23
Październik
2002
08:14

dziennik 2002-10-23 08:14:00

23 października 2002, środa, 08:14

Igi, Marleny, Seweryna, Żegoty – wszystkiego dobrego.

KTO MÓWI JĘZYKIEM NIEZROZUMIAŁYM DLA NIKOGO POZA NIM, NIE MÓWI W OGÓLE. (Hans Georg Gadamer)

Och, ilu artystom się to zdarzyło!

Dziś różności:

Po Pierwsze – przyszedł do mnie taki list.

Nieoficjalne wyniki Narodowego Spisu Powszechnego:

  • Ludność Polski to 38,793,513.
  • 12,654,329 jest na emeryturze a 2,596,325 na rencie.
  • To zostawia 23,542,859 do pracy.
  • 10,632,205 jest w szkole, co daje 12,910,654 milionów pracujących.
  • Z nich 9,938,732 milionów jest zatrudnionych w budżetówce, czyli 1,971,922 pracuje.
  • 279,568 jest w wojsku, co zostawia 1,692,354 do pracy.
  • Niestety 1,000,251 jest bezrobotnych, co zostawia 692,103 pracujących.
  • W każdym momencie 600,000 ludzi jest w szpitalach, zostawia to 92,103 pracujące osoby.
  • W więzieniach siedzi 92,101 osób…
  • To zostają dwie osoby, aby pracować.
  • Ty i Ja.
  • A Ty siedzisz przed komputerem i się opieprzasz.
  • Więc jak do jasnej cholery mogę na Was wszystkich zarabiać !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Odpowiadam: – Kochanie! Ja biorę za siebie odpowiedzialność i jeśli chcesz wytłumaczę się z każdej minuty. A Ciebie pozdrawiam.

Po Drugie – w korespondencji na stronie domagają się przepisu na buraczki.

BURACZKI GARDEROBIANEJ JOLI Z PIASTOWA

4 kg buraków ugotować w całości w skórkach. (Podobno lepiej je upiec w piekarniku a skórka wtedy schodzi sama, jednym pociągnięciem ręki; jeśli włoży się taki upieczony burak np. do torebki plastikowej, to on wychodzi z niej bez skórki – nic z tego nie rozumiem, ale tak mi to opowiedziano). Potem obrać i zetrzeć na grubej tarce.

  • 6 sztuk papryki czerwonej,
  • 5 sztuk cebuli

pokroić w kostkę i wrzucić do roztworu:

  • 3 szklanki wody
  • 1 szklanka octu 10%
  • łyżeczka cukru
  • łyżeczka soli.

Gotować do miękkości paprykę i cebulę w tym wywarze. Jak będzie ugotowane wrzucić tam buraki starte, zagotować krótko, sprawdzić smakowo i doprawić według gustu.

Wkładać do słoików i pasteryzować. Wychodzi 7 słoików litrowych. Pyszne.

Po trzecie – byłam wczoraj w Teatrze Rozmaitości na „Magnezytyzmie serc” – spektaklu według, a raczej inspirowanym „Ślubami panieńskimi” Fredry, bo z Aleksandrem Fredro nie ma to nic, ale to absolutnie nic wspólnego, oprócz punktu wyjściowego i ogólnych zarysów prostej historyjki. O języku Fredry, wierszu, rytmie zapomnijcie. Ale nie o to chodzi w tym spektaklu. Jest to jeden z najlepszych spektakli, jakie widziałam w życiu. Zjawiskowy. Pomysł, wyobraźnia, role, szczególnie Aniela, Klara, Gustaw, Wacław, czyli młodzi, po prostu nadzwyczajne, ilość pomysłów plastycznych, stylistycznych, skojarzeń, odniesień do wszystkiego, obezwładniająca. Jest to co prawda intelektualna zabawa formą i treścią, nie przywiązujemy się do bohaterów, ani nic z nimi nie przeżywamy, to impresje na temat słów, zdań, zdarzeń, stereotypów istniejących w kulturze i życiu, pomysły slapstikowo kabaretowe, teatr zimny i jakby bez serca, ale imponujący. Wielkie gratulacje. Właściwie poza pretensjonalnym imieniem i nazwiskiem reżysera podoba mi się absolutnie wszystko, wszystko, a praca scenograficzna i kostiumowa jest po prostu porywająca. Wyszłam oszołomiona.

Po czwarte – boli mnie dziś głowa. Dobrego dnia.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.