04
Grudzień
2002
07:01

dziennik 2002-12-04 07:01:00

4 grudnia 2002, środa, 07:01

Barbary, Chrystiana, Krystiana – wszystkiego dobrego.

DZIAŁAJĄCA OSOBA (PEWNA CAŁOŚĆ TWORZĄCA JEDNOŚĆ WRAZ Z CIAŁEM) MUSI TWORZYĆ SYSTEM WZGLĘDNIE IZOLOWANY. (Roman Ingarden)

Każdy człowiek musi zakreślić granicę, poza którą jest sobą. Składa się na to zarówno wola jak i rozum. Ów „względnie izolowany system” działa w rzeczywistości, w świecie. Sam stanowi o sobie i zdaje sobie sprawę z bycia sobą. (Marek Niechwiej)

Problem w tym, że tak wielu ludzi nie umie odnaleźć już tego miejsca, maleńkiego miejsca, gdzie są sobą. Nawet jak im się zdarzy, czasem, nocą, samym ze sobą być sobą, choć na trzy sekundy, nagle i niespodziewanie dla samych siebie, tak się tym przerażają, przestraszają, że nie chcą do tego wracać. Wolą być wielkim kłamstwem. Tak im lepiej i bezpieczniej. I to jest dla nich bycie sobą.

O Barbaro! Barbórko! Do niedawna dzień Twoich imienin, był świętem narodowym, dniem potęgi i dumy, górnictwa i górników. Czarna perła, Śląsk, kraina jak się wydawało mlekiem płynąca, etos pracy, zawodu, zwyczaju, tradycji. Górnik. Śląsk. Gierek. Kutz. Bogactwo i ciężka praca bogacąca kraj i ludzi. Dziś smutna Barbara. Barbórka, zalękniona, szczupła pani, z podkrążonymi i zaczerwienionymi od płaczu oczami, idzie smutno pod czarnymi murami po kawałek chleba. Nie wie, co będzie jutro. Oddycha, ona i jej dzieci, rodzina, wciąż zanieczyszczonym powietrzem, a już nic w zamian nie dostaje. Telewizja dziś nie uraczy nas zabawą i hucznymi obchodami, lasem białych czupurnych pióropuszy, nikt dziś nikomu nie będzie składał wielkich życzeń i gratulacji. A 35 tysięcy czekających na zwolnienie górników pozostanie dziś cichych i zapomnianych. Kto jest temu winien? Gierek. Wielka mistyfikacja. Budowanie potęgi polskiego węgla za pożyczone pieniądze. Czy już wtedy wydobycie go było śmiesznie nieopłacalne? Czy już wtedy lepiej było za te pożyczki zamieniać Śląsk na przykład w rolniczy region kraju, a nie przyklejać popękaną i sztuczną perłę w koronie, na zagraniczny klej? Na siłę. Bezmyślnie. Na oślep? Co ci ludzie, którzy z żywicieli Polski stali się jej żebrakami, dziś, w święto Barbary, myślą? Co mają robić? Jak dalej żyć? Trzeba było już wtedy im mówić prawdę. Może dziś nie byłoby takiej tragedii?

Czuję się tak, jakbym się nałykała czarnego pyłu węglowego. Uwielbiam Śląsk, Zagłębie, lubię tych ludzi, lubię tam jeździć, grać; to miejsce przyjazne i gorące. Nie ma nadziei. Bo nawet już kłamać nie ma kto. Czarne węglowe łzy.

Przypominam tomik poezji Ernesta Brylla „Sadza” z 1978 roku…

Dobranoc, miasto sadzą osypane
O czym śnią ci, co wstają najwcześniejszym ranem,
Co chcą ich ręce, gdy jak oderwane
Od ciała – leżą w ogromnym zmęczeniu,
Co widzą oczy w tępym zapatrzeniu,
Co powtarzają usta? Jakie nowe słowo
Sączy się przez strapienia dolinę surową
Co mówią, co chcą mówić?
Zanim obudzeni
Krzykiem budzików – wstaną spoceni, zgonieni
I zapomną, co miało być wypowiedziane –
Dobranoc, miasto sadzą przysypane…


A pamiętacie najpiękniejszy z tego śląskiego tomiku?

Za czym kolejka ta stoi?
– Po szarość…
Na co w kolejce tej czekasz?
– Na starość…
Co kupisz, gdy dociśniesz się wreszcie?
– Zmęczenie…
Co przyniesiesz do domu?
– Kamienne zwątpienie…


Życzę Wam wszystkim dobrego dnia. Ja idę do swojej kopalni – teatru, na próbę Mewy, ale będę myśleć dziś o górnikach cały dzień. Jarosław Iwaszkiewicz kazał się pochować w galowym mundurze górnika, z białym pióropuszem…

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.