22
Maj
2017
19:40

Cannes 2017 - reklama filmu polskiego

zobacz więcej zdjęć (34)

Julii i Heleny - wszystkiego dobrego

Oto tekst, który napisałam do Cannes. Przekładu dokonał pan Krzysztof Potocki (za co bardzo, bardzo dziękuję)

Panie Prezydencie,
Szanowni Państwo,
dziękuję za zaszczyt bycia tu dzisiaj, z okazji uhonorowania Andrzeja Wajdy i przypomnienia filmu „Człowiek z żelaza”. Dziękuję za możliwość powiedzenia tych kilku słów.

Andrzej Wajda odszedł od nas kilka miesięcy temu.
Zostawił dzieło wiekopomne.
Jego filmy uczyły Polski, nie tylko Polaków.
Bez Jego filmów, spektakli, wypowiedzi, artykułów, obrazów, rysunków, interwencji artystycznych i społecznych, kultura i polska i światowa byłaby dużo uboższa.
O wadze, znaczeniu Jego twórczości i straty z powodu Jego nieobecności przekonujemy się boleśnie każdego dnia.
Uczył nas piękna, empatii, szacunku i rozumienia tego skomplikowanego świata.
Miał wielki wkład w zwycięstwo wolności w Polsce i w zjednoczenie Europy.
My Polacy, dziękujemy losowi, że to Jemu udało się zinterpretować wielkie wydarzenia historyczne i za to, że to On nakręcił filmy o Katyniu, ruchu Solidarność i film o Lechu Wałęsie. Że to Jego interpretacja historii i ocena faktów pozostanie na pokolenia i w świadomości i Polaków i Świata.
Odszedł ostatni polski romantyk i przedstawiciel sumienia Europy.
Do końca, do dnia śmierci stał jako artysta na straży wielkiej sztuki i odpowiedzialności artysty i ….był wciąż najmłodszym, najbardziej kreatywnym i najodważniejszym artystą.
Dzielił się z nami wyobraźnią i człowieczeństwem.
Ten Festiwal to wielkie święto kultury i humanizmu.
Andrzej szanował ten festiwal i był tu często obecny, zawsze sercem.
Życzę Państwu wszystkiego dobrego. Bardzo dziękuję.

Monsieur le Président, Mesdames, Messieurs,

Je suis très honorée d’être avec vous aujourd’hui à l’occasion de cet hommage consacré à Andrzej Wajda, qui nous permet de revoir L’Homme de fer ici à Cannes [après sa Palme d’Or en 1981] – et je suis heureuse de pouvoir vous adresser ces quelques mots…

Andrzej Wajda nous a quittés il y a plusieurs mois, en nous laissant une œuvre inoubliable.
Ses films nous ont beaucoup appris sur la Pologne – à nous tous, Polonais et non-Polonais.
Sans ses films et ses mises en scène de théâtre, sans ses tableaux et ses dessins, sans ses prises de position et ses articles, sans ses interventions dans le domaine artistique et le domaine social – la culture polonaise et la culture mondiale seraient beaucoup plus pauvres.
Nous constatons chaque jour douloureusement l’importance de son œuvre et la perte que représente son absence.
Il nous enseignait la beauté, l’empathie, le respect, et la compréhension de ce monde si complexe.

Il a d’autre part beaucoup contribué à la victoire de la liberté en Pologne et à la réunification de l’Europe.
Les Polonais remercient la Providence que ce soit lui qui ait pu interpréter leurs grands événements historiques et qui ait tourné des films sur Katyń, sur Solidarność et sur Lech Wałęsa. Et que ce soient son interprétation de l’histoire et son évaluation des faits qui resteront pour les générations à venir, dans la conscience des Polonais et du reste du monde.
C’est le dernier romantique polonais qui nous a quittés, ainsi qu’un grand représentant de la conscience européenne.
Jusqu’à son dernier jour, il est resté une sentinelle du grand art et de la responsabilité de l’artiste, tout en restant le plus jeune, le plus créatif et le plus audacieux des artistes.
Il a partagé avec nous toute la richesse de son imagination et de son humanité.

