JAK POWSTAJE FILM?
Pracuję w grupie oszustów filmowych. Opowiadam historyjki i czekam na śmiech, albo płacz. Całe życie traktuję to zajęcie jak zabawę, ale bywa ona śmiertelnie poważna. Opiszę sytuację, która była inspiracją do pracy nad ostatnim projektem fabularnym.
Chciałem zapomnieć o tej rozmowie, szczególnie po tym , kiedy dowiedziałem się, że ten facet popełnił samobójstwo tydzień po naszym spotkaniu.
Był maj i wyjątkowy upał wieczorem na tarasie podmiejskiego domku. Przypadkowo zaplątany w spotkanie towarzyskie siedziałem ze szklanką piwa bezalkoholowego na wyplatanym foteliku ,kiedy usiadł przy mnie i powiedział: musi mnie pan wysłuchać!. Roześmiałem się- jak to muszę? –Teraz to z siebie wyrzucę. Jest okazja, pan się nudzi. Nie znamy się, a ja nie mam czasu.
Miał koło czterdziestki, włosy przystrzyżone na jeża i podgolone prawie do czubka głowy. Wyglądał jak marines, tylko zamiast ogorzałej od wiatru i słońca twarzy miał cerę, jakby wstał z łóżka po ciężkiej chorobie.
Instynktownie wyczułem, ze nie będzie to banalna historyjka o kobiecie, która go zostawiła i powiedziałem tylko jedno słowo-słucham!
Słońce chowając się za drzewami przekazywało swoją czerwień księżycowi, który powoli jakby nasączał się krwią.
Mówił szybko, połykając końcówki, jakby bał się, ze nie zdąży. Wątki mieszały się, chronologia kulała, ale z trudem tłumione emocje spowodowały, ze nie odezwałem się ani jednym słowem, póki nie skończył.
Ja nie żyję , to są pozory! Ożeniłem się z wielkiej i w pełni odwzajemnionej miłości. Po długim ,wieloletnim oczekiwaniu urodziła nam się Basia. Jest takie powiedzenie-Bóg tak chciał. Basia urodziła się z chorym serduszkiem, które nadawało się tylko do przeszczepu. Okazało się, że takie zabiegi u niemowlaków wykonuje się w niewielu ośrodkach na świecie. Najlepsza klinika jest w Kalifornii Oboje z Magdą- tak ma żona na imię, postanowiliśmy ratować ukochane i tak długo oczekiwane dziecko. Koszty takiego przeszczepu to kilkaset tysięcy dolarów. Do tego dochodzi oczekiwanie na dawcę, tak że przy moich nawet niezłych dochodach było to przedsięwzięcie nie do realizacji. Bóg tak chciał. Nie wiem, czy wierzę w Boga. Teraz u mnie jest tylko pustka i wszechogarniająca rezygnacja. Nie myślę o Bogu, o tym ,ze człowiek ma zawsze jakiś cel w życiu. Wszystko się przewartościowało. Nawet miłość i związek z kobietą, która była dla mnie wszystkim.
Będę się starał mówić krótko ,tak żeby pan chciał mnie wysłuchać. Jest to dzisiaj mi bardzo potrzebne.
Skracając- sprzedałem mieszkanie, przeprowadziłem się do szopy teściów pod Warszawą. W całym rozgardiaszu zapomniałem ubezpieczyć samochód- dobra fura za sto pięćdziesiąt tysięcy i oczywiście, ukradziono mi go. Magdę wyrzucono z pracy. Mamy kapitalizm i kogo obchodzą kłopoty rodzinne, kiedy firma się wali. Zaczęły się konflikty między nami. Mam firmę remontową. Mieszkania drożeją i dobrze zarabiałem. Ale to wszystko mało, żeby zacząć jakikolwiek ruch, a choroba Basi wymagała pośpiechu. Mój pracownik skontaktował mnie z mafią. Zaproponowali mi przewiezienie paczki do Amsterdamu za pół miliona dolarów. Jestem inżynierem i moją wadą jest to , że konsekwencje praktyczne są najważniejsze w rozwiązywaniu problemów. Zdecydowałem się na podróż, nie interesując się, co przewożę. Zaliczkę uruchomiłem w przygotowanie wyjazdu Basi za ocean. Kontrabanda udała się bez żadnych dla mnie konsekwencji, resztę należności dostałem. Wyjechałem do Stanów. Basia nie doczekała przeszczepu. Zmarła przed zabiegiem. Wróciliśmy do kraju, Magda złożyła pozew o rozwód. Niedawno dowiedziałem się, ze przewiozłem kokainę, która być może doprowadziła do tragedii wiele rodzin, a być może i do śmierci. Bóg tak chciał. Nie może być tak, ze w tym był „palec boży”. Bóg o ile w ogóle wtrąca się w nasze życie stworzył zło i dobro, tylko człowiek wybiera swoją drogę.
Spróbowałem zbudować opowieść fikcyjną, która być może odbiega w realiach od jego osobistej spowiedzi, ale zachowuje istotę dramatu.
Spotkanie ze straszliwie okaleczonym przez życie człowiekiem wywołało impuls do przetworzenia tego wrażenia na opowieść filmową. Nigdy więcej go nie spotkałem . Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale nie mam innych materiałów dokumentacyjnych. Wrażenie i to bardzo silne po tym spotkaniu pozostało.
Jeden jest element w tej historii, który determinował moją pracę – nieostry konflikt moralny na który sam nie umiem sobie dać odpowiedzi.
…………………..Grzegorz Skurski [skurskig@interia.pl]