19
Listopad
2002
07:46

dziennik 2002-11-19 07:46:00

19 listopada 2002, wtorek, 07:46

Elżbiety, Faustyna, Seweryna – Wszystkiego dobrego.

ŚWIADOMA AKTYWNOŚĆ CZŁOWIEKA WYRAŻA SIĘ PRZEDE WSZYSTKIM W TRZECH ZASADNICZYCH FORMACH: JAKO POZNAWANIE TEGO, CO PRAWDZIWE, JAKO CZYNIENIE DOBRA I JAKO KSZTAŁTOWANIE PIĘKNA. (Roman Ingarden)

Tworzenie kultury na bazie naturalnej (w sensie natury). By coś uczynić, trzeba wpierw poznać podstawy. Świadomość nakazuje nam działać. Tworzymy przedmioty piękna, czerpiąc upodobania ze zmysłu estetycznego.

Nie rozumiem tej myśli filozofa, a w każdym razie dotyczy ona tylko nielicznych, czy jest prawdziwa tylko w wypadku niektórych. Strasznie to smutne jak przyłożyć ją do ogółu, uznać za prawdziwą dla ludzi w ogóle. Oj, aż nie chce mi się myśleć dalej, bo mnie to przeraża. Tak wielu ludzi „działa świadomie”, „uprawia aktywność świadomą” skierowaną w zupełnie innym kierunku niż czynienie dobra, i z czego innego czerpiąc upodobania niż ze zmysłu estetycznego, i zupełnie ich nie interesuje poznanie tego, co prawdziwe – im to po prostu nie jest potrzebne, nie mają takiej potrzeby, a są ludźmi. Oj, panie filozofie. Po co to tak od razu wszystko uogólniać? Trzeba przed człowieka dodać jakiś przymiotnik, uszczegółowiający, konkretyzujący, jakiego człowieka świadoma aktywność.

Jakoś wczoraj było mi bardzo przykro i źle, słuchając reakcji publiczności. Wybuchy śmiechu i wybuchy nie poprzedzane żadną refleksją, aż prawie do końca Virginii, zmroziły mi serce. Wybuchy śmiechu jako reakcja na poniżanie i ranienie drugiego człowieka….. Za bardzo to się podobało. Za powierzchownie. I to nie nasza, aktorów, wina. Myśmy włączyli „hamowanie” dość wcześnie, coraz bardziej synkopowaliśmy, pauzowaliśmy, żeby dramat końcowy zaistniał. Ale nic. Nie dało się. Dopiero ostatnie 10 minut.

Czasem widownia mnie przeraża. Nie potrafi żartu, śmiechu, śmiesznej miny, zrozumieć w szerszym kontekście, z dalszej perspektywy psychologicznej, nie umie rozpoznać gatunku, albo on jej się myli, jeśli się używa niekonwencjonalnych kolorów, reakcji, zachowań. Odczytują wszystko tylko w pierwszej warstwie, najatrakcyjniejsze elementy interpretując wprost. Żeby zbudzić głębszą refleksję, trzeba grać smutno, wolno i naciskać pedał „głębi”. Oj! Śmiech przez łzy? To za trudne.

Dziś ma być 12 stopni ciepła. Jędrek (11 lat) przy śniadaniu powiedział nagle: „To ciepło mnie dołuje! A was?” Siedzieliśmy w milczeniu. Może nas też, tylko jakoś tego w ten sposób nie analizowaliśmy. Myśleliśmy, że to taki nie najlepszy czas. Normalnie – listopad, dołujący miesiąc.

Jutro w Królikarni otwiera wystawę swoich prac, poszukiwań formalnych, moja serdeczna przyjaciółka, malarka, artystka, Bożena Biskupska. Koleżanka jeszcze z Liceum Plastycznego w Łazienkach. Sekunduję jej całym sercem. Podziwiam ją. Wybrała drogę naprawdę trudną.

Dobrego dnia. Dziś podpisuję książkę w EMPIK-u.

Zdjęcia artystek w objeździe. Ukochane lustra w garderobach.


Wspólna garderoba w Tychach


Agnieszka Krukówna w Tychach

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.