Le Festival de Cannes est une grande fête de la culture et de l’humanisme.
Andrzej Wajda le tenait en grande estime ; il y a souvent participé, et l’a toujours accompagné de cœur.

Je vous souhaite une bonne découverte ou redécouverte de son film.

Merci.

19
Maj
2017
07:03

KOZA, ALBO KIM JEST SYLWIA - plakat 2010

zobacz więcej zdjęć (9)

Piotra i Mikołaja - wszystkiego dobrego

A propos szalejącej wiadomości zapoczątkowanej przez prawicowe media a potem rozniesione bezmyślnie przez wszystkich innych, jakoby nasza fundacja a precyzyjnie ja Krystyna Janda, wystawiała sztukę w której mężczyzna zakochuje się w kozie i kopuluje z kozą, wiadomością wysnutą z „donosu” pani Temidy Longiny Stankiewicz – Podhoreckiej, polskiej dziennikarki i krytyczki teatralnej o prawicowych poglądach, której zresztą wylatują mole z uszu przy oglądaniu jakiegokolwiek spektaklu.
Tak więC PROTESTUJĘ!
Chodzi o klasyczny tekst Edwarda Albee’go, o czym nikt nie pisze, a warto, którego premiera odbyła się w Och-Teatrze 19 września roku Pańskiego 2010, a skończyliśmy go grać cztery lata temu. Był to spektakl wybitny, wielokrotnie nagradzany i ważny. Uczył tolerancji dla odmienności wszelkich i myślenia, i taki był powód dla którego Albee go napisał. A oto archiwalna notatka z naszej strony internetowej. Trzeba było tam zajrzeć moi drodzy. A pani Temida, jak zwykle zresztą, miała złe intencje i tylko taki cel jej przyświecał. Bardzo mi przykro. Zdumiewa mnie bezmyślność i nierzetelność dziennikarzy, którzy to powielali nie sprawdzając. Wszystcy podają że zamierzamy to wystawić. Bardzo żałuję że spektakl już nie jest grany, bo nieoczekiwanie zyskał szaloną reklamę. Był naprawdę spektaklem wybitnym, ze wspaniałymi, wstrząsająco zagranymi rolami.

Data premiery: 19 września 2010, Och-Teatr
Edward Albee
KOZA, ALBO KIM JEST SYLWIA
Tytuł oryginalny: THE GOAT, OR WHO IS SYLVIA?
Tłumaczenie: Bogusława Plisz – Góral
Reżyseria: Kasia Adamik i Olga Chajdas
Obsada: Maria Seweryn, Radosław Jamroż, Piotr Machalica, Bartłomiej Topa
Scenografia: Marta Dąbrowska-Okrasko
Asystent scenografa i kostiumografa: Małgorzata Domańska
Kostiumy: Katarzyna Lewińska
Konsultacja choreograficzna: Bartłomiej Ostapczuk
Światło: Rafał Paradowski
Muzyka: Antoni Komasa-Łazarkiewicz
Producent wykonawczy: Alicja Przerazińska
Czas trwania spektaklu 100 minut, bez przerwy

„Kim jest Sylwia, czy jest piękna?
Wszystkie k…. świata oddają jej cześć”

Skandal i tajemnica burzą szczęśliwe życie rodzinne. Martin w dniu swoich 50-tych urodzin przechodzi katharsis, które doprowadzi do tragedii.

Martin i Stevie są szczęśliwym małżeństwem. Mają osiemnastoletniego syna Billego, który jest homoseksualistą. Martin jest wybitnym architektem. Właśnie skończył 50 lat, otrzymał Nagrodę Pritzkera oraz wygrał konkurs na projekt Miasta Przyszłości. Z tej okazji jego przyjaciel Ross, który jest dziennikarzem telewizyjnym, ma przeprowadzić z nim wywiad dla TV. Podczas wywiadu rozkojarzony Martin wyznaje, że mimo olbrzymiej miłości do żony, której nie zdradził, podczas wyjazdu na wieś zakochał się w Sylvii. Zszokowany Ross w trosce o wizerunek Martina uruchamia rodzinne konfrontacje.

