23
Kwiecień
2017
05:43

22.04.2017 90-ta rocznica otwarcia Domu Aktora Weterana w Skolimowie. Fot. Kinga Smolińska

zobacz więcej zdjęć (22)

Jerzego i Wojciecha - wszystkiego dobrego

Wczoraj Skolimów. 90 rocznica otwarcia Domu Aktorów Weteranów. Było i miło i wzruszająco. Ostatni raz, byłam tam z okazji mszy za Irenę Kwiatkowską. Wczoraj przed uroczystością przyszła wiadomość o śmierci Witolda Pyrkosza i pana Stefana Sutkowskiego, dyrektora opery kameralnej, sprawował tę funkcję 55 lat, najdłużej w Polsce. Zaczęło się więc smutno. Chór śpiewaków z Opery Poznańskiej zaczął wieczór od Miserere Mozarta. Ignacy Gogolewski wzruszył wszystkich fragmentem monologu z Dziadów Mickiewicza… Było naprawdę „tkliwie”.

Istnieje niezwykle cenna książka Gabriela Michalika pt. Hamlet w stanie spoczynku – Rzecz o Skolimowie, zawiera interesujące informacje dotyczące powstania Domu Aktora Weterana. Oto one, oczywiście ze stosownymi skrótami:
Pionierską organizacją, opiekującą się nie tylko starymi sługami Melpomeny et camraten, ale i ich rodzinami, a także artystami chorymi lub z innych powodów nie mogącymi wykonywać zawodu, tym samym więc zarabiać, było Towarzystwo Podupadłych Artystów, Ich Wdów i Sierot. Współtwórcą i jednym z pomysłodawców Towarzystwa był przyszły patron niewielkiej uliczki na warszawskim Mokotowie, Czech z pochodzenia, Wojciech Żywny, kompozytor, pianista, pedagog, nauczyciel Fryderyka Chopina. To jemu 11- letni Chopin zadedykował słynny polonez as-dur.

…Największym zaangażowaniem wykazał się Józef Mikulski. To on wykonał pierwszy krok w kierunku materializacji idei. W 1897 roku znalazł miłośnika teatru gotowego przekazać parcelę na budowę przyszłego schroniska. Ofiarodawcą był sędzia Wacław Preker, dziedzic Skolimowa, człowiek zaangażowany w dziesiątki komitetów zajmujących się „pracą u podstaw”, a nade wszystko wizjoner pragnący uczynić ze swojego Skolimowa kurort, miasto ogród. W delegacji do sędziego Prekera wziął udział sam Bolesław Leszczyński, jeden z najznamienitszych aktorów epoki.
…Aby znaleźć korzenie kolejnego dojścia do głosu idei ki w końcu uzyskał, ślad owego „ruchu skrzydeł motyla”, który w oddalonym miejscu i czasie spowoduje huragan, należy sięgnąć do roku 1848. Wilno. Premiera Halki Stanisława Moniuszki. W tytułowej roli Waleria Rostkowska. Był to spektakl brawurowy, a Rostkowską publiczność uwielbiała. Uwielbiała rok, uwielbiała dekadę . W końcu – zapomniała.

