16
Styczeń
2019
11:19

Och-Teatr początki. To jedno z pierwszych zdjęć. Była wtedy w budynku chyba jedenaście firm, miedzy innymi Nauka jazdy, wypożyczalnia kaset video, sklepy. Budynek byl w fatalnym stanie. Kino Ochota od dawna nie działało.

zobacz więcej zdjęć (65)

Marcelego i Włodzimierza - wszystkiego dobrego

Dziś 9 Urodziny Och-Teatru. Początki były radosne, acz trudne. Zamieszczam zdjęcia, jako sentymentalne przypomnienie. Jednocześnie dziękuję wszystkim, którzy przez te lata budowali i tworzyli w tym  teatrze, a przede wszystkim dziękuję Widzom, którzy byli, są z nami i mam nadzieję długo będą.

Wkrótce zaczynamy  próby do spektaklu „Stowarzyszenie umarłych poetów” Toma Schulmana, w reżyserii Piotra Ratajczaka. Premiera zaplanowana jest na 28 marca. Mamy nadzieję, że tym spektaklem otworzymy nowy, kolejny udany sezon w Och-Teatrze i sprawimy wszystkim radość.

09
Styczeń
2019
07:44

Krystyna Janda - Kreator Kultury 2018 - Nagroda Paszporty Polityki

zobacz zdjęcie

Weroniki i Juliana - wszystkiego dobrego

08
Styczeń
2019
10:04

Seweryna i Teofila - wszystkiego dobrego

Krystyna Janda: śmierć zwyciężyła, jak zawsze

 

Umarła. Zuzia umarła. Ta przyjaźń trwała ponad 40 lat. Na początku było nas pięć. Zamknięte kółko. Ścisła egzekutywa tzw. Lamentu. Zostało nas trzy.

 

Młodość, energia, szalone pomysły. Miłości, zawirowania, dzieci, rozwody, wakacje, PRL, komuna, stan wojenny, częściowa emigracja, powroty, wyjazdy, kłopoty życiowe, kolejne ciąże, problemy z dziećmi, z byłymi, z obecnymi mężami, partnerami, ale przede wszystkim „sztuka”. Nasi rodzice, nasze mamy, ojcowie, ich choroby, odchodzenie. Wspólne prace, projekty, zauroczenia tematami, stylami, ludźmi, zdarzeniami. Kolejne „dzieła”, piosenki, wiersze, spektakle, decyzje, teksty, książki, koncerty, spotkania, omawianie spraw. Oficjalności i sekrety środowiskowe. Nagrody i kary, sukcesy i porażki, upokorzenia i zwycięstwa. Zawsze razem, jeśli nawet na odległość. Satelici, satelitki, ale na końcu zawsze tylko w pięć komentowałyśmy, przeżywałyśmy te najważniejsze dla nas chwile, uczucia i zdarzenia. Każda miała inne zajęcia i inne aktywności na boku, ale razem.

 

Agnieszka była gigantem, jutrznią, spełnieniem. Olśniewający talent, bogactwo wewnętrzne, porażająca twórczość i jej różnorodność, niespokojny duch i tajemnice, znikania i wracania. Kartki pocztowe – kocham was, – zgubiłam nogi,- myślę. Telefony, kolejne wiekopomne piosenki, wiersze, sztuki, wspaniałe, wzbogacające, zmieniające świat i życie. A potem śmierć i odkrywanie Jej na nowo, rosnąca legenda, a w tle, jak to bywa z wielkimi, jakieś mroczne historie i przekłamania.

 

Zuzia była słodyczą, radością, miłością do życia, do każdego dnia, każdej chwili. Posiadała umiejętność oceny zdarzeń i ludzi, upodobanie do zbiegów okoliczności i znaków na niebie. Niezwykły talent do tworzenia anegdot i powtarzanych potem po wielokroć spostrzeżeń i powiedzeń. – Była naszym słońcem – napisała po Jej śmierci Magda. Bo była nim. Śmiech, wieczny śmiech i uśmiech i jej zamiany – smutnego w pouczające, brzydkiego w ciekawe, głupiego w przypadkowe, według Niej niezawinione, dobrego w znakomite i zanikająca już dziś zupełnie, umiejętność konwersacji. Panienka z dobrego domu, dobre wychowanie i inteligencja. Delikatność i celność ocen. Miłość do ludzi i ich słabości i zabawa tymi słabościami. Zastanawiałam się często, czego Zuzia nie umiałaby innym wybaczyć, bo wybaczała wszystko, wszystkim i jeszcze przepraszała za ich nietakty i błędy. A zraniono Ją i skrzywdzono wielokrotnie.