Zdrada, odrzucony homoseksualny syn, silna żona i konserwatywny zapatrzony w małżeństwo przyjaciel.
Kim jest Sylwia jest wyzwaniem rzuconym „społecznemu tabu”. To poruszająca, tragiczna ale i zabawna opowieść o uprzedzeniu, zrozumieniu, miłości i nienawiści.

Prapremiera sztuki miała miejsce na Brodwayu w John Golden Theatre w 2002 roku. Grana ponad 300 razy!

Originally produced on Broadway by Elizabeth Ireland McCann Daryl Roth Carole Shorestein Hays Terry Allen Kramer Scott Rudin Bob Boyett Scott Nederlander Sine/ZPI

Prawa autorskie do w/w sztuki reprezentuje w Polsce Agencja ADIT.

Uwaga! Spektakl tylko dla widzów dorosłych.

18
Maj
2017
09:38

Feliksa i Aleksandry - wszystkiego dobrego

Dziś dzielę się po prostu radością. I pozdrawiam.
Ale pogoda! Zdjęcia spod Węgrowa z wczoraj. Spotkanie z zamyślonym zającem nieprawdopodobne.

Wt, 16.05.2017 20:28

Szanowna Pani Krystyno,
przez ostatnich kilkanaście dni czas odmierzałam spektaklami w Pani teatrach. Tyle różnych życiowych burz pojawiło się na moim horyzoncie, a przyjazd do Och Teatru oraz Polonii znów okazał się antidotum na wszystko. Wprawdzie tematyka przedstawień nie zawsze była łatwa, lecz kreowała najcudowniejsze zawieje w sercu oraz myślach, stwarzała specyficzny rodzaj stabilności – że chociaż czasem w życiu nie dzieje się tak, jak sobie tego życzymy, to nieustannie mamy spektakle, podczas których ze sceny padają słowa, które chcemy, powinniśmy i musimy usłyszeć w realnym świecie, tylko nie posiadamy ku temu okazji lub odwagi.

Ponowne spotkanie z Elżbietą oraz Tonką poruszyło mnie jeszcze mocniej niż miało to miejsce podczas pierwszego wysłuchania ich historii. Ten moment, gdy wraca się do domu po „Białej bluzce” czy „Uchu, gardle, nożu” z huczącą od myśli głową jest bezcenny. Powroty do przedstawień już widzianych pokazują mi, że to, czego mnie Pani uczy poprzez swoją pracę nie idzie na marne, że nie odczuwam słomianego zapału do tego, by stawać się lepszym, mądrzejszym, pełniejszym empatii człowiekiem. Jest to coś znacznie trwalszego, wartego ciągłej pracy nad sobą. Jak i czym za to Pani podziękować? Mam jedynie wdzięczność, podziw, swoją obecność na widowni oraz otwarte na oścież serce, gotowe przyjąć kolejne teatralne wrażenia.

14 maja moje premierowe zetknięcie z „Boską!”. Cóż to był za wspaniały ładunek wzruszeń, radości, wiary. Usłyszenie takiej „Habanery” było warte wszystkiego. Wciąż układają się we mnie emocje „zebrane” podczas spektaklu i jestem ciekawa, co z tej układanki wyniknie oraz przeszczęśliwa, że udało mi się zobaczyć to wyjątkowe przedstawienie. Bardzo proszę pozdrowić pozostałą część obsady i podziękować za podarowanie szerokiego wachlarza uczuć, który w gorszych chwilach będę rozkładać, bo kiedy priorytetem jest bycie realistą, przekonanie, że marzenia są równie ważne (a może i ważniejsze?), stanowi nieoceniony skarb. Obserwując Państwa grę tego wieczoru, tak pełną energii, pasji, miałam poczucie, że jestem w tym miejscu, w którym być powinnam. A Państwa ‚ugotowanie’ w II akcie – cudne!

