02
Kwiecień
2002
07:06

dziennik 2002-04-02 07:06:00

2 kwietnia 2002, wtorek, 07:06

Franciszka, Urbana, Władysława – wszystkiego dobrego. 

Franciszek to piękne imię, mamy z nim wiele świetnych konotacji. Święty Franciszek jest jednym z najulubieńszych świętych, w Polsce to imię zyskało popularność na nowo i ja sama znam ze czterech małych Franków, choć tak naprawdę to imię ma urodę nie zdrabniane.

Urban jest imieniem papieży, tak się przyzwyczailiśmy, no i nazwiskiem jednego świntucha, skandalisty pożal się Boże, ale o tym nie warto….

Władysław to imię dumne i piękne. Strasznie spostponowane przez pijaków. Jak myślisz o jakiejś hulance to słyszysz Właaadeeeek! No, ale trudno, wódka deformuje wszystko. Władysław to imię mężczyzny zdecydowanego i surowego, a jednocześnie delikatnego i czułego. Ma słabość do kobiet i łzami można wiele zdziałać, choć traktuje kobiety trochę jak takie puszyste króliczki do głaskania, boi się, żeby nie stracić palca lub ręki od ich ostrych ząbków.

No i po… już po. Zabieramy się znów do pracy, choć lekko straciliśmy świadomość, po co, i wiarę w celowość. No, ale tak zawsze jest z przerwami, podczas których z konieczności zastanawiamy się nad wszystkim i przede wszystkim „łapiemy” dystans. Po chwili namysłu, z oddalenia, tracimy już emocje. O ile praca wywołuje w nas emocje, ale jest wielu, w których wywołuje. Szczęśliwie, jeśli sama praca a nie stosunki w pracy. To gorzej. Tym współczuję serdecznie.

Święta Wielkiej Nocy, Zmartwychwstania, prowokują do „nowego”, „innego”, „na nowo”, „zmienionego”, do podejmowania postanowień o zmianach, do nowego życia, sposobu myślenia, zmiany dróg. Może Wam jest właśnie coś takiego potrzebne? A każdemu jest potrzebne! I może zróbcie to dziś?

Ja postanowiłam coś zmienić, coś dla mnie naprawdę istotnego. Ale nie powiem, co to jest, bo trochę się wstydzę i jestem pewna, że byście się śmiali.

W święta przeczytałam „Labirynt” – książkę, pamiętnik, impresje z życia, Krystiana Lupy. Zdumiewająca książka, zupełnie nie budzi ludzkich uczuć, wszystko się zgadza z wyjątkiem tego, nieprawdopodobne. Jednocześnie, chwilę po niej przeczytałam właśnie wydane opowiadania Stachury, książkę w paradoksalny sposób podobną, ta jak woda źródlana, prosta, ludzka, wzruszająca, a o tym samym i z równie skomplikowaną narracją. Bardzo ciekawe doświadczenie.

Dobrego, pięknego dnia wiosennego. W nowym życiu. W nowym postanowieniu, w nowej sytuacji.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.