…Obraz podupadłej materialnie i zdrowotnie Walerii Rostkowskiej zadziałał niemalże jak podpalony lont. Wybuchła dyskusja. Nie tylko na łamach „Echa”, ale także w kawiarniach, foyer teatrów, za kulisami. Wyłaniało się z niej przyszłe schronisko, na którego urządzenie każdy, jak to w Polsce zwykle bywa miał inny pomysł. Szlifowano idee, padały pomysły zdobycia środków, przy czym zwracano uwagę na to, że o ile można liczyć na jednorazową ofiarność publiczności i środowiska teatralnego, o tyle lepiej będzie tak skonstruować schronisko, aby samo mogło na swój byt zapracować.
…Najważniejszą postacią dla przyszłego Skolimowa, duszą, motorem główną sprężyną przedsięwzięcia stał się aktor i reżyser Teatrów Rządowych Antoni Bednarczyk. Wprowadzony do działającego na poły oficjalnie komitetu w 1902 roku prawdopodobnie przez Józefa Mikulskiego, uczynił budowę schroniska głównym celem swojego życia… Ożeniony z Anielą Bogusławską, prawnuczką ojca polskiego teatru, stał się dla bujającego w obłokach środowiska surowym egzekutorem powinności wobec starszych kolegów – odciętych od źródeł dochodu, zmarginalizowanych przez wiek i choroby. Funkcjonujące wśród aktorów po dziś dzień żartobliwie patetyczne określenie Bednarczyka: „Wielki Jałmużnik Aktorstwa Polskiego”, nie zawiera cienia przesady. O pieniądze na stworzenie schroniska Antoni Bednarczyk zabiegał bowiem niezmordowanie i przy każdej okazji, wyzyskując swoją ogromną pomysłowość, poczucie humoru , znajomość obyczajów aktorskich i szlachetną odmianę tupetu. Organizował występy i bale, z których dochód zasilał fundusz przyszłego schroniska, opodatkował na ten cel turnieje karciane, rozgrywane w garderobach i za kulisami. W służbę Sprawie wprzągł nawet irytację otoczenia na jego ciągłe jałmużnicze zabiegi: wprowadził bowiem opłatę karną za przekleństwa wypowiadane pod jego adresem lub choćby w jego obecności.
…Wojna 1914 roku, rewolucja bolszewicka i początek niepodległego bytu II Rzeczypospolitej to dla idei skolimowskiej czas hibernacji. Skrajnie niestabilna sytuacja polityczna spowodowała też, że zbierane przez lata fundusze nie obroniły się przed inflacją. W niepodległej Polsce starania o budowę schroniska należało niemal zaczynać od początku. O tyle może jednak w łatwiejszych warunkach, że projekt liczyć mógł na pobudzaną od wielu lat życzliwość społeczną i na pracę zaangażowanych weń społeczników, którzy dobrze już wiedzieli , czego pragną. W 1924 roku sprawy schroniska przejął Związek Artystów Scen Polskich. Prezesi ZASP Józef Śliwicki i Tadeusz Mazurkiewicz udzielili inicjatywie pełnego poparcia. Antoni Bednarczyk i Józef Mikulski przekazali ZASP- owi tytuł własności ziemi w Skolimowie i wpłacili do kas Związku pieniądze uzbierane przez dwie poprzednie dekady istnienia Komitetu. W 1924 roku była to kwota jednego miliona marek polskich.
… Jerzy Mikulski przedstawił projekt budynku schroniska, unowocześniony nieco w stosunku do projektu sprzed kilkunastu lat, a także kosztorys, opiewający wówczas na około stu tysięcy złotych. W kasie ZASP-u znajdowało się czterdzieści tysięcy złotych, jednak prezes Mazurkiewicz zapewniał, że publiczne zbiórki, imprezy i opodatkowanie się środowiska szybko pozwolą pozyskać brakującą kwotę… Zabawy i koncerty odbywały się zarówno w Warszawie jak i na prowincji. Zbierano pieniądze podczas występów cyrkowych, urządzano też dobroczynne wyścigi konne z udziałem artystów. W maju odbył się popularny „kwiatek”, czyli modna na przełomie wieków impreza, podczas której w zamian za datki artyści i dzieci rozdawali darczyńcom kwiaty. Konto Komitetu zasiliły ponadto zbiórki organizowane podczas popisu atletów, a nawet wyścigów psów rasowych.
…W kasie przybywało pieniędzy. Wkrótce więc na plac w Skolimowie zwieziono cegły i rozpoczęły się prace budowlane. Już ósmego kwietnia 1925 roku, podczas dorocznego Walnego Zjazdu ZASP odbyło się w Skolimowie poświęcenie fundamentów. Wówczas też ostatecznie zdecydowano o osobie patrona schroniska. Stał się nim Wojciech Bogusławski, ojciec polskiego teatru, a prywatnie pradziad żony Antoniego Bednarczyka… Brakujące pieniądze zbierano poprzez emisję i sprzedaż cegiełek, stale ponawiano też anonse we współpracującym już od lat z Komitetem „Kurierze Warszawskim”. Zdarzało się również, że aktorzy obchodzący jubileusze jak na przykład Ludwik Solski, przekazywali dary, które sami otrzymywali od dyrekcji i publiczności w nagrodę za wieloletni trud. W archiwach Komitetu odnotowano także wsparcie ze strony Stefana Żeromskiego. Pisarz ofiarował trzysta złotych, honorarium otrzymane po pięćdziesiątym przedstawieniu Przepióreczki w Teatrze Narodowym… Z pomocą pośpieszyli też ludzie teatru żyjący za granicą: polska gwiazda z Hollywood, Pola Negri, przesłała znaczną na ówczesne warunki kwotę sześciuset pięćdziesięciu dolarów amerykańskich, słynna podróżniczka i „ niepraktykująca” już aktorka Jadwiga Morozowska – Toeplitz – pięć tysięcy złotych , Janina Popławska – tysiąc złotych. Po wielu staraniach pożyczki w kwocie dwudziestu pięciu tysięcy złotych udzielił aktorom Bank Gospodarstwa Krajowego… Magistrat Warszawski ofiarował bezpłatnie ze szkółek miejskich 1262 sztuki drzewek i krzewów ozdobnych do zadrzewienia ogrodu. Fabryka wyrobów srebrnych i platerowych Józefa Frangeta ofiarowała 10 tuzinów łyżek łyżeczek noży i widelców. Zjednoczone Zakłady Przemysłowe Scheiblera i Grohmana w łodzi – 205 metrów płótna i madapolamu na bieliznę pościelową, p. Jan Felst podarował kilkadziesiąt różnego rodzaju szczotek, miotełek, wycieraczek do nóg, itp. obiektów niezbędnych w każdym gospodarstwie domowym. Towarzystwo Akcyjne Zdzisław Szczerbiński i Ska- piękny garnitur mebli bibliotecznych; p. Maria Luksemburg zadeklarowała pełne umeblowanie sześciu pokoi.

