16
Listopad
2001
13:11

Siedem grzechów głównych

Kurt Weill / Bertold Brecht SIEDEM GRZECHÓW GŁÓWNYCH
Premiera 16 listopada 2001
Dyrygent premiery: Tomasz Bugaj
Inscenizacja i reżyseria: Janusz Wiśniewski
Kostiumy: Irena Biegańska
Choreografia: Emil Wesołowski

1 – Krystyna Janda (Anna), Ewa Nowak (Współlokatorka), 2, 3 – Krystyna Janda (Anna), 4, 6 – Ryszard Cieśla (Ojciec), Czesław Gałka (Matka), Jacek Parol, Krzysztof Szmyt (Synowie), 7 – Joanna Liszowska (Anna), Ewa Nowak (Współlokatorka), 8 – Joanna Liszowska (Anna)

Siedem Grzechów Głównych

Brecht/Weill

Tekst polski Stanisław Barańczak

1. Prolog.
2. Lenistwo
3. Pycha

4. Gniew

5. Obżarstwo

6. Nieczystość

7. Chciwość

8. Zazdrość
9. Epilog

 

1) PROLOG

(Anna I i Anna II)

ANNA I

Moja siostra i ja, obie z Luizjany,
gdzie się w dal toczy Mississippi księżycowo srebrna,
z dwiema wyjechałyśmy walizami,
pewne, że wrócimy tam jednak
czy to prędzej, czy później.

ANNA II mówi

Lepiej prędzej niż później.

ANNA I

Cały miesiąc nam zajęła podróż
w stronę wielkich miast, tam gdzie próbuje się szczęścia:
„Wpierw dorabiamy się przez siedem lat –
i powrót w dawny świat”.

ANNA II mówi

Może wystarczy sześć lat.

ANNA I

A tam już czeka tato, mama i dwóch braci w Luizjanie,
dla nich nasze harowanie, oszczędzanie:
za te pieniądze postawimy mały zgrabny dom,
nieduży dom nad Mississipi w Luizjanie.

Mówi:

Prawda, Anno?

ANNA II mówi

Tak, Anno.

ANNA I

Siostra ma szyk i wdzięk, ja – znam życie;
to o niej mówią „świr” – „cwaniara” to ja.
Nie są to właściwie dwa istnienia,
ale jedno rozcięte na dwa, ( jedno, choć mieści w sobie dwa)
a imię obu – Anna.
I wspólne noce i dnie,
i oszczędnościowa książeczka, też jedna na dwie,
I każda z nas wie,
co dla tej drugiej dobre.

Mówi:

Zgadza się, Anno?

ANNA II mówi

Tak, Anno.

2. LENISTWO

(Rodzina)

MATKA (bas)

Znowu nic?
Kiedyż ona weźmie się do pracy?

OJCIEC I BRACIA (baryton, tenor, tenor)

Kto się leni, tego diabeł ceni!

MATKA

Wolała zawsze wylegiwać się niż wstać.

OJCIEC I BRACIA

Kto się leni, tego diabeł ceni!

MATKA

A jeśli nikt jej nie wyrzucił z łóżka…

OJCIEC I BRACIA

Kto się leni, tego diabeł ceni!

MATKA

…Umiała przespać cały Boży ranek.

OJCIEC I BRACIA

Kto się leni, tego diabeł ceni!

MATKA

Dla rodziców zawsze miała cześć i posłuszeństwo…

OJCIEC I BRACIA

Kto się leni, tego diabeł ceni!

MATKA

Zawsze czciła ojca swego oraz matkę swoją…

OJCIEC I BRACIA

Kto się leni, tego diabeł ceni!

MATKA

…I ufamy, że w szerokim świecie…

OJCIEC I BRACIA

Kto się leni, tego diabeł ceni!

MATKA

…Myśli czasem o nas, nie ustając w pilnej pracy.

OJCIEC I BRACIA

Kto się leni, tego diabeł ceni!

RODZINA

O, czuwaj nad tym dzieckiem, Panie,
Oświetlaj drogę prowadzącą do Twych bram.
Napełniaj dusze otuchą, dopomóż nam.
Niech Twoje Prawo, przed wiekiem kute w skale,
Wieczną Łaską nam się staje.

3. PYCHA

ANNA I

Trzeba
było
zacząć od zakupów –
sukni,
pończoch,
kapelusika –
za to
wkrótce
znalazła pracę –
tancerki w kabarecie „C’est La Vie”.
A wszystko w Memphis, w początkach naszej wyprawy!

Trudny był to czas dla Anny.
Strój nazbyt strojny
ujawnia pychę
skrytą w nas.
Tygrysica, widząc w wodzie
własne odbicie,
zatruwa życie
siostrom.

