25
Wrzesień
2016
06:18

Aurelii i Ładysława - wszystkiego dobrego

Jestem w Cieszynie. Zagraliśmy „Callas ” w tutejszym przepięknym teatrze. Dziś do Warszawy, żeby zagrać wieczorem „Matki i synów”. A oto stary założony w XVII wieku, cieszyński cmentarz żydowski. Odwiedźcie to miejsce jak tu będziecie, jest niezwykłe. Zdjęcia Mateusza Dębskiego.

25
Wrzesień
2016
05:43

Aurelii i Ładysława - wszystkiego dobrego

Wczoraj odbyła się premiera na małej scenie Teatru Polonia. ZABAWA Marka Modzelewskiego. Zapraszamy.
Reżyseria: Iza Kuna
Światło: Michał Grabowski
Opracowanie muzyczne: Paweł Krawczyk
Scenografia: Wojciech Żogała
Kostiumy: Anna Męczyńska
Asystent scenografa i kostiumologa: Małgorzata Domańska
Asystent reżysera i producent wykonawczy: Magdalena Kłosińska
Asystent producenta wykonawczego: Kamila Raüber
Obsada:
Anna Moskal, Marcin Perchuć, Bartosz Sak

Wigilia Świąt Bożego Narodzenia, Mazury, dom na odludziu. Pisarka Ola i jej partner – reżyser teatralny Robert spędzają święta w nowo kupionym siedlisku. Zakrapiana Wigilia nie upływa w dobrej atmosferze, na wierzch wychodzą wzajemne pretensje, sytuacji nie pomaga fakt, że dorastająca córka Oli – Klaudia po kłótni z Robertem nie chce wyjść ze swojego pokoju i usiąść do kolacji. Nagle w domu pojawia się tajemniczy Mężczyzna. Z początku wydaje się, że potrzebuje pomocy. W pewnej chwili sytuacja w domu diametralnie się zmienia, to Ola i Robert zaczynają się bać… Czy Mężczyzna jest niebezpieczny? I co z tym wspólnego ma Klaudia?
To pełna humoru, ale i gorzkiej refleksji, diagnoza współczesnej mieszczańskiej rodziny, która tylko z zewnątrz wydaje się idealna…

Aktorzy w spektaklu używają nieparlamentarnych wyrazów.

20
Wrzesień
2016
16:01

Filipiny i Eustachego - wszystkiego dobrego

Całymi dniami siedzimy w Teatrze Polonia. W piątek, 23 września, na małej scenie premiera „Zabawy”. Pozdrawiamy i zapraszamy. W nocy mamy dużo czasu, bo spać nie możemy. I fajnie.

www.teatrpolonia.pl/event-data/2796/zabawa

17
Wrzesień
2016
22:21

Justyna i Franciszki - wszystkiego dobrego

Byłam w lesie. A las ma wszystko w nosie, cudny, spokojny i szczęśliwy. Odetchnęłam. Plaga myszy, podobno nigdy tylu myszy nie było, jak mówią leśni ludzie. Zawiozłam kota, niech sobie myszy nie myślą a kot niech się zmobilizuje. Ani pół grzyba. Drzewa szumią. Widziałam odlatujące – moim zdaniem – żurawie , a może to były inne ptaki, ale pięknie odlatywały. Trochę im zazdrościłam. Kiedy wracałam słuchałam ” Rodzinnej Europy” Miłosza i słyszałam to jakby na nowo. Jutro gram ” Shirley Valentine” w Częstochowie. W piątek premiera ” Zabawy” na małej scenie w Teatrze Polonia. Ja z koncertem w Starachowicach i to jest dla mnie wielkie wydarzenie, bo to moje miasto rodzinne no i jestem honorową obywatelką. W sobotę jestem w Cieszynie z „Callas”. I tak dalej i tym podobne. Życie płynie mimo wszystko, na razie…Podarowuję Wam ciągle takie same, podobne, beznadziejne zdjęcia, ale to mnie cieszy i dlatego wciąż je robię. Odpoczynku od emocji wszystkim życzę. Mamy życie na wysokim C. Męczące.