Wreszcie nastąpił długo oczekiwany dzień. 13 kwietnia 1927 roku. Porządek dzienny IX Walnego Zjazdu ZASP zawierał punkt najważniejszy: „ godzina 11.00 wyjazd do Skolimowa na poświęcenie schroniska”… Stoły uginały się od wiktuałów ufundowanych przez życzliwych teatrowi restauratorów i cukierników.

21
Kwiecień
2017
09:54

Shirley Valentine - Teatr Polonia

zobacz zdjęcie

Feliksa i Anzelma - wszystkiego dobrego

Dzień dobry.
🎈W niedzielę wybory we Francji, których wynik będzie miał wpływ i na nasze życie.
🎈W naszym sejmie głosowanie nad ustawą o Krajowej Radzie Sądownictwa. Wynik tego głosowania będzie miał już bezpośredni wpływ na nasze życie. Wydaje się być przesądzony.
🎈Protest Narodu przeciwko zmianom w szkolnictwie trwa. Choć klamka zapadła.
🎈Itd. Itp.
🎈Jedna z moich przyjaciółek pozbierała z wczorajszych wpisów w Internecie inwektywy rzucone pod moim adresem. Powstał z nich piękny poemat liryczny. Może do tego muzyka i to zaśpiewać?
komediantka
podstarzała framuga
suka mośkowa
wichrzycielka
łajdaczka
anty-polka
parch
żydówka
folksdojczka
prababcia skoczka
głupawe lewackie ścierwo
uwalniająca Barabasza
kretynka
uśpiona lewaczka
pajacka
żałosne babsko
dziwka Tuska
aktoreczka jednego filmu
nieporęczna jak kamień u szyi
idiotka
prostytutka
dzikie zwierzę
zdrajczyni
małpa
zafajdana bizneswomen
parszywa wyschnięta niby aktorka
popychło
dziwoląg
głupia baba
trzęsący łeb
bezmózg
zasrana aktorka
tutejsza kretynka
zdrajczyni
pospolity pustak i debilka
leń
schizofreniczka
iluzjonistka
lachociąg
komuch
sprzedajny ciul
przepióreczka, co leciała aż się sfajdała
posiadaczka braci islamskiej
🎈Życzę Państwu dobrego dnia i siły w pielęgnowaniu miłości bliźniego.

20
Kwiecień
2017
12:35

Krystyna Janda, Dziennik 2000-2002, Wydawnictwo Prószyński i Spółka Warszawa 2017

zobacz zdjęcie

Czesława i Agnieszki - wszystkiego dobrego

Doświadczenia są nieprzekazywalne – to chciałam dziś powiedzieć po długiej rozmowie z moimi dziećmi. I życzę dobrego dnia. Jestem chora, ale będę grała. Dziś „Shirley Valentine”. Doświadczenia są nieprzekazywalne.
Jutro wieczorem, promocja pierwszego tomu moich dzienników internetowych, wieczorem na Czerskiej.
W sobotę uroczystości jubileuszowe, w 90 rocznicę otwarcia Domu Artystów Weteranów w Skolimowie i o 17:00 koncert z tej okazji.
W niedzielę o 16:00 mój spektakl „Ucho, gardło, nóż” na małej scenie Teatru Polonia, już po raz ponad dwusetny nie wiem który. Zapraszam.
Doświadczenia są nieprzekazywalne.

