SZTUKA , CZYLI WEWNĘTRZNY PRZYMUS TWORZENIA
Wszyscy piszą o wszystkim, szczególnie ci którzy nie mają pojęcia o temacie, którym się zajmują. Ja też chcę być trendy. Tematem będzie sztuka. Zacytuję definicję mojego syna malarza: Artystą jest ten , który nazwie się artystą i to co zrobi jest dziełem sztuki.
Mam przyjaciółkę, która przed laty uważała się za przewodniczącą moich narzeczonych. Mam nadzieję, że jej mąż wybaczy mi te wspomnienia. Było to bardzo, bardzo dawno i patrząc na moje zdjęcie trudno o takie skojarzenia. Grażyna przepracowała 30 lat w Zachęcie i jej miłość do sztuki z biegiem lat ulegała deformacji. Teraz przeszła na emeryturę i pozwoliła mi na opublikowanie jej refleksji na temat ekspozycji, w których uczestniczyła.
Zdarzenia opisane poniżej nie mają swojej chronologii, ani nazwisk autorów. Są po prostu zbiorem faktów dotyczących ekspozycji różnych wybitnych dzieł sztuki.
Zachęta eksponowała rzeźbę nazwaną „Piramida”. Na wypchanym koniu siedział pies, a na psie kogut. Widziałem wywiad z autorką , która ze łzami w oczach opowiadała jak wybranego prze nią do uśpienia konia tuliła w ramionach aż do ostatniej chwili. Znawcy porównywali to wybitne dzieło z połówką krowy i cielaka nazwane „Macierzyństwo” , eksponowane na Biennale w Wenecji. Krytycy afirmację tego rodzaju przedsięwzięcia usprawiedliwiali tym ,że nikt ni płacze nad kawałkiem szynki, tylko zjada doprawiając chrzanem.
Inna wybitna artystka wymyśliła „instalację”, którą były dwie zdezelowane betoniarki .Koncepcja polegała na tym, ze gardziel jednej i drugiej łączył metalowy drąg na którym były przymocowane były dwa pajacyki jarmarczne ,jeden czerwony drugi niebieski. Huk i łomot był nie do opisania, pajacyki skakały na drągu a ściany zaczęły pękać. Pani która pilnowała ekspozycji siedziała w nausznikach, których używają pracownicy młotów pneumatycznych. Dowiedział się o tym konserwator zabytków i zabronił uruchomienia betoniarek bez ograniczeń. Wybrano określone godziny . Dziennikarka telewizyjna zrobiła wywiad z pracownikiem który był odpowiedzialny za tę realizację. Powiedział, że arcydzieło jest gotowe. Pani z tv spytała czy nie „wpuszcza ją w kanał’ bo przecież widać że to jest remont !
Parę lat temu przyjechał jakiś Amerykanin, który miał pościć przez czterdzieści dni w jednej sali Zachęty. Dziwne było to że pościł od 10 do 12, a na resztę dnia znikał. Złośliwi komentowali że w tym czasie dożywiał się w hotelu Victoria.
Kiedyś przygotowano wystawę jakiegoś rzeźbiarza i pracownik z najdłuższym stażem zauważył pochlapaną deskę wapnem opartą o ścianę. Zniósł ja do piwnicy myśląc że ją zostawił któryś montażysta. Kuratorka zrobiła awanturę- gdzie zniknęło dzieło sztuki?
Pragnąc uczestniczyć w życiu kulturalnym bierzemy do ręki pierwszy z brzegu katalog artysty , mając złudną nadzieję, że dowiemy się czegoś na temat jakiegoś dzieła. Czytamy „Eliminacja, lub redukcja manipulujących aspektów jest faktem obecności w przestrzeni, lub może być umiejscowiona w wiecznie zmieniającym się poziomie reprezentacji”. Katalog wypada nam z ręki, pot występuje na czole i czujemy się zdegradowani do poziomu życia intelektualnego bakterii.
Na starość ”odklejam się’ coraz bardziej od rzeczywistości. Nie nadążam mentalnie i emocjonalnie za dynamicznie rozwijająca się sztuką. Nastawiam płytę zespołu Buena Vista Socjal Club. Głęboki i zmysłowy głos Omary Portoundo z towarzyszeniem genialnego pianisty Rubena Gonzaleza wprowadza mnie w świat dźwięków, które stają się dla mnie nirwaną. Miejscem,” gdzie nie ma więcej żądzy i chciwości, gdzie nie ma już przywiązania do przedmiotów świata zewnętrznego".
Muzyka jest dla mnie jedyną czystą formą przekazu emocjonalnego. W innych dziedzinach takich jak literatura, malarstwo, czy film zawsze widzę rodzaj manipulacji odbiorcą. Muzyka jest czysta, nieskażona, tak jak niewinna miłość.
Grzegorz Skurski [skurskig@interia.pl]
Moi Drodzy, zamieszczam felieton pana Grzegorza, ale absolutnie się z nim nie zgadzam. uważam że jest niesprawiedliwy a obserwacja zbyt powierzchowna, refleksja zbyt pochopna i niezasłużenie złośliwa. Pozdrawiam i Państwa i pana Grzegorza oraz jego Przyjaciółkę także.