13
Czerwiec
2003
00:06

Wywiad o serialu MĘSKIE- ŻEŃSKIE dla Gazety Wyborczej

Córka wyperswadowała mi malarza

Wywiad Katarzyny Świeżak dla Gazety Wyborczej (14 czerwca 2003r.)

Katarzyna Świeżak: O czym jest reżyserowany przez Panią i oparty na Pani scenariuszu serial „Męskie-żeńskie”?

Krystyna Janda: O różnych ludziach różnie myślących na różne tematy. To też opowieść o dwóch pokoleniach kobiet żyjących współcześnie w Polsce. I o sztuce.

KŚ: Matkę i córkę gra matka i córka – Krystyna Janda i Maria Seweryn.

KJ: Wydaje mi się ładne, że jeszcze dodatkowo jest to opowieść o matce i córce. Nie zgodziłyśmy się na sprzedawanie naszej prywatności, ale zgodziłyśmy się na zagranie fikcyjnych postaci. W rzeczywistości nie jesteśmy konwencjonalnymi matką i córką. Jest to pewien rodzaj miłości nie wprost, taki rodzinny związek pełen dezynwoltury. Myślę, że to Marysia wychowuje mnie wielokrotnie, a ja z kolei wielokrotnie ją ośmielam. I to nie jest obojętne dla ekranu.

Marysia gra Wandę, lekarza weterynarii, samotną 27-letnią kobietę, która ma za sobą ileś nieudanych związków. Jej mama Lilka, którą gram, też jest samotna. Pracowała w muzeum, ale ponieważ ją zwolniono w związku z redukcją etatów, postanawia otworzyć własny utopijny interes – galerię współczesnego malarstwa. Bo jedyne, na czym się zna, to malarstwo.

KŚ: Dlaczego właśnie taki zawód dała Pani swojej bohaterce?

KJ: Skończyłam liceum plastyczne, przyjaźnię się z artystami. Lubię sztukę popularną na dobrym poziomie, która nie ma ambicji awangardy. A w Polsce potrzeba posiadania w domu czegoś ręcznie malowanego nie istnieje. Już w pierwszym odcinku jest rozmowa o potrzebie patrzenia na rzeczy piękne, o obecności sztuki w życiu. Ale dialogi są różne – zabawne, wzruszające, ale zawsze proste. Gatunek tych moich filmików nie jest do końca sprecyzowany. To seria 40-minutowych, zamkniętych historii. Są stałe postacie: Wanda, Lilka, gospodarze domu, od których wynajmuję pomieszczenie na galerię. Ale każdy odcinek ma własnego bohatera. Jeden jest o malarzu, który uważa się za wielkiego artystę, ale nie ma z czego żyć. Daję mu zamówienie na 2 tys. euro. Ma namalować dwa samochody na placu Zamkowym. Artysta maluje na zdjęciu zbombardowanego placu klucz lecących volkswagenów. Oczywiście klient nie kupuje dzieła, ale obraz wygrywa biennale. Inny odcinek opowiada o starej aktorce, która żebrze pod samem, bo nie może z emerytury utrzymać swoich piesków itd., itd.

Nie ma współczesnego polskiego kina, takiego codziennego, które opowiadałoby także o kobietach. Jeśli zjawiają się na ekranie, to są to jakieś kretynki, za przeproszeniem. No, co prawda my też z Marysią w tym filmie nie jesteśmy najmądrzejsze, ale to już wymóg gatunku.

Na życzenie producenta musiałam napisać choć jeden odcinek, w którym się zakochuję. Zakochuję się oczywiście w malarzu. Bada wpływ niebieskiej kreski na życie i na otoczenie (był taki artysta i żyje do dzisiaj). Opowiedzieć o miłości za pomocą niebieskiej kreski! Wszystko jest już z niebieską kreską, wszystkie drzewa w okolicy, ulica. Z tego związku ratuje mnie córka.

KŚ: O czym jest odcinek, który dziś kręcicie?

KJ: Jego bohaterką jest Hania, koleżanka mojej córki (gra ją Agnieszka Krukówna). Jest w ciąży, a jej chłopak chce się wymiksować – twierdzi, że jest nieprzygotowany psychicznie na dziecko. Ten odcinek to rodzaj instruktażu dla kobiet, co w podobnej sytuacji mają robić, co na ten temat mówi w Polsce prawo. Jest również o tym, jak starsza kobieta na to reaguje – czy uważa, że ślub jest obowiązkiem, kiedy rodzi się dziecko. I o tym, jak przeżywa to Wanda – ona chciałaby mieć dziecko, ale z kolei nie może znaleźć partnera.

KŚ:Niekończąca się opowieść?

KJ: Chciałabym nakręcić 21 odcinków. To sprawdzona na świecie cyfra, w której zamyka się kompletna opowieść. Zobaczymy po emisji trzech odcinków pilotowych w grudniu. Już przy czytaniu scenariusza słyszałam: „Oj, nie pójdzie ci łatwo, za ambitnie kombinujesz”. W telewizji, wszędzie była długa dyskusja już nad samym tytułem. „Męskie-żeńskie” – co to za tytuł, kto to zrozumie? Ja rozumiem.

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.