19
Kwiecień
2017
19:15

Łączy nas pamięć - Żonkile 2017

zobacz zdjęcie

Adolfa i Tymona - wszystkiego dobrego

Pamiętamy.

18
Kwiecień
2017
06:55

Jerzy Stuhr

zobacz zdjęcie

Bogusławy i Bogumiły - wszystkiego dobrego

Szanowni Państwo, dziś, mój przyjaciel Jerzy Stuhr kończy 70 lat. 
Znaliśmy się i przyjaźniliśmy od zawsze, także nasze rodziny. Spędzaliśmy razem wakacje, pracowaliśmy razem.  Przez ostatnie lata Jerzy pracuje nieustannie z naszą Fundacją, reżyseruje i gra w Teatrze Polonia.  Byliśmy świadkami i towarzyszami Jego kłopotów zdrowotnych, walk i sukcesów. Byliśmy z Nim cały czas, każdą minutę.  Kilka lat temu, na scenie Teatru Polonia, odbył się jubileusz 50 -lecia pracy artystycznej Jerzego , świętowany wyreżyserowanym przez Andrzeja Domalika spektaklem „32 Omdlenia” Czechowa, a spektakl jest grany do dziś, zbliżamy się do 200 prezentacji.  Jerzy gra w naszym teatrze i wyreżyserował także ” Ich czworo” Zapolskiej i ” Na czworakach” Różewicza. Czasem gra namówiony do tego ” Kontrabasistę”.  Mamy dalsze plany artystyczne na przyszłą wiosnę.
Jerzy jest Człowiekiem z diamentów serca, ze złota talentu, dobroci, lojalności, inteligencji, z żelaza pracowitości i z brylantów życzliwości dla świata i ludzi. Człowiekiem prawdy, rzetelności, uczciwości i humanizmu. 🌹Jego optymizm i tzw. dobre nastawienie, tak dziś rzadkie a przez to bezcenne, pozwala pokonywać najostrzejsze zakręty losu.  O Jego aktorstwie, sukcesach pisać nie muszę bo są one powszechnie znane i cenione, trzeba tylko przypomnieć o Jego zasługach w pracy pedagogicznej. Wychował i uczył cale pokolenia dziś pracujących aktorów i reżyserów i nadal uczy. 
Jurku! Kochany! Życzę Ci, życzymy Ci wszyscy, wszystkiego wszystkiego dobrego. Dziękujemy.  Wiem że jesteś teraz we włoskiej podróży urodzinowej. Miłego czasu. Miłego życia i wielu lat w pełnym zdrowiu i formie. 
Ja i Fundacja.

17
Kwiecień
2017
03:24

Roberta i Patrycego - wszystkiego dobrego

Mili Państwo, święta w połowie minęły, Chrystus wczoraj zmartwychwstał, przyniósł nadzieję i odrodzenie wszystkiego, jak nawykliśmy powtarzać przy okazji tych świąt. Życzę Państwu radości, bo te święta to podobno narodziny radości także. Oby także –
dobroci, miłości, zrozumienia, pomocy, wspólnoty, człowieczeństwa. Potrzebna pilnie – mądrość, sprawiedliwość, rozsądek, wiedza, pracowitość, logika, rozwaga, wytrwałość, umiar, odpowiedzialność.
Potrzebny Pokój.
Cokolwiek się nie dzieje wiosna jednak przyszła, drzewa kwitną, dzieci się rodzą, miłość jest poszukiwana. Nic tego nie zmieni.
U nas, jak zwykle święta w Milanówku, jak co roku, pasztety, sałatki, pieczone mięsa itd. ale także z powodu wegatarianizmu części rodziny bakłażany, sery, jarzyny. No i żury, bigosy, mazurki, jajka na wiele sposobów. Święcone smakują najlepiej. Spotkania, rozmowy, spacery. Wszystko to uspokaja i koi. Wydaje się, że wszystko jest w największym porządku. Nic bardziej mylnego niestety, dlatego tak cenne ludzkie związki. Martwi tylko to, że tak niewielu wie o co chodzi i tak niewielu to obchodzi.
Dobrej wiosny. Nadziei i odrodzenia. Wesołych Świąt.

