28 sierpnia 2002, środa, 20:20
Adeliny, Partycji, Augustyna – wszystkiego dobrego.
Ach Adelina – wszyscy o niej zapomnieli! Trochę pamiętamy, że była Patti. Ja też zupełnie zapomniałam, że jest tak ładne imię.
Patrycja – zawsze uważałam, że to imię dość pretensjonalne. W mojej książce czytam, że jest to imię pochodzenia łacińskiego i są to kobiety urodzone pod szczęśliwą gwiazdą. Kobiety śmiałe i energiczne. Pełne inicjatywy. Ich samopoczucie jednak zależy od nastroju, nie potrafią się obejść bez towarzystwa i są uparte. Ich hobby – taniec i podróże. Sport – siatkówka tenis, aerobik. Zawód – śpiewaczka, aktorka, adwokat. Szczęśliwy dzień – sobota. Kolor – pomarańczowy. Kamień – Cyrkon. Roślina – Herbata. Owoc – Mandarynka.
Augustyn – to tylko święty i to jaki święty! Jeden z moich najulubieńszych!
Dziś na pogrzebie Pana Marka Kotańskiego miałam zaszczyt i honor przeczytać wybrany przeze mnie wiersz. Zdecydowałam, że będzie to Rainer Maria Rilke:
Co byś Ty zrobił, Boże, gdyby mnie nie było?
Jam Twe naczynie (a gdyby się zbiło?)
Jam jest Twój napój (a gdyby to zgniło?)
Jam jest twą szatą, rzemiosłem i siłą,
Ty sens swój stracisz, gdy stracę go ja.
Po mnie nie będziesz miał domu, gdzie gra
Ku Tobie słowo blisko i serdecznie.
Opuści stopy, strudzone odwiecznie,
Sandał kosztowny, którym jestem ja.
I spadnie złota Twa Opona.
Twe oczy, które na policzki moje
jak na wezgłowie biorę i ukoję,
przyjdą, szukając, czyli je napoję –
i o zachodzie, jak ciche powoje
oplotą głazów obcych łona.
Co byś Ty zrobił, Boże? Ja się boję.
Zgaś moje oczy: ja Cię widzieć mogę
uszy zatrzaśnij: ja Ciebie usłyszę –
i ja do Ciebie bez nóg znajdę drogę
i bez ust krzyk mój cisnę w Twoją ciszę.
(Przekład-Witold Hulewicz)
Nigdy nie ośmieliłabym się tego wiersza przeczytać w kościele, od ołtarza, ale przy trumnie właśnie Jego, potrzeba było to przeczytać. Nie znałam go, ale dla mnie on sam był rodzajem kościoła. Koniec. Nie żyje. Módlmy się, aby miał następców. Bo inaczej nie będziemy usprawiedliwieni przez nikogo.
PS. Odpowiadając na wiele listów z pozdrowieniami i niepokojami w sprawie operacji mojego syna, przede wszystkim chciałam Państwu podziękować za wszystkie miłe słowa i za solidarność ze mną. Operacja się udała, wszystko jest w porządku a za tydzień będzie w jeszcze większym. Tę noc spędziłam koło niego w szpitalu, z największą przyjemnością i radością dałam mu się obrzygać i budzić co chwilę, z największą też radością donoszę, że marudził, płakał i trzymał mnie za rękę jak małe dziecko, mimo że ma już 13 lat i jest już wyższy ode mnie. To była najpotrzebniejsza mi noc w życiu. Ach, jaka to była noc! To była nasza noc.