6 listopada 2002, środa, 06:49
Feliksa, Jacka, Leonarda, Ziemowita – wszystkiego dobrego.
MÓWIENIE O „TERA¬NIEJSZOŚCI” MA SENS JEDYNIE WTEDY, JEŻELI ZGODZIMY SIĘ, ŻE PRZESZŁOŚĆ I PRZYSZŁOŚĆ NIE JEST PROSTYM, ZUPEŁNYM NIEBYTEM, LECZ ŻE RACZEJ SĄ ONE SZCZEGÓLNYMI POSTACIAMI CZY SPOSOBAMI ISTNIENIA, SPECYFICZNIE RÓŻNYMI OD BYCIA W AKTUALNEJ TERA¬NIEJSZOŚCI. (Roman Ingarden)
Uchwycenie teraźniejszości jest istotą fenomenologii. Nie da się ująć fenomenu teraźniejszości w oderwaniu od minionego bytu, który już w tym momencie stanowi niebyt. Ów proces składa się na sekwencję zdarzeń. Jedynie umysł jest w stanie to sobie uświadomić. Fenomenologia bada istotę „bytu tu i teraz” (obecnego), zawieszonego niejako pomiędzy przeszłością i przyszłością. Nasz bagaż doświadczeń i przeżytych emocji determinuje teraźniejszość i opinie dotyczące przyszłości.
Fenomenologia – nauka o zjawiskach, czyli sferze możliwego doświadczenia, przeciwstawnych rzeczom samym w sobie jako niedostępnym w poznaniu – Kant. Nauka o fazach rozwoju świadomości (ducha) od prostego poznania zmysłowych danych do wiedzy absolutnej – Hegel. „Powrót do rzeczy”, „Wgląd w istotę”, współczesny kierunek filozoficzny według – Husserla i Ingardena.
Zachęcam Was, uczcie się ze mną. Te myśli filozofów są na początek dnia w sam raz. Tak sobie jest o czym myśleć w wolnej chwili. Ale zabawne jest to, że kiedy to piszę, to o przeszłości i przyszłości, zadzwoniła do mnie przyjaciółka, i płacząc opowiedziała, że jej matka, chora na chorobę Altzheimera, wróciła wczoraj do domu po pobycie u jej siostry i nie poznała ani jej, ani domu, ani wnuczków. „Uchwycenie teraźniejszości”, zbanalizowane tym przykładem, odsuwa myśli filozofów na bok.
Wczoraj nadzwyczajne przyjęcie Małej Steinberg w Łodzi. Nadzwyczajne. Jestem naprawdę zadowolona. Festiwal Kultury Katolickiej, który mnie z tym właśnie spektaklem zaprosił, ma pewnie także specjalną widownię, no i pewnie to, że zaproszenia rozdawane są za darmo.
Wczoraj też podpisywałam w EMPiKu w Łodzi moją nową książkę. Od wczoraj podobno jest w księgarniach. No ciekawe. Dziś promocja warszawska. Oby przeżyć ten dzień. Wolę dni szare, codzienne. Nie lubię tego całego promocyjnego „cyrku”. Ale takie czasy. Trzeba, i nie ma się co buntować, bo wszyscy chcą to sprzedać łącznie ze mną. A jak ktoś lubi pisać tak jak ja, to niech nie narzeka i cieszy się, że ktoś chce to wydawać, mimo że taka myśl się czasem, a nawet często zakrada, że chcą, bo jestem znaną aktorką, i co ja tam wypisuję nie ma już większego znaczenia, ale innym znów razem, jak ktoś powie, że to ma wartość to….. Ach, marudzę. Sama czytałam. Absolutnie zdumiona, bo po latach zapomniałam już, co „nawypisywałam”. I podobało mi się. I tyle.
Dobrego dnia.