Pani Krystyno,
za to, że piszę przepraszam, ale spróbować muszę. Za to, że mam prośbę i że obarczam Panią tą sprawą.
Będę szczera i od razu przejdę do rzeczy, aby oszczędzić Pani czasu.
Piszę, aby zainteresować Panią inicjatywą, którą współorganizuję. Mianowicie, zbieramy na wsparcie sierocińca w Aleppo. Nie proszę jednak o pieniądze.

Poprzez dwójkę ludzi, którzy byli na miejscu w lutym, możemy poprzez pracowników organizacji humanitarnej dotrzeć ze wsparciem jednego z sierocińców. Inspiracją do wsparcia była dramatyczna historia szóstki rodzeństwa, które przez dwa miesiące żyło w pustostanie – głową rodziny był 12-letni Muhammad, który opiekował się piątką rodzeństwa w tym 7-miesięcznym niemowlakiem… Dzieciaki zostały znalezione przed pracowników Caritasu syryjskiego na jednym z obchodów po Aleppo. Towarzyszyła im para polskich dziennikarzy – Ania i Karol Wilczyńscy, którzy pojechali do Syrii z własnej inicjatywy, aby na własne oczy zobaczyć jak działa pomoc dla tamtych ludzi i jak można im pomóc. To właśnie z ich strony na FB https://www.facebook.com/islamistablog/?fref=ts dowiedziałam się o historii Muhammada. Chcąc jakoś pomóc zorganizowałam zbiórkę publiczną i na pomoc wspomnianym dzieciakom udało nam się już zebrać ponad 10 tys. złotych. Było to możliwe dzięki umieszczeniu informacji o zbiórce na FB inicjatywy Chlebem i Solą, która wspiera szeroko rozumiany temat uchodźców w Polsce. Niestety fala wpłat w tym momencie wyhamowała, my natomiast zbieramy dalej na cały sierociniec, do którego zostały przewiezione dzieci a który jest przepełniony także innymi dramatami. Jest to placówka państwowa, bardzo ponura i paskudna. Nie ma mowy o modernizacji tego miejsca przez państwo – ono wydaje pieniądze na wojnę. Dyrekcja placówki też nie jest zresztą zaufana. Pomoc o której myślimy polegać będzie na przekazaniu wszelkiego wsparcia poprzez zaufanych ludzi z syryjskiego Caritasu. Planujemy kupić agregat prądotwórczy, lepszej jakości jedzenie a jeśli by się udało to opłacić nauczycieli lub psychologów którzy zechcieliby pracować z dziećmi tego sierocińca. Potrzeb jest mnóstwo. I mimo, że już uzbieraliśmy relatywnie dużo to tak naprawdę to zawsze będzie za mało…

Nie wiem czy Pani w ogóle umieszcza takie historie u siebie na FB. Jeśli tak, to byłabym niezmiernie wdzięczna za umieszczenia linka do wydarzenia, które odsyła do zbiórki lub linka do samej zrzutki. Umieszczam poniżej obydwa:
https://www.facebook.com/events/406000836444892/
https://zrzutka.pl/wsparcie-szostki-osieroconego-rodzenstwa-z-aleppo

W opisie zbiórki znajdują się także linki do artykułów Ani i Karola jako weryfikacja tego, że to wszystko jest historią prawdziwą.

Pani Krystyno,
jeszcze raz przepraszam bardzo, że obciążam Panią tą kwestią.
Jeśli nie będzie Pani chciała jej umieścić z różnych powodów (np. chroniąc się przed zalewem podobnych próśb), całkowicie to zrozumiem. Musiałam jednak spróbować.

Serdecznie pozdrawiam i bardzo sie cieszę, że Pani jest.
Magda

12
Kwiecień
2017
22:03

Małgorzata Markiewicz

zobacz więcej zdjęć (5)

Juliusza i Wiktora - wszystkiego dobrego

Dziś po południu, odbył się pogrzeb Małgorzaty Markiewicz, żegnaliśmy naszą wielką przyjaciółkę, panią architekt, która zbudowała z nami, z naszą fundacją, dwa teatry, Teatr Polonia i Och-Teatr, w budynkach dawnych kin warszawskich.