PS. Spotkałam Janusza Gajosa, na ulicy. Powiedział: – Mam nowe okulary, idę sobie i patrzę. Bardzo mi się to spodobało.

16
Wrzesień
2016
05:23

Edyty i Kornela - wszystkiego dobrego

To taki czas, nawet przyjemne wiadomości mają nieprzyjemny posmak.

11
Wrzesień
2016
07:04

Jacka i Piotra - wszystkiego dobrego

Od jakiegoś czasu działa w warszawie Teatr TrzyRzecze, założony i prowadzony przez „wygnanych” z Białegostoku. www.trzyrzecze.pl  – Żoliborz Suzina 6

Teatr TrzyRzecze powstał w Białymstoku
w 2010 r.

Jesteśmy profesjonalnym teatrem dramatycznym prowadzonym przez organizację pozarządową. Nasz repertuar to współczesny dramat, polski i zagraniczny.

W latach 2010-2015 działaliśmy w przedwojennym żydowskim domu przy ul. Młynowej 19 w Białymstoku. Drewniane wnętrze przekształciliśmy w scenę teatralną. W ciągu 5 lat stworzyliśmy niezależną instytucję kultury prezentującą najnowszą dramaturgię, organizującą koncerty, warsztaty artystyczne i akcje społeczne.

Od kwietnia 2015 funkcjonujemy w budynku Kina Tęcza na warszawskim Żoliborzu.

Zobaczyłam tam spektakl  Przemysława Wojcieszka ” Polska krew”. Gorący, gorzki, prawdziwy, spontaniczny, emocjonalny, żywy, potrzebny, robiący wrażenie. Ma wiele błędów, niedociągnięć i dramaturgicznych i realizacyjnych, nie ma to znaczenia, jest z potrzeby protestu. …Mają po 20 lat. Polityka, seks, wolność, tęsknota za silnym ojcem, marsze i lajki na fejsbuku. Portret pokolenia urodzonego w czasach, gdy dawno nie było żadnej rewolucji. „Polska krew” jest komedią polityczna, opisuje nastroje młodej inteligencji w obliczu powolnego demontażu demokracji przez rządzących populistów. – pisze Przemysław Wojcieszek o swoim spektaklu.

Oglądając miałam wiele refleksji i emocji, młodość ma swoje prawa, także święte prawo do niedoskonałości, ale czułam że jestem z kimś kto chce krzyczeć i krzyczy, prawdziwie, a to najważniesze. Był to dla mnie ważny wieczór i cenne doświadczenie. Myślę że oto jest czas na teatr polityczny. Ale taki właśnie, nie glamour, bez udawania i kokieterii. Jest czas na krzyk. Młody krzyk.

Dlaczego TrzyRzecze?
Tak nazywa się wieś między Suwałkami a Białymstokiem. Biorą z niej początek trzy strumienie, które wpadają do Biebrzy. Podobnie Białystok, będący pierwszą siedzibą naszego teatru, stworzyły trzy narodowości – polska, żydowska i białoruska. Uważamy, że wszystko co najlepsze tworzy się z miksowania odmiennych składników. Nie da się zrobić smacznej zupy używając jednej przyprawy.

Oprócz aktywności artystycznej jesteśmy zaangażowani w działania społeczne. To w efekcie naszej akcji „Zamaluj zło”doprowadziliśmy do przewartościowania przestępstw z nienawiści. Każdą namalowaną na murze swastykę zgłaszaliśmy jako przestępstwo propagowania faszyzmu. Dzięki współpracy z lokalną społecznością udało się oczyścić mury Białegostoku z mowy nienawiści.
O naszych działaniach usłyszała cała Polska, gdy nagłośniliśmy kuriozalną odmowę wszczęcia dochodzenia w sprawie faszystowskich symboli przez Prokuraturę Białystok-Północ. To jej prokurator napisał w oficjalnym piśmie, że „swastyka jest azjatyckim symbolem szczęścia”. W wyniku nagłośnienia sprawy w mediach zwolniono kilku prokuratorów, którzy masowo umarzali śledztwa w sprawach dotyczących propagowania ustroju totalitarnego.

