28
Sierpień
2007
11:13

dziennik 2007-08-28 11:13:52

– Halo, czy pani Krystyna Janda?

– Przy telefonie. Słucham.

– Jestem dziennikarzem, chciałbym z panią zweryfikować wiadomości wiadomości dotyczące choroby męża, i porozmawiać na ten temat, tak będzie dla państwa lepiej.

– A jakiej pan jest gazety?

– Piszę dla kilku gazet.

– Czy ma pan zlecenie od którejś gazet na taki artykuł?

– Nieformalne.

– A czy mógłby pan o tym nie pisać? Bardzo pana o to proszę.

– Niestety. Jeśli ja nie napiszę, napiszą inni.

– Ale niech pan nie pisze, proszę pana.

– Bardzo mi przykro, żal mi pani, ale i tak ktoś napisze, więc jak pani mi o tym sama opowie będzie dla pani lepiej.

– Nie chcę o tym mówić i nie będę, mam do pana osobistą, błagalną prośbę, żeby pan o tym nie pisał.

– I tak napiszą inni.

– Ale na razie, niech nie pisze pan.

– Nie chce pani mi udzielić informacji?

– Nie, i jeśli chodzi o pieniądze za ten artykuł, jestem gotowa panu zapłacić znacząco więcej, żeby pan tylko nie pisał. Bardzo pana proszę.

– I tak napiszą inni. Za dobry news. No to jak?

– Do widzenia panu.

W parku w Nieborowie na niedzielnym spacerze. Pani do grupy turystów. – Patrzcie, patrzcie, idzie Janda, a za nią jej synowie i ten mąż, co ma raka! Halina masz aparat? Moja mama: – Jedźmy do domu. W Arkadii Świątynię Diany księżna Helena Radziwiłłowa opatrzyła napisem – DOVE PACE TROVAI D’OGNI MIA GUERRA ("Tutaj odnalazłem spokój po każdej mojej walce" – cytat z sonetu Petrarki).

Dobrego dnia.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.