23
Kwiecień
2009
00:04

„Tatarak” – wszystko na sprzedaż?

„Tatarak” – wszystko na sprzedaż?
23.04.2009

„Tatarak” przynosi więcej pytań niż odpowiedzi, ale te pytania są fascynujące

Czy to wyznanie wiary w kino, czy może ucieczka od zrobienia filmu? Śmiały zamysł artystyczny czy wyraz bezradności? Rzecz o tym, że sztuka nadaje bezsensownym zdarzeniom jakiś sens, czy opowieść o jej zachłanności i cynizmie? „Tatarak” nie jest – jak chciało jury berlińskiego festiwalu – filmem innowacyjnym (wie to każdy, kto widział choćby „Wszystko na sprzedaż” samego Wajdy), ale bez wątpienia intrygującym.

Zderzając poprawną ekranizację Iwaszkiewiczowskiego „Tataraku” ze scenami z planu i mocnym monologiem Krystyny Jandy opowiadającej o chorobie i śmierci męża Edwarda Kłosińskiego, Andrzej Wajda w zasadzie ujawnia słabość konwencjonalnej narracji, literackich zasłon, całego tego kulturowego filtru, przez który opowiadamy o rzeczywistości. Jakim filmem byłby „Tatarak” bez spowiedzi Jandy? Fabularne fragmenty nie są powalające, to Iwaszkiewicz potraktowany dosłownie – mamy więc modernistyczne zapasy Erosa z Tanatosem w atmosferze dusznego lata i sunącą rzekę jako symbol przemijania.

Siła filmu pochodzi skądinąd: z napięcia między fikcją próbującą oddać „prawdę życia” i życiem, dla którego twórcy próbują znaleźć adekwatną formę. Krystyna Janda w dekoracjach pożyczonych z obrazu Edwarda Hoppera nie wylewa z siebie potoku zwierzeń, lecz recytuje swój monolog. Kim jest na ekranie? Sobą czy aktorką? – Nie wiem, jak mogłam wtedy grać – wspomina dzień śmierci męża, w którym jak co dzień wyszła na scenę.

„Tatarak” jest nie tylko próbą dotknięcia fenomenu, jakim jest proces twórczy. To także przyznanie, że w artyście nie mieszka jedynie sama wrażliwość, ale i rodzaj bezwzględności czy egoizmu, dla których sztuka bywa dobrym alibi. Wyznanie tym śmielsze, że Wajda powtarza gest swojej aktorki, czyniąc z jej „spowiedzi” jeden z atutów własnego filmu. W „Tataraku” starzejący się Andrzej Wajda podejmuje więc temat śmierci nie tylko przez filtr literatury, ale też cudzego doświadczenia. Zrobić bardzo osobisty film ale samemu się przy tym nie odsłonić – czy nie na tym polega reżyserski geniusz?

Małgorzata Sadowska
„Przekrój”

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.