Syn Magdy Umer, Franek, student Uniwersytetu Warszawskiego, pojechał w podróż dookoła świata. Pisze relację z tej podróży na założonej w tym celu stronie internetowej http://www.franztravel.blogspot.com/ Śledzimy tę podróż z zapartym tchem, a ja każdego dnia czytając nie mogę uwierzyć, że nasze, jeszcze przed chwileczką małe dzieci, tak szybko stają się dorosłe.
Patrzę na swoich synów, słucham ich i nie mogę uwierzyć, zadaję sobie pytanie, kiedy i jak to się dzieje, że przy nas, koło nas, wyrastają na takich ludzi, kiedy i jak się to staje? Dorośleją, uniezależniają się, stają się ukształtowanymi ludźmi o osobnych poglądach, własnym zdaniu na każdy temat, gustach, marzeniach… jakim sposobem i kiedy się to stało? Kto ich tego nauczył?
Wchodzę do pokoju mojego syna nocą, z rozpędu, jak zawsze, żeby sprawdzić czy jest przykryty, czy mu nie zimno, a spod kołdry wystaje wielka owłosiona noga. Całuję ich, jak zawsze rano, kiedy wychodzą do szkoły i drapię się o rosnącą brodę. Mam, jak zawsze miałam, plany, pomysły, chcę biec, skoczyć, natychmiast coś zmienić, „zrewolucjonizować” a oni mówią: – Mamo, poczekaj, spokojnie, uspokój się, nie szalej, zastanów się, przemyśl to, czy jesteś pewna, że tego chcesz? Że tak będzie dobrze?
Kiedy to się stało? Jak to się dzieje i czyja to sprawka, że wszystkie moje dzieci są pewnego dnia doroślejsze i rozsądniejsze ode mnie?
Wszystkiego dobrego. Dobrego dnia.