 

Co to jest przyjaźń? Podobne odczuwanie, pojmowanie? Takie samo rozumienie spraw? Radość ze spotkań, wzajemny szacunek, gotowość do ofiarowania czasu, pomocy i wszystkiego innego? Świadomość, że słowo wypowiedziane do tej osoby znaczy to samo i waży tyle samo, ile dla nas? Ma nawet ten sam odcień? Nie trzeba nic nadmiernie tłumaczyć, nie ma nieporozumień, co do intencji? Bezgraniczne zaufanie i bliskość duchowa? Śledzenie wzajemnych dokonań i ocena ich, zaokrąglana zawsze w górę, nigdy w dół? Do tego możliwość kontaktu zawsze, wszędzie o każdej porze dnia i nocy? Świadomość, że każde słowo zostanie wysłuchane, zrozumiane i obrócone z rozwagą i zrozumieniem, przychylnością, dla dobra rozmówcy? Przyjaźń. Co to jest? Co to za związek? Świadomość, że wśród tysięcy innych, bo w naszym wypadku w telefonie każdej z nas było po kilkaset kontaktów, w Polsce i za granicą, że wśród tysięcy innych, te cztery pozostałe są aeternus, in omne tempus, omni necessitate, certus, optimus?

Nieszczęśliwy kto nie zaznał miłości, nieszczęśliwszy kto nie zaznał przyjaźni – podobno. Bo o przyjaźń łatwiej – podobno. Czy na pewno?

 

Umierała, byłyśmy przy niej, umęczone ciało walczyło, nie poddawało się, wyrywało do życia, jak za życia. Walka ze śmiercią była nierówna, ale wojowniczka nieugięta. Śmierć zwyciężyła, jak zwykle.  Na koniec zapanowała cisza. W sali szpitalnej cisza, wśród nas cisza. Do dziś cisza. Każda osobno, i wszystkie razem. Każda inaczej. Teraz wysyłamy sobie zdjęcia, nadchodzą przeglądane nocą, bez komentarzy, przywołują wspomnienia, chwile bliskości, smutku i radości. Mamy w głowach te same dni, zdarzenia, słowa, anegdoty, to samo nas przejmowało, bawiło, podobało się, bo byłyśmy tak długo razem i tak się siebie, i życia nauczyłyśmy. Razem. Piszemy smsy, czasem jedno słowo. Wszystko wiadomo. Nie zapomnimy nigdy, będziemy wspominać i pamiętać.

 

Zuzia. Tak wielu ludzi ją kochało, lubiło, cieszyło się z czasu z Nią spędzonego. Wnosiła jasność, błyskotliwość, polot, człowieczeństwo najwyższej próby.

– Ten co zrobił ci krzywdę – mówiła – ukłonił mi się, nie odpowiedziałam. – Zrywam – mówiła. Wykreślam z telefonu, bo cię obraziła – mówiła, przecież ona wie, że jestem twoją przyjaciółką! Jak mogła! Ale nigdy tego nie robiła, nikogo nie skreślała, bo tolerowała i miała pobłażanie dla wszystkich.

 

Nie ma Jej. Lubiła i rozumiała małego człowieka, to tak rzadkie. I wybaczała mu małość, z lekkością. To już zupełnie niespotykane. Krzywdzono Ją, także najbliżsi, wybaczała. Na koniec zmienia numer telefonu, podała go tylko najbliższym, bo nie miała już siły odpowiadać na pytania i zajmować się sprawami i problemami innych, jak to robiła całe życie. W chorobie izolowała się, ale tym którym dane było oglądać tę dwu i pół letnią walkę imponowała Jej nadludzka siła z niesłabnącą nadzieją, że życie, jej wielki przyjaciel, ją nie opuści. Dwa i pół roku lęku i cierpienia z wiecznym, wiecznym uśmiechem na ustach i jasnym głosem w słuchawce. Tylko my najbliżsi wiemy, co przeżyła.

 

Co to jest przyjaźń? Pamięć? Podziw? Świadomość bogactwa, które ten ktoś darowuje? Docenianie tego? Ja czuję się tak, jakbym była koralowcem, w którym Ona obsadziła najpiękniejsze korale. Żyję dalej, mam też wciąż dwie Magdy w pobliżu serca i mam nadzieję, że będę umiała podarować innym choć trochę Ciebie. Dziękuję, Zuziu.