Twórcy teatru czyli panowie

Rafał Gaweł
Prezes Stowarzyszenia Teatralnego Dom na Młynowej, współzałożyciel i dyrektor Teatru TrzyRzecze, reżyser. Wieloletni specjalista PR w koncernach farmaceurycznych, m. in. Glaxo SmithKline, Bristol-Myers Squibb, Libella.

Konrad Dulkowski
Dyrektor artystyczny i współzałożyciel Teatru TrzyRzecze. Dramatopisarz, autor sztuk „Dziesiona” i „Błazenada”, reżyser. Wcześniej wieloletni dziennikarz, min. Radiowej Trójki, Przekroju, Dziennika, Polska The Times.

prowadzą również Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych

oraz Ludzie przeciw myśliwym.

Idźcie tam, utrzymują się i działają tylko z tego co zapłacicie za bilety.

 

 

09
Wrzesień
2016
13:59

Piotra i Mikołaja - wszystkiego dobrego

Nowywpis

08
Wrzesień
2016
14:21

Marii i Adrianny - wszystkiego dobrego

Wracam z Sokołowska, tam jutro zaczyna się Festiwal Kieślowskiego, a ja tu obok w Szczawnie gram dziś Callas. O Sokołowsku pisałam wielokrotnie, z czułością i podziwem dla mojej koleżanki z liceum plastycznego, dziś wspaniałej artystki Bożeny Biskupskiej, która całe to Sokołowsko, tę utopijną ideę stworzenia centrum sztuki, jak siłaczka dźwiga mając jako mężne ramię przed sobą, Fundację INSITU, na tę okoliczność stworzoną. Byłam u początków, pewnego dnia Bożenka przyszła do mnie i powiedziała : – kupuję Sokołowsko, zrujnowane poniemieckie sanatorium pod Wałbrzychem, a jej na to – a ja pierwsze powojenne, dziś zrujnowane kino Polonia, obie spojrzałyśmy na siebie i wybuchnęłyśmy śmiechem jak wariatki. Sokołowsko, zaczęło się więc dawno, mniej więcej kiedy i my zaczęliśmy nasz taniec fundacyjny z naszymi teatrami, posuwa się do przodu jak Bóg da i skapnie trochę grosza, w miedzy czasie odbudowa, budowa, działalność i krąg artystów, gości festiwalowych i przyjaciół się powiększa. Imponujące, wspaniałe. 3 festiwale każdego roku, około 2000 gości, edukacyjne programy dla młodzieży , archiwum Krzysztofa Kieślowskiego , który stamtąd się wywodzi. Imponujące. A wszystko na barkach i w małej główce malarki, rzeźbiarki, kobiety szalonej i niezwykłej. Oby Wam się moi kochani! Naszym wzdychaniom i marzeniom przy każdym spotkaniu nie ma końca, ale małymi krokami dźwigamy z posad bryłę … Oby nas nie ugięło i czas i ludzie. Bożenko pozdrawiam i siły życzę.

08
Wrzesień
2016
00:31

Marii i Adrianny - wszystkiego dobrego

Oto list jaki dostaliśmy na adres Fundacji , do Teatru Polonia. Bardzo Państwu dziękuję za ten list i kłaniam się.

„Byliśmy z moją Mamą Danutą P. na spektaklu w piątek, a potem każdego kolejnego dnia przypominaliśmy
sobie to co widzieliśmy w Polonii, analizowaliśmy mistrzowską kreację Pani Krystyny,
docenialiśmy jakie to wyzwanie teatralne i ludzkie,
zastanawialiśmy nad skomplikowaną postacią Pani Danuty Wałęsy,
która z jednej strony twierdzi, że przechodziła przez wielkie wydarzenia historyczne,
bez większego zaangażowania,
a z drugiej walczyła jak lwica o własną rodzinę w tych niespokojnych czasach.

