do jadłodajni ogrodowej. Ciocia twierdzi, że koleżanka wiewiórki jest młodsza i ładniejsza, co ja uznałam za afront w stosunku do naszej starej wiewiórki i jestem trochę na ciocię obrażona, choć staram się tego nie okazywać.

Przy stole śniadaniowym wszystkie rozmowy kręcą się koło GOCHY. Gocha to szkolna koleżanka moich synów, która, jak dziś oświadczyli, ma ZWIERZĘCY POCIĄG DO POLSKIEGO I MATEMATYKI, a ponadto założyła trzyosobowy, kobiecy zespół wokalny o angielskiej nazwie Chicks, co znaczy Kurczaki; nazwa jest angielska, choć zespół śpiewa po polsku i francusku, bo Gocha kilka lat była z rodzicami we Francji i zna ten język. Logo zespołu to kurczak w koronie, a Gocha zażądała, żeby kolega jednego z moich synów, Marcin był ich menedżerem, a mój syn ochroniarzem osobistym Gochy, to w nagrodę dostaną grę komputerową, o której marzą. Zespół koncertuje podobno na wszystkich przerwach, trzy damy stają na krzesłach i śpiewają, uprzednio napisawszy na tablicy Chicks! Reszta klasy rzuca w nie butelkami po HOOOpsach, papierami, zgniłymi pomidorami i czym się da, ale one się tym nie przejmują tylko śpiewają. Śpiewają utwory znane i własne. Teksty pisze Gocha np. „Kobra to przyszłość naszych dzieci…”.

Poza tym nic się nie dzieje. To znaczy dużo, ale za wcześnie o tym pisać.

Dobrego dnia.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.