Wczoraj zaczęłam próby sztuki " Kobiety w sytuacji krytycznej" australijskiej autorki Joanny Murray-Smith. Jak zwykle w takich wypadkach, kiedy spotkają sie na próbie same kobiety, opowieściom na temat i nie na temat nie było końca, śmiechom i dygresjom. Wszystkie mówiły na raz i jednocześnie wszystkie słyszały wszystko. Spotkały się więc w porządku alfabetycznym bo w jakim innym, Elżbieta Czerwińska, Joanna Pokojska, Dorota Pomykała, Maria Seweryn, Lidia Stanisławska, Elżbieta Woźniak, Małgorzata Zajączkowska i ja. Naopowiadałyśmy, jak wspomniałam, o najbardziej zdumiewających wzruszających, zabawnych, dziwnych sytuacjach, relacjach małżeńskich, rodzinnych, relacjach matka – córka, żona – mąż, o przypadkach samotnych kobiet , wdów i porzuconych, ale wszystkiego nam mało. Czy nie moglibyście nam pomóc? Czy ktoś z Państwa zna historie tego typu? Która Wami wstrząsnęła, lub Was rozbawiła? Potrzebne nam historie smutno -wesołe, gorzko – słodkie, rozmaite. Czy mogę prosić o pomoc tak jak kiedyś dostałam pomoc przy "Skoku z wysokości"? Bardzo proszę. A oto jedna z historii opowiadanych wczoraj an próbie.
Małżeństwo, stare zgodne, harmonijne, uśpione i nudnawe. Żona postanowiła zrobić remont kuchni, zafundować sobie, im, nowoczesną wspaniałą kuchnie jako że spędzali w niej, spędzała w niej, coraz więcej czasu. Mąż absolutnie się na to nie zgadzał, uważał że dobrze jest tak jak jest, nie ma po co marnować pieniędzy, nie widział powodu. Żona była panią nie pracująca bez tzw. własnych pieniędzy. Prosiła, przekonywała, tłumaczyła, wreszcie się zdenerwowała i postawiła ultimatum, za każde wspólne pójście do łóżka mąż będzie płacił, albo koniec, nic z tego. Po dwóch miesiącach zadzwoniła do koleżanki: – Słuchaj! Wyremontuję nie tylko kuchnię, zrobię też łazienkę na strychu, odnowię i położę kafelki w tej na dole, i nie wiem co jeszcze…jest cudnie! Oszalał! Jakbyśmy dopiero się poznali! A jakie ma wymagania! Jest wspaniały. Nawet nie przypuszczałam…
A historia o pani, która niekochana i zaniedbywana przez męża który uwielbiał kwiaty, pielęgnował je i mówił do nich czule, kupiła wielką doniczkę i weszła do niej? Czekała w doniczce na jego powrót z pracy? Odwieziono ją do szpitala, biedaczkę? Tę historię już kiedyś tu opisywałam. Opowiedziała mi ją jako prawdziwą, z życia wziętą pewna pani.
Piszcie, proszę.
Dobrego dnia