Zaś kilkadziesiąt minut temu wróciłam do domu po granych w Szczecinie „Piosenkach z teatru” i jest mi po prostu fantastycznie. Tyle muzycznego entuzjazmu otrzymałam ze sceny od Pani oraz muzyków! Zeszłego lata spontanicznie pojechałam po raz pierwszy na ten koncert do Świnoujścia. Zarówno wtedy, jak i dziś byłam oczarowana nie tylko utworami, ich interpretacją, ale także sposobem, w jaki opowiadała Pani o Osieckiej i Młynarskim – tyle w tym zawarte jest szacunku, miłości, ciepła… Słuchanie Pani wspomnień, anegdot oraz żartów zawsze zostawia trwałą lekkość w duszy, aż chce się powiedzieć: „Chwilo, jeżeli nie możesz trwać, wracaj w pamięci jak najczęściej”. Dzisiejszy bis był cudowną niespodzianką i cieszę się, że publiczność tak gorąco Państwa przyjęła. Po usłyszeniu przepięknych tekstów, każde określenie wydaje się być niedoskonałe, dlatego napiszę po prostu – dziękuję za ten ważny, wzruszający oraz budujący wieczór.

Pani Krystyno, raz jeszcze po obejrzeniu Pani spektakli wyszłam z teatru z poczuciem, że m.in. dzięki nim świat staje się piękniejszy i lepszy oraz umocniona w przekonaniu, że sztuka jest tym wyborem, którego zawsze warto dokonać. Bardzo za to dziękuję. Mam czasem wrażenie, że gdy dookoła pojawiają się podziały, Pani sztuki potrafią scalić rzeczywistość. Nawet jeżeli jej łączenie jest chwilowe, warto w tym momencie być, przeżywać go, celebrować i dążyć do tego, by wynieść z niego coś istotnego.

Życzę dużo zdrowia, spokoju oraz spotykania ludzi patrzących na świat z miłością, mądrością, szacunkiem i życzliwością. Oby z każdym dniem jeszcze mocniej jaśniał błysk w oku oraz niepowtarzalny, pełen ciepła uśmiech na Pani twarzy, który tak kochamy i aby była Pani tak beztrosko szczęśliwa, jak w trakcie owacji po zakończeniu „Boskiej!”.

Pozdrawiam śpiewająco i przesyłam morze serdecznych myśli. Jak zawsze otulona przez Panią najpiękniejszymi emocjami

Aleks

PS. Jestem Pani wdzięczna za poświęcenie mi chwili pod Polonią przed majowym „Uchem, gardłem, nożem” i za możliwość osobistego powiedzenia „Dziękuję” – słowa, które nabrało dla mnie jeszcze szczególniejszego znaczenia, gdy wywołało u Pani wyjątkowy uśmiech.

17
Maj
2017
05:50

Weroniki i Sławomira - wszystkiego dobrego

Wczoraj przed Koncertem Piosenki z Teatru w Filharmonii szczecińskiej. Od lewej Adam Lewandowski, Marek Wroński , Andrzej Łukasik, Wojciech Borkowski. Tyle lat razem!
Oni mówią – śpiewaj na stojąco, nie na siedząco, lepiej brzmisz. A ja – a może bym jednak siedziała?
Dobrego dnia.

16
Maj
2017
15:10

Andrzeja i Wieńczysława - wszystkiego dobrego

Oto poranne smsy
12:54 Wszystkiego dobrego z okazji dnia mamy, mamo!
12:57 A, to dopiero za 10 dni, zignoruj poprzednią wiadomość 🙂

I dla Państwa życzenia równie miłego dnia.

15
Maj
2017
22:08

Upadłe anioły

zobacz więcej zdjęć (8)

Zofii i Jana - wszystkiego dobrego

Co się dzieje! Ile się dzieje! Zawrót głowy. Tracę oddech. Jutro Szczecin-Koncert. Pojutrze – Biała bluzka -spektakl zamknięty. Piątek Gdańsk – spotkanie zamknięte. Sobota – Cannes. W teatrach próby. Dziś Zofii – wszystkim Zofiom najlepsze życzenia, Zosi Merle szczególne.
Dziś w Och-Teatrze fenomenalny koncert Piotra Machalicy – MŁYNARSKI, w Teatrze Polonia – Andrzej Grabowski – JESIENIN. We Wrocławiu – UPADŁE ANIOŁY.

