16
Sierpień
2002
06:17

dziennik 2002-08-16 06:17:00

16 sierpnia 2002, piątek, 06:17

Domarda, Joachima, Rocha, Stefana – wszystkiego najlepszego.

Opowiem Wam tylko jedną historię i jadę na plan. Spałam 2 godziny. Wątpliwości opadły mnie jak zmory. Nieważne. Historia, która mnie wczoraj zachwyciła:

Jedna pani, co całe życie marzyła by mieć na imię Wanda a miała na imię Wiesława, skończyła wczoraj 50 lat. Rano dostała od męża w prezencie dokumenty, które mówią, że od tego dnia ma na imię Wanda! Załatwił to w urzędach, po cichu, w sekrecie przed nią. Od wczoraj ma na imię Wanda. Ja tak szczęśliwej i na nowo narodzonej kobiety nie widziałam nigdy. Jaka to śliczna historia!!! Historia o marzeniach, o mężu, o wieku, miłości… i wielu rzeczach.

Dobrego dnia.

Dziś moje dzieci cały dzień wracają autobusem ze Słowacji, ja dziś umieram podwójnie – i z powodu wątpliwości artystycznych, i z powodu strachu o dzieci.

Moją pociechą jest to, że tak pięknie gra i Jurek Stuhr, i Borys Szyc, i naprawdę piękne są sceny pasyjne. Ja gram bałaganiarsko, jak to reżyser. Nawet żałuję czasu, żeby siebie oglądać i ewentualnie poprawiać. W razie czego się wytnę do minimum koniecznego. Nie mogę na siebie patrzeć!

Niech już będzie niedziela i zapadnie cisza.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.