Kochana Małgosiu!
Byłaś wspaniałym Człowiekiem.
Wielką przyjaciółką świata i ludzi.
Dla mnie, wcześniej mojego męża i całej naszej fundacji byłaś człowiekiem opatrznościowym.
Cocteau napisał kiedyś utwór sceniczny La Voix humaine – „Głos ludzki”, choć słowo humaine jest na język polski właściwie nieprzetłumaczalne, kiedy widziałam ten tytuł, zawsze myślałam – to głos Małgosi. W każdej sprawie.
Budowałaś z nami wszystko od początku, czuwałaś nad zmianami, kolejnymi remontami, pomysłami a przede wszystkim przez cały ten czas, 11 lat wspierałaś, byłaś wiernym, wdzięcznym i oddanym widzem naszych teatrów i wszystkich ludzi tam pracujących. Dziękujemy.
Przez te wszystkie lata, byłaś nie tylko naszą wielką przyjaciółką, ale także głosem rozsądku. Kiedy nie dawałaś rady mnie powstrzymać od pochopnych, jak twierdziłaś decyzji, mimo to rzucałaś się razem ze mną w trudne, nie do załatwienia, wydawałoby się sprawy i dzięki Tobie się udawało.
Przy powstawaniu Teatru Polonia zrobiliśmy razem rzeczy nie do zrobienia a Ty cały czas nas prowadziłaś, byłaś przy nas, a mnie specjalnie, w sytuacjach kryzysowych, dodawałaś odwagi i trzymałaś za rękę.
Gdyby nie Ty i Twoi przyjaciele, współpracownicy, twoje biuro architektoniczne, nie wiem jak byłoby z powstaniem i Teatru Polonia i potem Och-Teatru. Nasza, moja wdzięczność za to wszystko będzie towarzyszyć pamięci o Tobie na zawsze.
Małgosiu, kochałaś piękno i ludzi. Lubiłaś nawet ich zły gust i rozumiałaś słabości. Miałaś bezbłędne wyczucie stylu i funkcjonalności. Twoje poczucie harmonii, ładu, urody życia i rzeczy, porządkowało świat. Twoja wiedza, rzetelność, fachowość, doświadczenie, pomagały we wszystkim. Dziękujemy Ci.
Rozmawiałyśmy i śmiałyśmy się nie tak dawno, oglądałyśmy na nowo naszą ulubioną książkę o kolorach we wnętrzach i cieszyłyśmy się na wiosnę która nadchodzi. Powiedziałaś do mnie – na święta kupię dwa piękne świeczniki i będę paliła w nich świece, bo to takie zbędne i takie eleganckie. Mówiłaś, że bolą Cię te czasy, byle jakie. Chciałaś, żeby ludzie otaczali się pięknem i cenili sztukę, sztukę życia w szczególności. Pomagałaś im w tym.
Bardzo Ci dziękujemy. Nie zapomnimy.
Ja nie zapomnę Twojej wiecznej gotowości do działania, otwartości na nowe pomysły, daru obserwacji ludzi i świata i gotowości do śmiechu.
Byłaś nam wiecznie potrzebna i zawsze bliska.
Bez Ciebie będzie bardzo, bardzo smutno.
Będzie Cię tak brakowało.
Twojego uśmiechu, optymizmu i serca.
Odpoczywaj w spokoju. Nie zapomnimy.
Ja tracę najserdeczniejszą, najlepszą Przyjaciółkę i jednego z najżyczliwszych mi ludzi na świecie.
Krystyna Janda i Fundacja KJ Na Rzecz Kultury

06
Kwiecień
2017
22:56

6 kwietnia 2017

zobacz zdjęcie

Celestyna i Wilhelma - wszystkiego dobrego

Co roku czekamy w Milanówku na kwitnienie tego drzewa. Od momentu zakwitnięcia uważamy, że wiosna się zaczęła. Rozpoczynamy kolejny rok z nadzieją. Te święta, Święta Wielkiej Nocy to zawsze odrodzenie wszystkiego. Oby. Najlepsze życzenia dla Państwa.

01
Kwiecień
2017
05:06

Małgorzata Markiewicz

zobacz więcej zdjęć (5)

