2 października 2002, środa, 08:00
Dionizego, Stanimira, Teofila – Wszystkiego dobrego.
Dionizy – nie ma takiego imienia w mojej książeczce, bo jest to imię prawie niespotykane. Dionizy jest pewnie przekształconym Dionizosem greckim, czyli Bachusem, bogiem sił witalnych natury, ekstazy religijnej i wina. Kojarzą się z tym imieniem orgiastyczne bachanalie i umiejętność czerpania przyjemności z życia.
Stanimir – dziwne imię, z niczym mi się nie kojarzy i zdumiało mnie, że jest takie imię w kalendarzu.
Natomiast Teofil – do niedawna imię dość częste, teraz również przepadło. Teofil jest moim zdaniem aptekarzem, ale nie nadąża za nową, z komputerem aptecznym związaną, księgowością i sposobem sprzedawania, za nowymi firmami farmaceutycznymi, wynalazkami w dziedzinie leków i handlu nimi, w związku z tym wciąż zachęca klientów do kupowania jego proszków z kogutkiem na ból głowy. Robi je na zapleczu, waży precyzyjnie i wsypuje biały proszek między dwa opłatki, potem pakuje w swój papierek firmowy, sprzedaje spod lady, a sam bierze nowe leki przeciwbólowe, reklamowane w telewizji i ulotkach, testując codziennie inny. Wciąż uważa, że jego są najlepsze i obraża się na klientów, którzy proszą o coś, co zobaczyli wieczorem w telewizji. Sprawdza, czy to ma w komputerze, i podaje im to z pogardą, dziwiąc się jednocześnie, że ma to w swojej aptece. Na szczęście jego córka zajmuje się zamawianiem leków i to dzięki niej opanował podstawowe czynności związane z komputerem, potrzebne przy sprzedawaniu. I pomyśleć, że córka do niedawna wyglądała i zapowiadała się na „wietrznicę” i byle co. Teraz kończy studia farmaceutyczne, ale do niczego jej właściwie nie są potrzebne w tych czasach, tak dla papieru.
Wróżka mówi, że pies jej zdaniem nie żyje. A reszta, nie będę Wam opisywać, pytałam tylko o moje dzieci, zdrowie rodziny itd. Wszystko dobrze. Wróżka w białej bluzce, to mnie naprawdę zdziwiło.
Szum na temat „Zemsty” w środowisku ogromny. Chyba nie pójdę, bo niezręcznie mi zajmować stanowisko, a nieobejrzenie tego zwalnia mnie od posiadania opinii. I tak jest bezpieczniej.
Przypomina mi się absolutnie genialne powiedzenie Mai Komorowskiej, powtarzane od lat w środowisku przed każdą z takich kontrowersyjnych, kłopotliwych premier. Podobno Maja kiedyś, w jakimś teatrze czy kinie, przed jakąś premierą, być może, przed filmen o papieżu lub premierą sztuki Karola Wojtyły, tuż przed zgaśnięciem światła, rozejrzała się wśród siedzących dookoła kolegów ze środowiska i szepnęła dramatycznym głosem, pełna wiary i dobrych intencji: – Módlmy się, żeby nam się podobało!
Od wczoraj jestem w temacie – przedłużanie włosów – już prawie wiem wszystko, jutro decyzja co do mojej charakteryzacji do roli Pani Seidenman w spektaklu, który zaczynamy nagrywać do Teatru Telewizji. Spektakl ma tytuł Piękna pani Seidenman i jest adaptacją Janusza Kijowskiego, słynnej książki Andrzeja Szczypiorskiego „Początek”. Janusz jest także reżyserem. Zdecydują jutro, czy mam mieć długie włosy czy nie. Jeśli tak, to od jutra, na jakiś czas, będę miała włosy do pasa. A Wam opiszę jak się to robi, jakie są technologie, ich zalety i wady.
Dobrego dnia.
Na razie zdjęcie z krótkimi.

Dziś znów Virginia.
UWAGA! MOJA PRZYJACIÓŁKA MAGDA UMER DZIŚ OTWIERA STRONĘ INTERNETOWĄ WŁASNĄ. JEJ ADRES – www.magdaumer.gate.pl, w związku z tym życzę Wam przyjemności, a Jej – powodzenia i wytrwałości. Wszystkiego dobrego.