To piękny spektakl. Ważny w temacie a ujęty w przeplatankę wzruszeń, refleksji i uśmiechu a nawet salw radości,
bo publiczność reagowała bardzo żywo w odpowiednich momentach – a my z nią 🙂
Na scenie los kobiety uwikłanej nie z własnej woli w wir polityczny,
która na naszych oczach dojrzewa, nabieram świadomości,
rozwija się i co najważniejsze poznaje swoją wartość i odrębność.
Gorzko brzmi finał, kiedy zdaje sobie sprawę, że oddała tak wiele z siebie rodzinie,
a teraz jest sama, rozumie,że mąż zawsze będzie dla innych tak jak Ona była dla niego tylko.
Na szczęście ten finał osłodzony zostaje przez szarlotkę Pani Krystyny
i tu dla mnie stała się magia :
jak można grać, pamiętać tak niefabularny tekst, wchodzić w obcą skórę
i jeszcze w tym samym czasie upiec tak pyszne ciasto na oczach widzów!

Pomijam świetne zabieg artystyczny jakimi jest ten pomysł,
ale technicznie, że cały monodram dzieje się w czasie potrzebnym do tego by na końcu poczęstować widzów
ciepłą słodyczą. Tak rodzinnie się poczuliśmy, tak przytuleni do Pani Krystyny.
Wiele rzeczy widziałem w teatrze, ale jeszcze nigdy mój nos nie pracował tak intensywnie,
kiedy przez opowieści o więzionym Lechu przebija aromat cynamonu,
kiedy piekarnik, który zdawał się atrapą scenograficzną naprawdę działa
i kiedy czuliśmy się jak w kuchni Danuty W. obok jej smutków, radości i walki o siebie.

Dziękujemy Pani Krystynie za wieczór, który jest już w nas na zawsze”

Michał z mamą Danutą.

08
Wrzesień
2016
00:27

Marii i Adrianny - wszystkiego dobrego

Bardzo , bardzo dziękuję .

„Byliśmy z moją Mamą Danutą P. na spektaklu w piątek, a potem każdego kolejnego dnia przypominaliśmy
sobie to co widzieliśmy w Polonii, analizowaliśmy mistrzowską kreację Pani Krystyny,
docenialiśmy jakie to wyzwanie teatralne i ludzkie,
zastanawialiśmy nad skomplikowaną postacią Pani Danuty Wałęsy,
która z jednej strony twierdzi, że przechodziła przez wielkie wydarzenia historyczne,
bez większego zaangażowania,
a z drugiej walczyła jak lwica o własną rodzinę w tych niespokojnych czasach.

To piękny spektakl. Ważny w temacie a ujęty w przeplatankę wzruszeń, refleksji i uśmiechu a nawet salw radości,
bo publiczność reagowała bardzo żywo w odpowiednich momentach – a my z nią 🙂
Na scenie los kobiety uwikłanej nie z własnej woli w wir polityczny,
która na naszych oczach dojrzewa, nabieram świadomości,
rozwija się i co najważniejsze poznaje swoją wartość i odrębność.
Gorzko brzmi finał, kiedy zdaje sobie sprawę, że oddała tak wiele z siebie rodzinie,
a teraz jest sama, rozumie,że mąż zawsze będzie dla innych tak jak Ona była dla niego tylko.
Na szczęście ten finał osłodzony zostaje przez szarlotkę Pani Krystyny
i tu dla mnie stała się magia :
jak można grać, pamiętać tak niefabularny tekst, wchodzić w obcą skórę
i jeszcze w tym samym czasie upiec tak pyszne ciasto na oczach widzów!

Pomijam świetne zabieg artystyczny jakimi jest ten pomysł,
ale technicznie, że cały monodram dzieje się w czasie potrzebnym do tego by na końcu poczęstować widzów
ciepłą słodyczą. Tak rodzinnie się poczuliśmy, tak przytuleni do Pani Krystyny.
Wiele rzeczy widziałem w teatrze, ale jeszcze nigdy mój nos nie pracował tak intensywnie,
kiedy przez opowieści o więzionym Lechu przebija aromat cynamonu,
kiedy piekarnik, który zdawał się atrapą scenograficzną naprawdę działa
i kiedy czuliśmy się jak w kuchni Danuty W. obok jej smutków, radości i walki o siebie.

Dziękujemy Pani Krystynie za wieczór, który jest już w nas na zawsze”

Michał i Danuta.

© Copyright 2016 Krystyna Janda. All rights reserved.