Zbigniewa i Grażyny - wszystkiego dobrego

Nasi Drodzy Przyjaciele, z wielkim żalem i smutkiem zawiadamiam, że wczoraj zmarła nasza Wielka Przyjaciółka, dobry duch naszej Fundacji, Małgorzata Markiewicz.
Była z nami od początku, od pierwszego dnia pomysłu na teatr. Zanim była Polonia, zanim było cokolwiek, Małgosia była ze mną i z moim mężem u początków wszelkich rozmów i planów.
Była architektem, wspaniałym, doświadczonym, odważnym, konsekwentnym. Bez Niej wszystko było trudne, z Nią stawało się przyjemnością. Służyła nam swoim czasem bez ograniczeń, służyła radą, pomocą, wspierała i budowała z nami i Teatr Polonia i Och-Teatr. Z uśmiechem i przyjemnością.
Jej doświadczenie, wiedza, gust, życzliwość było opatrznością przez te wszystkie lata, także podczas ostatniego remontu fasady Teatru Polonia.
Będzie nam Jej boleśnie brakować jako fachowca i będzie dużo trudniej bez Jej serdeczności. Będziemy bardzo, bardzo tęsknić.
Niech odpoczywa w spokoju. Cześć Jej pamięci.
Chciałabym nadać temu żalowi także ton osobisty. Była moją wielką przyjaciółką, moją ostoją rozsądku, przystanią spokoju, racjonalności i wielkim wsparciem, także we wszystkich momentach moich trudności osobistych.
Małgosiu, bardzo Ci dziękuję, nigdy nie zapomnę. Byłaś wspaniałym, wspaniałym człowiekiem.
Dziękuję Ci i żegnam Cię najczulej i ja i cała Fundacja.

31
Marzec
2017
17:15

Kurtyna w Teatrze Polonia

zobacz więcej zdjęć (40)