15
Maj
2017
06:25

BOSKA! 10 lat od premiery-14.05.2017

zobacz więcej zdjęć (62)

Zofii i Jana - wszystkiego dobrego

10 lat grania BOSKIEJ! 240 spektakli, w tej samej obsadzie, premierowej co się w teatrach nie zdarza, jak zaznaczył Andrzej Domalik-reżyser i w tych samych nieprzerabianych kostiumach, jak powiedział Wiktor Zborowski publiczności. Tu wszyscy i ze sceny i zza kulis.
Dziękujemy.

14
Maj
2017
10:19

Fot. Magda Umer

zobacz zdjęcie

Bonifacego i Dobiesława - wszystkiego dobrego

Milczę tu w tym dzienniku. W zasadzie milczę. Stoję oniemiała, można by to tak nazwać. Nie mogę uwierzyć i zrozumieć, tego co się dzieje w Polsce, na świecie zresztą też. Każdy wpis na tematy codzienne, mniejsze, wydaje mi się nietaktem. Za to na moim koncie facebookowym jestem aktywna jak nigdy, zamieszczam, udostępniam, wklejam, jak szalona. To wydaje mi się odpowiedniejszym świadectwem czasu. Każdy dzień przynosi w Internecie wylew faktów, artykułów, komentarzy, podsumowań, refleksji, jest ich tak dużo, tak celne, tak ważne, że poświęcam im cały swój „komputerowy” czas. Ale to znika, tonie, w nowej fali pojawiających się zdarzeń i wypowiedzi. Bardzo mnie to martwi. Wiadomości są różne, komentarze o różnym znaczeniu, kapitalnym i chwilowym, trafne i podstawowe i takie, które mają tylko znamiona chwili, żartu, kpiny. Od wszystkich jestem dziś uzależniona. Szukam wytłumaczenia, trafnej prognozy, diagnozy. Myślę, że wielu ludzi w tej chwili przezywa podobnie, żyje emocjami i szuka sojuszników do zrozumienia tego dookolnego szaleństwa, a w każdym razie za konieczność uznaje być poinformowanym gruntownie i bez manipulacji. W momencie nie-wolnych mediów państwowych, reżimowych, posługujących się bezwstydną manipulacją, w czasach propagandy sukcesu i kłamstw na temat rzeczywistości, szukają podobni mnie, jak ja, wielostronnego, wielopoziomowego spojrzenia i oceny.