 

Krystyna Janda, kobieta.onet.pl, 07.01.2019

 

https://kobieta.onet.pl/krystyna-janda-smierc-zwyciezyla-jak-zawsze/vw8tqjr?utm_source=www.facebook.com_viasg_kobieta&utm_medium=social&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&utm_v=2

 

 

05
Styczeń
2019
10:12

Edward Kłosiński

zobacz zdjęcie

Edwarda i Szymona - wszystkiego dobrego

11 lat 🖤

03
Styczeń
2019
09:50

Andrzej Barański, Moja Albinoczka która potrafiła mocno kochać, Wydawnictwo ha!art, Kraków 2019

zobacz więcej zdjęć (8)

Danuty i Genowefy - wszystkiego dobrego

Pan Andrzej Barański, jeden z moich ulubionych i ludzi i reżyserów (razem robiliśmy „Kobietę zawiedzioną” dla Teatru TV i film „ Parę osób, mały czas”) wydał książkę, zbiór liścików i karteczek od Jego żony, Aliny Barańskiej, wybitnej scenograf i kostiumolog filmowej, które zebrał w niezwykłą kolekcję. To książka naprawdę poruszająca. Ja znam wiele anegdot „małżeńskich – miłosnych” , które opowiedziała mi Balbina, bo tak do Niej mówiliśmy, trzymałam je zawsze w sercu i pamięci, a dziś ta książka, za którą dziękujemy panie Andrzeju. ❤️

01
Styczeń
2019
11:10

Happy New Year!

zobacz zdjęcie

Mieczysława i Mieszka - wszystkiego dobrego

No i JEST 2019!

29
Grudzień
2018
15:06

Dawida i Tomasza - wszystkiego dobrego

Opowiedziano mi wczoraj dowcip. Wydał mi się jakoś niepokojąco bliski i znajomy.
Facetowi ktoś kradł ryby ze stawu. Złapał sołtysa z wiadrem pełnym ryb. Ty złodzieju! – wrzasnął! – Zaraz , chwila, to są moje ryby- odparł sołtys. Codziennie je przynoszę, wpuszczam do pana stawu i jak popływają sobie, wołam i zanoszę do domu. I tak co rano. To chyba nie jest sprzeczne z prawem?! Poszli nad staw. Sołtys wypuścił ryby do stawu. – no to teraz, niech je pan sołtysie zawoła. – Kogo?
Dobrego dnia moi mili. Dobrego Sylwestra. Ja w domu. 🌲🌲🌲🌲

29
Grudzień
2018
14:00

Fot. Krzysztof Kuczyk/Forum

zobacz zdjęcie

Dawida i Tomasza - wszystkiego dobrego

WYSOKIE OBCASY – Portrety kobiet – Śmiałe 2018

50 Śmiałych 2018. Kobiety, które zmieniają świat na lepsze

Krystyna Janda. Widzowie siedzą przez 100 minut ze ściśniętymi gardłami i ani drgną, a potem bez końca biją brawo na stojąco.

Zatriumfować w spektaklu, którego forma polega głównie na tym, że stoi się niemal nieruchomo przed mikrofonem, może tylko Krystyna Janda. Stoi się i mówi. Czasem też śpiewa. Aktorka zrobiła to w marcu, jednym z tych miesięcy w polskim kalendarzu, które od czasu do czasu zapisujemy dużą literą. W tym roku dużą i pogrubioną, bo obchodziliśmy 50-lecie jednej z haniebniejszych kart naszej powojennej historii – antysemickiej kampanii Marca ’68. Z tej okazji Janda przeniosła na scenę swojego warszawskiego Teatru Polonia bolesne i szczere do bólu „Zapiski z wygnania” Sabiny Baral, polskiej Żydówki, której własna ojczyzna kazała się wynosić. A przeniosła je tak, że widzowie siedzą przez 100 minut ze ściśniętymi gardłami i ani drgną, a potem bez końca biją brawo na stojąco. Biją je w Warszawie i Szczawnie-Zdroju, Gdańsku i Jarocinie, Lublinie i Lubinie, Krakowie i Gorzowie, bo aktorka przemierza Polskę wzdłuż i wszerz za sprawą domagającej się tego ludności.

Nie dziwi więc, że Krystyna Janda na tegorocznym Festiwalu Prapremier w Bydgoszczy otrzymała główną nagrodę „za kreację, która przywraca sens i powagę obywatelskiemu zaangażowaniu artysty w sprawy publiczne”. Nic dodać, nic ująć. A już niebawem, bo w styczniu, będą się mogli o tym przekonać mieszkańcy Tychów i Poznania, gdzie będą grane „Zapiski z wygnania”.

 

Mike Urbaniak, Gazety Wyborcza – Wysokie obcasy, 29.12.2018

 

28
Grudzień
2018
19:20

WEEKEND Z R. po raz 257. 28 grudnia 2018

zobacz zdjęcie

Cezarego i Teofila - wszystkiego dobrego

WEEKEND Z R. po raz 257!

28
Grudzień
2018
13:45

Kot Puchałke po świętach w Milanówku

zobacz zdjęcie

Cezarego i Teofila - wszystkiego dobrego

Kot Puchałke po świętach w Milanówku. 🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲

© Copyright 2019 Krystyna Janda. All rights reserved.