27
Styczeń
2004
00:01

Wywiad Bożeny Chodynieckiej dla Faktu

FAKT: Pani fani wpadli w panikę! Na styczniowych stronach pustki, już myśleliśmy, że się pani znudziło to pisanie.

Krystyna Janda: O zmianie adresu zadecydowały różne względy, miedzy innymi techniczne. W każdym razie nastąpi zmiana adresu i w tej chwili nowa strona „buduje się” pod krystynajanda.net i krystynajanda.com.pl. A „panika” czytelników? Jest pani uprzejma używając słowa ” panika” ale bardzo mi miło jeśli komuś tych zapisków brak. Lubiłam ten pamiętnik. Przyzwyczaiłam się dzielić z bywalcami tej strony refleksjami, radościami i smutkami i teraz podczas tej ” technicznej” przerwy, odpoczywam z przyjemnością ale niewątpliwie także czegoś mi brakuje, choć miewałam czasem, szczególnie ostatnio okresy zniecierpliwienia i dni kiedy miałam tego narzuconego sobie obowiązku naprawdę szczerze dosyć.

Przez te trzy lata, byłam bardzo sumienna, wstawałam o szóstej rano, i pisałam i odpowiadałam na listy ostatnio już prawie dwie godziny dziennie. Przyzwyczaiłam się do moich „rozmówców”, przyjaciół i towarzyszy internetowej codzienności. Oczywiście była to w pewnym sensie „twórczość”, bo pisząc, czytając listy i odpowiadając na nie codziennie, miałam po pierwsze świadomość, jak wielu ludzi mnie czyta, to wynikało zresztą też z informacji i analiz przysłanych co miesiąc, a z listów dowiadywałam się, przez kogo, jakie ci ludzie mają oczekiwania, jakie smutki, co ich bawi, cieszy, co lubią i w pewnym sensie starałam się być ich partnerem.

FAKT: Kto pisze najczęściej?

KJ: O wielu ludzi, głównie kobiet, z różnych środowisk, krajów, wielu Polaków na emigracji. Ale generalnie jest to raczej inteligencja. Za to, jeśli chodzi o wiek to od bardzo młodych ludzi do naprawdę starszych, którzy jak twierdzą dla mnie poznali się z komputerem syna czy córki. Kiedyś dostałam list od pani, która czytała mnie wchodząc do komputera w biurze, w którym sprzątała nocami, bo sama komputera nie miała.

FAKT: O czym piszą, o co proszą najczęściej?

KJ: O wszystkim, ale najczęściej o sobie, o swoich marzeniach i tęsknotach, o swoich rozczarowaniach i samotności. Często są to konkretne problemy lub pytania. Myślę, że po tych 3 latach pisania i czytania tych wszystkich listów, byłabym już niezłym redaktorem gazety dla kobiet. Instynktownie staram się tak „mieszać” wątki, żeby każdy w miesiącu znalazł coś dla siebie. Wydaje mi się, że znam gusty i oczekiwania, problemy i nastroje. Znalazłam ” ton” a przede wszystkim zdobyłam zaufanie. Ach i jedno wiem na pewno, najczęściej dowiaduję się od ludzi, że moje zapiski są dla nich terapią, że umiem ich rozjaśnić i zaprzyjaźnić ze światem, w związku z tym wiem, nauczyli mnie tego czytelnicy, że jeśli długo, przez kilka dni jest na stronie „niezabawnie” muszę napisać coś, co podniesie nam wszystkim nastrój. I kiedy trzeba to napisać i jak, wiem już dziś jakby instynktownie.

FAKT: Odpowiada Pani na wszystkie listy?

KJ: Nie. Skąd! Nie dostawałam też wszystkich, do mojego komputera, najpierw następowała pierwsza selekcja. Ale zawsze dopowiadam na listy, w których jest prośba np. o poradę, do kogo się zwrócić, jakiego specjalisty, w sprawie chorego dziecka, gdzie wysłać napisany scenariusz, opowiadanie, wiersz, pomysł na film, czy wskazanie adresu grobu kogoś znanego, grobu któregoś z moich kolegów ze środowiska. Jeśli nie wiem, staram się dowiedzieć i odpowiadam. Często piszą ludzie, młodzież z małych miejscowości, troszkę zagubieni. Jeśli pisze do mnie dziewczyna, że chce zdawać do szkoły teatralnej, i jaki tam jest telefon, czy adres, to lituję się nad nią i nie każę zaglądać do książki telefonicznej, tylko ten telefon podaję. Niektóre listy są jednak tak intymne albo „wymagające” że wiele z nich pozostawiam bez odpowiedzi , ani też nie zamieszczam na stronie. Gdybym się zgadzała na wszystko dziś byłabym konsultantem a nawet autorką kilku prac magisterskich, repertuaru koncertów organizowanych w domach kultury, programów studentów zdających do szkól teatralnych itd. Itp.

FAKT: Planuje Pani wprowadzić na stronę jakieś nowe atrakcje?

KJ: Nie! Broń Boże. Mnie zależy, na rozmowie, kontakcie, treści, atmosferze, nastroju, a nie żeby coś mrugało czy biegało. Chodzi o to, co piszę, i co do mnie piszą.

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.