Wydawnictwo Prószyński, postanowiło wydać moje wszystkie zapiski internetowe. Wyszedł na razie pierwszy tom lata 2000-2002, kiedy to beztrosko zapisywałam, co tam się zdarzało a co wydawało mi się może ucieszyć lub przydać się ludziom, byłam szczęśliwa, ludzie i świat mnie cieszył, bawił, czas, kiedy myślałam, że po latach walki o wolność i szczęście, wszyscy jesteśmy zadowoleni, a to że czeka nas wielka, ciężka praca tylko cieszyło. Leseferyzm czyli Owsiakowe Róbta-co-chceta, wydawało mi się jedynym słusznym postępowaniem. Byłam pewna, że teraz wszyscy myślą podobnie, mamy dobrą wolę, a tym którzy dawniej „zbłądzili”, działali w sprawie utrzymania reżimu, zapominamy a oni będą teraz działać pozytywnie, bo przecież widać, że wszyscy chcą dobrze. Dobrze dla Polski. Już chwilę później, czas zweryfikował tę naiwność, ale ja i tak trzymałam się jak najdalej dalej od polityki i rozkoszowałam się byciem zwyczajnie aktorką i wolnym obywatelem. Zresztą byłam zajęta ideą fundacji, teatru w wolnym kraju, współdziałania z władzami na temat propagowania i tworzenia placówki kultury. Oddałam wtedy temu wszystko i zaczynałam dzieło życia. A poza tym demokracja, naród wybiera, a ma zdrowy rozsądek po latach niewoli, wydawały się dostatecznym bezpieczeństwem.
Robię teraz korektę tych kolejnych lat zapisków, przygotowuję kolejny tom do wydania. Z latami się one zmieniają i widać jak zaczyna i mnie ogarniać niepokój. Ale wciąż demokracja, róbta-co-chceta i wiara w człowieka i jego rozsądek i dobrą wolę, dominuje.
Ostatnio przestałam w zasadzie pisać na bieżąco, na mojej stronie internetowej. Sprawy się zmieniły. Polak to znaczy wieloznacznie. Wydaję się sobie niedostatecznie kompetentna, żeby pisać o tym co najważniejsze, a moje zwykłe sprawy, praca artystyczna, problemy z Fundacją i dwoma teatrami, ludzkie sprawy, wiosna, itd. itp. wydają mi się w obliczu innych wielkich spraw, świństw, haniebnych zdarzeń i ludzkiej podłości, nieważne i śmieszne.
Tyle że… mam z tym nie –pisaniem, też problem, no bo czy te medialne, Internetowe tony wypowiedzi, świadectwo tych czasów gdzieś zostaną? Jak to zatrzymać? Choćby słowem, choćby wzmianką? Opuszczam ręce.
Wydaje mi się że cenne są teraz podsumowania, przypomnienia, po kolei, faktów, zdarzeń wypowiedzi bo zapominamy. Zapominamy w tym kalejdoskopie i podłości i bohaterstwa i wielkości i małości. Trzeba zatrzymać świadectwo tych codziennych zdarzeń! Mam uczucie że tylko Fb i jego sito jest kompetentne.
Mam polubionych około 100 stron i tyle samo osób, kiedy otwieram fb prezentuje mi on aktywności tych stron i ludzi, jest to niewątpliwie przekrój tego co się dzieje, bo aktywność internautów jest niebywała. Mam doniesienia ze wszystkich stron sceny politycznej, także wydarzenia są reprezentowane kompleksowo. Do tego dochodzi dwa razy dziennie monitoring mediów na temat naszych teatrów i fundacji oraz mnie. Ale jak to zatrzymać, zapamiętać? Żeby PAMIĘTAĆ. I bohaterstwa i hańby.
Nie jestem ani „pamiętliwa” ani mściwa, ani nie mam i nigdy nie miałam w sobie potrzeby odwetu, za krzywdy, pomówienia itp. „ Gruba kreska” premiera Mazowieckiego, była mi zawsze bliska jako idea. Tyle że zło, jak ma szansę, podnosi głowę!
Zawsze przechodziłam mimo, wobec podłości w stosunku do mnie. Trudno. Jestem osobą publiczną, trzeba się ze wszystkim liczyć, z hejtu się śmieję, nazwisk dziennikarzy nie zapamiętuję, a przecież tylu ich, z otwartym czołem, zgłasza się potem bez cienia wstydu. Udając przyjaźń i solidarność. Bo mają interes.
Gubię się. Jestem zagubiona, po raz pierwszy w życiu. Niestety za dobrze myślę o świecie i ludziach. To moja wina.
Mam dwa profile na Fb jeden mój, założony tylko po to żeby mieć dostęp do wszystkiego i łatwiej publikować niektóre sprawy i drugi Fanpage, ktoś go założył, przejęła fundacja a teraz ja jestem tam naprawdę aktywna. To tak tytułem wyjaśnienia. Tu w dzienniku teraz piszę, kiedy już nie daję rady inaczej, lub ostatnio, kiedy ktoś nieodżałowany odchodzi. Taki czas.
Moi Państwo, życzę Wam wszystkiego dobrego.

