08
Październik
2002
07:52

dziennik 2002-10-08 07:52:00

8 października 2002, wtorek, 07:52

Brygidy, Pelagii, Wojsława – Wszystkiego dobrego.

Brygida – imię celtyckie, oznacza tę, która jest potężna, wielka, dostojna. Imię bardzo popularne w wielu językach i krajach. To osoba o skomplikowanej naturze, cechuje ją z jednej strony powaga i majestatyczność, z drugiej – nerwowość i brak opanowania. Z jednej – zdecydowanie i krytycyzm do wszystkiego i wszystkich, z drugiej – delikatność, wrażliwość i nieśmiałość. Łatwo ją wyprowadzić z równowagi, a z kolei w momentach niejwiększej próby jest opanowana i logiczna. Ma szczęśliwą rękę do zwierząt i roślin. Zwykle jest osobą nietuzinkową. Szczęśliwy dzień – czwartek, kolor – biały, kamień – akwamaryn, roślina – irys, owoc – arbuz.

Pelagia – imię już dziś bardzo rzadkie,

Wojsław – w ogóle niespotykane.

Nie omawiam wczorajszej premiery w Teatrze Telewizji, bo mi nie wypada.

Wczoraj dziennikarka zadała mi pytanie: – Czy pani miewa wątpliwości i czy pani bywa smutna?

Zastanowiłam się. Tak, ja jestem złożona z wątpliwości, tyle że podejmuję w każdej sprawie szybką decyzję, smutna jestem w środku całymi dniami, tyle że na zewnątrz, w spotkaniach z ludźmi tego nie okazuję, bo to niegrzeczne. Żeby móc być smutną, co jest ulgą i uspokojeniem, izoluję się, a ponieważ nie mam na to czasu, smutna bywam na zewnątrz krótko i w samotności. Nie znoszę ludzi, którzy umawiają się z kimś, a potem narzucają swój nastrój, kłopoty i smutek całemu światu, ukrywanie tego rodzaju uczuć jest niczym innym jak wyrazem dojrzałości i dobrego wychowania.

Nieważne.

Za to Warszawa w ogóle się nie przejmuje dobrymi manierami i jest smutna jak pies. I w ogóle tego nie ukrywa, że ma depresję i mogą ją wszyscy pocałować gdzieś, bo ona cierpi i jej źle, i jej smutno, i nie ma zamiaru zrobić wysiłku, żeby było milej. Odwróciło się miasto do nas plecami, płacze, nie podmalowuje się, nawet usta ma blade i ziemiste, tak jej nie zależy, tak jest niewychowana, jest w niej coś z absolutnej beznadziei. Odkochała się w życiu, przestała wierzyć w miłość, garbacieje.

Wczoraj obowiązki zaprowadziły mnie do Łazienek. To tak smutne. Choroba kasztanów, która dotknęła drzewa chyba w całej Polsce daje o sobie znak brutalnie. Nie tylko mój ogród wygląda jak po ataku broni chemicznej (mam 6 starych kasztanów), ale także inne ogrody, parki, miejsca. Wyglądało to strasznie latem, ale teraz wygląda jeszcze gorzej. Podobno większości tych drzew się nie da uratować, trzeba będzie je wiosną wycinać. Czy to możliwe?


Moje chore kasztany


Łazienki


Łazienki. Podchorążówka. Widok na wejście do Muzeum Paderewskiego. To także budynek mojego Liceum. Tu kiedyś mieściła się moja szkoła


Łazienki. Chore drzewo


Łazienki. Ach, jaki to smutny widok te drzewa


Te liście kasztanów, co leżą na ziemi, podobno trzeba natychmiast zbierać i palić


Inne drzewa mają się dobrze


Aleja tylko trochę smutna


A tu ładnie, wszystko w porządku

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.