06
Październik
2002
09:39

dziennik 2002-10-06 09:39:00

6 października 2002, niedziela, 09:39

Artura, Bronisława, Bronisza, Brunona – Wszystkiego dobrego.

Artur – imię celtyckie, znaczy – niedźwiedź. Mierzy wysoko, ale zna miarę. Jest raczej powściągliwy i rozsądny. Wrażliwy, inteligentny o analitycznym umyśle. Potrafi walczyć z przeciwnościami i być twardy jak skała. Niekiedy osobnik o sile niedźwiedzia, może to mu pomaga opiekować się słabszymi. Często przyszły aktor lub muzyk. W miłości – ostrożny, ale urokliwy. Gdy się na kimś sparzy – koniec! Szczęśliwy dzień – poniedziałek, kolor- zielony, kamień – szmaragd, roślina – świerk, owoc – orzech.

Bronisław – mężczyzna energiczny, który zawsze chce liczyć na samego siebie. Posiada duże zdolności organizacyjne, co w połączeniu z umysłem analitycznym oznacza, że sprawdza się na stanowiskach kierowniczych. Nie zawsze jednak jest solidny i trudno jest całkowicie polegać na jego słowie. Lubi wygodę w życiu, ma skłonności do hazardu i niewierności.

Bronisz i Brunon – imiona w moich książeczkach nie zamieszczone. Brunon to imię, którym nazwała kota jedna z moich koleżanek. Kot Brunon często znika i pojawia się pobity i głodny. Moja znajoma powiedziała mi kiedyś, że gdyby spotkała mężczyznę o tym imieniu, to uciekałaby od niego gdzie pieprz rośnie, tak ją jej kot zraził do charakteru osobnika o imieniu Brunon.

Dziś dzień rozstań. Trudno. Smutno. Nie mam ochoty na nic poważnego. Daję Wam przepis na piernik pożegnalny cioci Heli i koniec. Pod takim zdumiewającym tytułem jest on umieszczony w naszym notesiku rodzinnym z przepisami kulinarnymi. Od lat zastanawiam się, dlaczego go, ten piernik, tak nazwano, z kim żegnała się ciocia Hela tym piernikiem. Żadne z pań w rodzinie nie potrafi mi odpowiedzieć na to pytanie. Mama mówi, że jadła ten piernik kiedyś na stypie po pogrzebie jednego z dziadków, może od tego ta nazwa? Ale ten dziadek z ciocią Helą nie miał nic wspólnego, więc coś się nie zgadza. Nieważne.

PIERNIK POŻEGNALNY CIOCI HELI

1 szklanka cukru.
1 jabłko (starte i pokropione cytryną lub nie – dopisek mamy)
1 żółtko
1/4 kostki masła.
Wszystko utrzeć i dodać
2 łyżki powideł (śliwkowych, ale niekoniecznie, Hela robiła i z porzeczkowymi, a i z malinowymi także, dzieci lubią z porzeczkowymi, z dzikiej róży najlepsze – dopisek mojej mamy)
Znów utrzeć.
1 szklanka mleka ciepłego z rozpuszczonymi w nim 2 łyżeczkami kawy zbożowej (dla dzieci) lub prawdziwej, lub kakao. (kawa instant miałka – najlepsza – dopisek mamy)
2 szklanki mąki z 2 łyżeczkami sody (łyżeczki płaskie – dopisek mamy)
Ciasto wyrobić i wylać do formy, wysmarowanej masłem lub margaryną i wysypanej tartą bułką.
Piec 50 minut.

Fot. Ola Laska
Dzieci co lubią piernik z powidłami z porzeczek

Dobrego dnia. Zaszczepcie się na grypę, bo już ostatni moment. Dziś znów Mała Steinberg w Studio.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.