10
Maj
2017
08:50

Izydora i Antoniny - wszystkiego dobrego

W niedzielę, 14 maja, gramy w Teatrze Polonia BOSKĄ! Mija 10 lat od premiery. Ile radości dał nam ten tytuł, nie sposób policzyć, ile radości Widzom, o tym świadczy długość grania. Gralibyśmy częściej, ale koledzy z obsady mają wiecznie inne zobowiązania, właściwie tylko ja jestem nieustannie do dyspozycji. Uwielbiam tę rolę. Naiwność i dobroć Florance mnie pociesza, lubię ją grać z naiwnej wiary w dobroć ludzką i tolerancję, z wiary w przyjaźń i w twierdzenie, że realizacja marzeń mimo wszelkich przeszkód, jest pozytywem.
Dziękuję w imieniu swoim i Fundacji kolegom aktorom, realizatorom, pracownikom fundacji i Wam moi Państwo, Widzom.
Dziękuję Rafałowi Rossie, dobremu duchowi tego przedstawienia.
http://teatrpolonia.pl/event-data/1314/boska

10 LAT z BOSKĄ ! 27 IV 2007 – 27 IV 2017
223 spektakle /179 spektakli w siedzibie, 44 spektakle na wyjeździe – 22 miasta + transmisja TVP/
TEATR POLONIA x 179
GLIWICE /Teatr Muzyczny/ x 2
GDYNIA /Teatr Muzyczny im.W.Baduszkowej/ x 1
TORONTO Kanada /John Bassett Theatre/ x 2
CHICAGO USA /Copernicus Center/ x 2
DĄBROWA GÓRNICZA /Pałac Kultury Zagłębie/ x 1
CHORZÓW /Teatr Rozrywki/ x 2
BIELSKO-BIAŁA /Bielskie Centrum Kultury/ x 1
BIAŁYSTOK /Teatr Dramatyczny im. Al. Węgierki/ x 2
ŁÓDŹ /Teatr Powszechny/ x 1
POZNAŃ /Teatr Wielki im. St. Moniuszki/ x 4
BYDGOSZCZ /Opera Nova/ x 4
WROCŁAW /Impart/ x 3
RADOM /Sala Koncertowa Urzędu Miejskiego/ x 2
LUBLIN /Teatr im. J. Osterwy/ x 1
KRAKÓW /Teatr Bagatela im. T. Boya-Żeleńskiego/ x 4
WARSZAWA /Teatr Wielki – Opera Narodowa/ x 2
CIESZYN /Teatr  im. A. Mickiewicza/ x 2
NOWY JORK USA /Tribeca Performing Arts Center/ x 3
RYBNIK /Rybnickie Centrum Kultury/ x 1
ZABRZE /Dom Muzyki i Tańca/ x 1
TARNÓW /Centrum Kultury Mościce/ x 1
KATOWICE / Teatr Śląski im.St.Witkacego / x 1
TVP 1 WARSZAWA – transmisja – x 1

02
Maj
2017
06:11

Anatola i Zygmunta - wszystkiego dobrego

Dzień w lesie bezcenny, bezcenny. Jak plaster na nerwy i głowę. Jak balsam na duszę i serce. Wysyłam zdjęcia. Tyle piękna! W znajomej mi okolicy zbudowano niezliczoną ilość ambon dla myśliwych i leżą stosy ściętego drzewa do wywiezienia. Serce pęka.
Dziś Dzień Flagi, ale nie zamieszczam, bo mi ją ONR obrzydził, podczas tych ostatnich przerażających marszy pod tymi flagami.
Wysyłam konwalie, uważane są w wielu krajach za kwiatki szczęścia, dobrych intencji i czystości. We Francji i Niemczech ludzie obdarowują się bukiecikami konwalii w początku maja, na szczęście. Wysyłam więc na szczęście. Wielu miłych niespodzianek, jak do mnie napisali przyjaciele z Francji.
Przeczytałam definicję aktorstwa, według Zdzisława Maklakiewicza – Aktorstwo to
wyjść na scenę i zrobić coś, żeby ludziom było lepiej lub dobrze. Wzruszyłam się.
Dobrego dnia.

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.