11 sierpnia 2002, niedziela, 06:28
Filomeny, Klary, Ligii, Zuzanny – Wszystkiego najlepszego.
Filomena – do Filomeny, jako ewentualnej kobiety, mam stosunek ambiwalentny, ponieważ moja siostra ma kotkę o tym imieniu.
Klara – ta Klara, z 11 sierpnia, założyła w Asyżu obok św. Franciszka klasztor Pań Ubogich, nazywany popularnie Klaryskami. Papież Innocenty III nadał zakonowi św. Klary „przywilej ubóstwa”, siostry nie mogły posiadać żadnej własności, a utrzymywały się tylko z pracy rąk. Klara znaczy czysta, jasna, po łacinie.
Ligia – to dziś tylko literatura.
Zuzanna – marzycielka, amatorka tajemniczych zdarzeń i historii, ze skłonnościami do mistycyzmu. Kobieta spragniona miłości i stworzona do kochania innych. Agnieszka Osiecka zapisała pod datą 11 sierpnia:
SŁONECZNIKI – ZUZANNA
Zuzanna jest trochę blada, piegowata, jakby nietutejsza.
Do łagodnej okrągłej twarzy dorobił jej pan Bóg płonące,
czarne oczy jak z innej lalki.
Zuzanna przedpołudniowa jest jasna i kuchenna;
Zuzanna wieczorna jest natchniona.
Dzisiaj Zuzanna zmęczyła się. Jest senna.
Siedzi na kulawym leżaku w ogrodzie i patrzy
na słoneczniki.
Solidne żółte płatki wyglądają ciężko i ołowianie.
Zuzanna przymyka oczy i ogląda po wewnętrznej stronie
powiek ziemie i plemiona,
dla których słoneczniki, to były słońca.
Cicho i spokojnie płynęło życie pod słońcem słonecznika.
Dzień budził się i gasnął zależnie od tego, w którą stronę
zwrócona jest słonecznikowa twarz. Jesienią padały żyzne,
życiodajne deszcze ze słonecznikowych płatków. Plemiona
zamieszkujące w tamtych stronach, tak zwani słoniecznikowie,
utrzymywały się ze słonecznictwa.
Czasem, przy wielkich wichurach,
następowało zaćmienie słonecznika.
A raz, na wiele, wiele słonecznikowych lat następował koniec
śwata: ścięcie słonecznika.
Brr… Koniec świata to nic przyjemnego.
Zuzanna się budzi.
Moi Drodzy, nie wiem jak będzie z pisaniem przez najbliższy tydzień nagrania. Będę się starała, ale nie wiem czy to będzie fizycznie możliwe. Gdyby tak się zdarzyło, że się do Was nie odzywam, albo przynajmniej nie wrzucam zdjęcia, wybaczcie. Tym razem i gram, i reżyseruję, a to naprawdę trudne, skomplikowane i ryzykowne w pomyśle nagranie. Będę się starała przynajmniej dawać znak.
Wszystkiego dobrego.
Plećcie wianki z kwiatów, warzyw, owoców i ziół, na Matki Boskiej Zielnej, bo to już niedługo, i albo wplatajcie w nie jabłka, jeśli chcecie, aby wam się coś urodziło, albo nie – w odwrotnym przypadku, ale pamiętajcie, we wszystkich wiankach powinna być róża, bo wedle wierzeń to ona w wiankach na Dzień Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny przynosi szczęście.
Pamiętam, jak taki ususzony co roku i przewiązany wstążką wianek wisiał cały rok na wewnętrznej stronie drzwi w domu moich dziadków.
Dobrej niedzieli. Przesyłam Wam niebo z Włoch.
