02
Grudzień
2007
15:45

dziennik 2007-12-02 15:45:29

Prawdziwi mężczyźni
    W swoich felietonach prezentuję się, jako baba z brodą, albo wojująca feministka. Dosyć tego, przynajmniej na razie. Złóżmy hołd prawdziwym mężczyznom, których jest coraz mniej i warto zadbać o przedłużenie tego gatunku. Poza tym trzeba od czasu do czasu „wsadzić kij w szprychy”, co często słyszę w TV.
    potkałem parę lat temu generała Petelickiego dokumentując pewien projekt filmowy. Jak wiadomo powszechnie był on pierwszym dowódcą elitarnej jednostki Grom, wzorowanej na amerykańskich Delta Force i brytyjskich SAS/Specjal Air Serwice/, której nazwa pięknie się przekłada na polski: „Beret łatwiej zdobyć, niż utrzymać” .Pan generał grzecznie przypomniał, ze w latach sześćdziesiątych bywaliśmy razem w Hybrydach i nie jest to nasze pierwsze spotkanie. Przy przy okazji wysłuchałem anegdotki, która wspaniale pasuje do tytułu.
    Do Polski przyjechał jeden z dowódców SAS i Gtej dokumentacji i generał postanowił popisać się sprawnością swoich chłopców. Zadanie było następujące. Gromowcy mieli wysadzić drzwi z framugą, wpaść do pomieszczenia, gdzie siedział zakładnik miedzy dwoma terrorystami. Następną fazą była likwidacja terrorystów , którymi były dwa manekiny. Między nimi siedział pan Generał, aby nie narażać kogoś innego. Ponieważ zadanie było wykonywane na dodatkowej porcji adrenaliny- w momencie wywalania drzwi, na skutek zbyt dużej ilości dynamitu zgasło światło i Gromowcy otworzyli ogień po ciemku do swojego Dowódcy. W tym zespole nie było mowy o niewykonaniu rozkazu, z powodu tak błahego powodu, jak brak światła . Generał chichocząc opowiadał, że dolegał mu częściowy niedosłuch, po kuli która przeleciała obok ucha. Brytyjczyk zachwycony był popisem, ponieważ był przekonany, ze brak światła był celowym zabiegiem dla wywołania odpowiedniego efektu. Generał przeżył szczęśliwie i nie przyznał się do całej prawdy.
    Myślę, że ta anegdota nie ujmie nic osobowości generała Petelickiego, tym bardziej, że Generał opowiadając nie prosił mnie o dyskrecję.
    Drugą jest historia prezentująca skrajną osobowość innego mężczyzny. Moja przyjaciółka, majętna osoba znalazła młodego kochanka, którego postanowiła zarazić swoją pasją do nart. Kupiła mu najdroższy sprzęt, dostępny na rynku i wybrali się na lodowiec w Alpy. Po całodniowej jeździe młody mężczyzna trochę narzekał na niewygodne buty. Okazało się, że jeździł w lewym bucie na prawej nodze, a prawym na lewej. Przeżył prawdziwe tortury, aby udowodnić, że jest prawdziwym mężczyzną.
    Te dwie historie nieprzystające do siebie prezentują naszą płeć, która zawsze ciągnie w stronę macho. Każdy na miarę swojej osobowości, odwagi i charakteru.
Wiecie, co zmotywowało mnie do napisania tego felietonu? Słabość mojego charakteru i zazdrość o innych facetów, którzy tak pięknie potrafią nastroszyć pióra przed otoczeniem
    A może to po prostu rodzaj otępienia lekowego przy terapii nowotworowej, którą ostatnio stosuję.

Grzegorz Skurski [skurskig@interia.pl]

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.