Balbiny i Gwidona - wszystkiego dobrego

Warszawa – Olsztyn, Olsztyn – Warszawa i spektakl, rano znów Warszawa – Olsztyn, Olsztyn – Warszawa i znów spektakl, podróżuję w sprawach rodzinnych, spotkanie z publicznością, nagranie, spektakl, spektakl, spektakl – co ja gram w sobotę? Może mam wolne? – Sprawdźcie – proszę – siedząc w kulisach przed kolejnym wyjściem na scenę. – Nie, w sobotę gra pani „Callas”. A w piątek „Danuta W.” W niedzielę też „Callas”. – Poniedziałek? – Wolne. – Niemożliwe!
Siedzę nad korektą moich dzienników internetowych, bo Wydawnictwo Prószyński postanowiło wydać na nowo wszystko. „Cała Janda” ma się to nazywać. Czytam, niezrozumiałe. To znaczy ja rozumiem, ale inni? Tyle lat już minęło, a ja nie ułatwiłam. Wtedy wydawało mi się, że ludzie będą wiedzieć o co chodzi, próby do tego, do innego, dziś nikt nie będzie rozumiał o co chodzi, nie pamiętają tamtych spektakli, tamtych projektów i emocji zapisanych w związku z tym. Troszkę wyjaśniam, tłumaczę, ale najczęściej rezygnuję. No trudno. Teatr, ten zawód, to mija, to sprawy ulotne. – Jesteście pewni że warto to wydać na nowo? – Tak. – No nic. Wasza sprawa. Zdjęcia, zdjęcia, poszukiwanie zdjęć z tamtego czasu, ich też nie ma, poginęły w kolejnych komputerach, przenośnych pamięciach, opróżnionych szufladach. Na Fb prosimy o pomoc Internautów, o dziwo mają, trzymają to gdzieś zapamiętane, zapisane, to zdumiewające, że pamiętają i mają więcej niż ja w swoich archiwach. Oglądam, czytam, wzruszam się, bo to moje życie, moje wspomnienia, w dzienniku ledwie zaznaczone sprawy, żeby zbyt się nie obnażać, teraz we mnie wywołują ciągi wspomnień, ale chyba tylko we mnie, rośnie obawa. Tamten czas. Czas szczęśliwy. Za chwilę wyjdzie pierwszy tom, lata 2000-2002, już się drukuje. Po co to komu?
Ciągle za coś dziękuję. Kupuję czekoladki, kwiaty, w podziękowaniu pielęgniarce – mamo, kto się tak zachowuje? To obciach, masz mentalność!… zatrzymała ci się w socjalizmie, dziś nikt już tak nie robi! – Jak to? – Nie dziękuje się? Symbolicznie ? – Ja z tobą nigdzie nie pójdę, bo tylko wstyd. W urzędzie czekoladki, w przychodni czekoladki, listonoszowi torcik na urodziny, wszystkim książki z autografem, ty nie umiesz inaczej? Chyba nie umiem.
Gram. „Jowialski”, „Boska!”,„Shirley”, „Callas”, „Biała bluzka”, ”Koncert” , „Weekend z R.”, ”Matki i synowie”, „ 32 Omdlenia” w kółko ta „Shirley”, no ale ludzie chcą to oglądać. – Czy kiedyś skończy pani to grać, nie daj Boże? – pyta pani na spotkaniu? – Kiedyś tak, na pewno, ale dopóki ludzie chcą? Mam za dużo ról w repertuarze, coś muszę znów zdjąć, bo na jesieni dojdzie nowa. – A co pani zdejmie? Jaką rolę? – Nie wiem. „Białą bluzkę” zdjęłam i teraz wracam do niej od czasu do czasu, bo ludzie piszą że chcą, albo zapraszają do innych miast. Coś zdejmę. Jurek Stuhr, gra „Kontrabasistę” tak samo długo, jak ja „ Shirley”, tłumy za każdym razem, zabijają się o bilety. – Krysiu, po co ty mi każesz znowu to grać? Ja tego od dawna nie gram? Mam dosyć? Po co to na nowo? – Bo ludzie chcą. – Gram u was Różewicza, Zapolską, Czechowa gramy wciąż, i teraz znowu ten „ Kontrabasista”? – No dobrze, dobrze, ty też z Shirley się nie możesz rozstać. – Jurek, zrobisz coś nowego? – Nie. To znaczy tak. Wyreżyseruję. Ale grać nie będę. Nie mam już siły.
Andrzej Grabowski zrobił Jesienina, gra u nas pierwszy raz, pierwsza rola, ale miła publiczność! – mówi. A może byśmy tak „ Damy i huzary”? – Andrzejku! Nie mamy siły. – Ja mam. – No to gratuluję.
Wszystko się zmienia, sprawy odchodzą, ludzie się zmieniają, albo umierają. Nagle, z dnia na dzień znikają razem ze swoimi tak nam miłymi światami. Udar, wylew, śmierć. Małgosi Szurmiej nie ma, inna Małgosia nie budzi się od trzech tygodni, Wojtek nie żyje, trójka przyjaciół na chemii. Każdy dzwonek telefonu to lęk.
Dookoła cyrk niegodziwości, festiwal głupoty, podłości, złej woli i nienawiści. Ten rząd, ta władza, jakby na złość, jakby szkłem po szybie, wciąż, każdego dnia. Małość, małostkowość, pycha, tromtadrackość, cały czas. Nie rozumiem. I mi żal tych lat, tego czasu na straty. „ Syn Jandy pracuje u matki. Co on tam robi”. Nie pracuje. Pięć lat temu robił światła do przedstawienia, teraz jest od czterech lat na innych studiach i nawet nie ma czasu. Jako świeżo upieczony operator filmowy, zrobił światła do spektaklu, znakomicie zresztą. Na umowę zlecenie, jak tu wszyscy. To po co to? Na co to? A … bo wiesz, kilku posłów z PISu ma problem z zatrudnianiem całych rodzin u siebie, no to trzeba było dla maluczkich podać kogoś z przeciwnej strony, a Ty bardzo się nadajesz. Podłość, podłość, podłość.
Znajomi z Europy dzwonią. – Co tam? Jeszcze tam siedzisz? A nie przyjechałabyś? Jak to wytrzymujesz? Rzuć to! – Mam fundację – krzyczę. Duże przedsiębiorstwo. Odpowiedzialność!. – Jakbyś nie wytrzymywała, rzuć to w cholerę i przyjeżdżaj. Szkoda ostatnich lat życia na to wszystko. Swoje zrobiłaś, udowodniłaś, zagrałaś. Po co ci to teraz ? W twoim wieku? Trzeba żyć godnie, w zgodzie ze sobą.- Zwariowaliście?! Ja mam tu tyle do zrobienia! – Dla kogo? Piszą o tobie komunistyczna kurwa, dlatego, że żyłaś w czasach komunizmu? Masz medal Karola Wielkiego za wkład w zjednoczenie Europy, na polu kultury. Masz tytuł Człowieka Wolności. Starczy. Daj sobie spokój! A w Polsce jaka wiosna? Och, jak chętnie byśmy przyjechali!!! Na Mazury, nad morze! W góry! Dawno byłaś w Zakopanem?
Przychodzą stosy książek z wydawnictw – niech pani zastanowi się nad przedstawieniem z tej historii. A może pani by zagrała? Nie mogę. A chciałabym.
Pojutrze imieniny ojca. Teraz świętujemy imieniny tych co na cmentarzach. Kupię mu kurczaki i bazie na grób! Czyś ty oszalała?! – A na tym grobie obok naszego to co roku i święconka i choinka ubrana. – Ludzie tęsknią, to normalne.

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.