04
Wrzesień
2002
06:19

dziennik 2002-09-04 06:19:00

4 września 2002, środa, 06:19

Idy, Liliany, Rozalii, Róży – Wszystkiego dobrego.

Ida – w mojej książce nie ma takiego imienia. Ja też nie znam żadnej Idy, a najsłynniejszą Idą w mojej pamięci jest Ida Kamińska. Jedyna polska aktorka, która ma Oskara, za rolę w filmie „Sklep przy głównej ulicy”…

Piszę od nowego wiersza, ponieważ odeszłam od komputera, żeby przeczytać o Idzie Kamińskiej i szczegółach z jej biografii w Słowniku Biograficznym Teatru Polskiego i ze zdumieniem stwierdziłam, że w tymże Słowniku opracowanym przez Polską Akademię Nauk i Instytut Sztuki, wydanym przez Wydawnictwo Naukowe w roku 1994, nie ma śladu ani Idy Kamińskiej, ani jej matki, Ester Rachel Kamińskiej. Nie mogłam przez moment ochłonąć.

Poszłam do Encyklopedii Powszechnej PWN i znalazłam dwie noty:

Kamińska Ester Rachel (1870-1925), matka Idy, aktorka żydowska; od roku 1888 występy w Warszawie i in. miastach polskich, także w Rosji, USA i Europie Zach.; założycielka (1913) i współkierownik Teatru Żydowskiego im. A. Kamińskiego w Warszawie; grała (w języku polskim i w jidysz) głównie role w dramatach pisarzy żydowskich, np. J. Gordina (Mirełe Efros), A. Goldfadena (Bar Kochba), J.L. Pereca (Siostry), oraz w utworach dramaturgii światowej, między innymi H.Ibsena (Nora), A.Dumasa syna (Dama Kameliowa); 1955 jej imieniem nazwano Teatr Żydowski w Warszawie.

Kamińska Ida (1899-1980), córka Estery Racheli, żydowska aktorka, reżyser; do 1939 roku kierownik żydowskich zespołów teatralnych w Warszawie; w okresie II wojny światowej we Lwowie i Frunze (zespół objazdowy); po powrocie do Polski (1947) dyrektor teatrów żydowskich w Łodzi, Wrocławiu i Warszawie (1955-68 Teatru im. E.R. Kamińskiej); role dramatyczne, między innymi tytułowe w „Mirełe Efros” J. Gordina, „Norze” H. Ibsena, „Matce Courage” B. Brechta, także w filmie „Sklep przy głównej ulicy” J. Kadera i E. Klosa (1965); po marcu 1968 na emigracji w USA; napisała wspomnienia „My Life”. „My Theatre” (1973).

Mój Boże, a więc według Słownika Biograficznego Teatru Polskiego obie nie należały do historii teatru polskiego, mimo że całe życie właściwie grały i tworzyły tutaj, także w języku polskim. A ja tak się chwaliłam, że jedna Polka pochodzenia żydowskiego ma Oskara i jest nią właśnie Ida Kamińska. Często przechodzę koło tablicy wspominającej Idę Kamińską; umieszczona jest na jednym z domów w Alejach Jerozolimskich. Dziś ją dla Was sfotografuję, na jej imieniny.

Liliana – czyli czysta i piękna jak lilia. Kocha piękno i harmonię, szuka w życiu spokoju i równowagi, analizuje wszystko, co ja otacza, i wyciąga z tego wnioski. Ale zdarza jej się często widzieć wszystko w czarnych kolorach. Jest wrażliwa i łatwo się wzrusza. Choć w sprawach uczuciowych pozostaje chłodna i powściągliwa. Hobby – zbieranie muszli. Sport – jazda na wrotkach. Zawód – scenarzystka, historyk sztuki. Kolor – biały. Kamień – kryształ górski. Roślina – lilia wodna. Owoc – migdał. Zawsze chciałam mieć na imię Lilka i przy najbliższej okazji poproszę o to scenarzystę. Choć w roli będę Lilką. Lilka to moja koleżanka z dzieciństwa, której zazdrościłam wszystkiego, podziwiałam ją i podobała mi się jako człowiek nadzwyczajnie, a ona zupełnie nie chciała się ze mną bawić ani tym bardziej zaprzyjaźnić. Była czarna, tajemnicza i oczy miała fioletowe; później, kiedy miała z 18 lat, wyszła za starego faceta, co miał kamieniarski zakład produkujący nagrobki. Lilka to dla mnie symbol odrzucenia i tęsknota z dzieciństwa.

Rozalii i Róży także nie ma w mojej książce, pewnie dlatego że dziś są to imiona rzadkie, trochę pretensjonalne i wymyślone, niedzisiejsze.

Dobrego dnia. Porządkuję sprawy urzędowe, zastanawiam się nad wieloma rzeczami, mam niezliczoną ilość, niebezpiecznie dużą, pomysłów, czytam różne rzeczy, trochę piszę. Nagrywam także „Awanturę o Basię” Makuszyńskiego na płyty CD, a skończyłam właśnie nagrywać „Szatana z siódmej klasy”. Przede mną „Panna z mokrą głową”. Nagrywam po trzy, cztery godziny dziennie i w związku z tym, a właściwie dzięki tym lekturom i bohaterom tych książek, moje życie jest bardzo od kilku dni zabawne i miłe. Bardzo się cieszę, że będę mogła ofiarować je dzieciom, jakby od siebie, choć nie jestem pewna czy dobrze to robię. Czytam tak jakbym czytała moim chłopcom i wnuczce. Zwyczajnie. Książki – bez skrótów i opracowań, w pełnej wersji – mają się ukazać jesienią.

Dobrego dnia.


Już jesień, zobaczcie jak zmęczony jest mój ogród.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.