Artystyczne ambicje
miała w te dni –
i to tam, w zapluskwionym
„C’est La Vie”! –
tym samym, gdzie miała swój własny debiut.

Nie tego trzeba było publiczności,
Artystyczności tam nie żądał nikt.
Gość płacił, więc miał prawo się złościć:
„Mała, tańcz kankana, nie ten kit!”
Mężczyzna chętnie się pogapi na biust albo parę ud,
lecz kiedy brak golizny – ziewa.

Więc powiadam siostruni mojej Annie:
„Pycha to grzech, na który stać bogacza;
Rób, co każą, nie to, co byś chętnie robiła, lecz o co nikt nie prosi.

Ileż
ja się namęczyłam wtedy
ucząc
Annę
większej pokory,
wiele
nocy
siedziałam przy niej,
tuląc i pocieszając tak:

CHÓR

O, czuwaj nad tym dzieckiem, Panie,
Oświetlaj drogę prowadzącą do Twych bram,
Kto nagnie pod jarzmo kark swego Ja,
może liczyć na Raj.

ANNA I

Pamiętaj jedno: dom w Luizjanie!

4) GNIEW

CHÓR

Kompletny impas!
Kolejny przekaz –
za tak śmieszne sumy nikt nie zbuduje domu.
Co zarabia, to przejada.
Trzeba jej powiedzieć parę słów, Trzeba jej powiedzieć słów parę
bo będzie trwał impas,
aż przyjdzie znów przekaz
i znowu za mało jak na budowę domu.
Co zarabia, to przejada.
Trzeba jej powiedzieć parę słów, Trzeba jej powiedzieć słów parę
bo znów nam cielę przyśle przekaz,
gdzie będą znów te śmieszne sumy,
za mało na budowę domu.

ANNA I

Coś się ruszyło!
Jesteśmy już w Los Angeles. Już jesteśmy w Los Angeles
A tutaj dla statystów wszystkie drzwi otwarte.
Wystarczy wziąć się znów za siebie,
unikać błędów i potknięć,
i co mnie wstrzyma w drodze
na sam wierzchołek?

RODZINA

O, czuwaj nad tym dzieckiem, Panie,
Oświetlaj drogę prowadzącą do Twych bram!

ANNA I

Walcz o lepszy byt galernika –
w czerep palnie cię zaraz czyjeś wiosło;
gdy się natkniesz na zło, lepiej zamilcz, bo
wnet kwiatki na tobie wzrosną.
Kto nie chce podłości znosić,

ten sam jest nie do zniesienia:

żąda pokut, gdy pokus
tyle zna Ziemia.

Trochę trwało, lecz Anna pojęła to –
w L. A., trzecim mieście z naszej listy –
że gniew nic nie daje, choćby nawet zło
objawiło nam się nagle w stanie czystym.
Zawsze mówię jej: „Panuj nad sobą, Anno,
bo wiesz, dokąd wiedzie bezhołowie.”

Tutaj brakuje jednego wersu ośmiosylabowego

A ona:

ANNA II (mówi);

– Wiem, Anno.

5). OBŻARSTWO

(Rodzina)

RODZINA

Anna pisała z Filadelfii.
Wszystko u niej gra: płacą jej nareszcie.
Ma kontrakt, tańczy solo w jakimś Bóg-wie-gdzie.
Gorzej, że –
gorzej, że –
gorzej, że –
że jej nie wolno jeść co chce i kiedy chce.

Ciężki los to dla naszej Anny: Tenor II, baryton, bas: Ciężki to dla niej los
ten łakomczuch nie znosi diety. Jest łakoma niestety
Oby tylko trzymała się kontraktu: Oby tylko się trzymała kontraktu
Hipopotamic Hipopotamic nie kocha w
nie kocha w Filadelfii nikt. Filadelfii nikt.

BAS

Co dzień ważą ją dokładnie:

T 1, T 2, BAR.

Cień nadwagi – awantura.

BAS

Nie wymaga uzasadnień …

BAR.

Nie wymaga uzasadnień…

T.2

Nie wymaga uzasadnień…

T. 1

…procedura, ale sama tego chciałaś…

BAS

…że pięćdziesiąt kilo, sama podpisałaś…

BAR, T.. 2, T. 1

Cień nadwagi – awantura! 2x Gram nadwagi awantura

BAS

Jeszcze więcej – katastrofa,
jeszcze trochę – czarna dziura.

T 1, T 2, BAR.

Cień nadwagi – co za awantura!

TENOR 1

Ale Anna to nie głupia flądra –
dobrze wie, że kontrakt znaczy kontrakt.
Z dietą typu szpinak z kaszką manną
zerwie, kiedy z Anną w Luizjanie staną:

RODZINA

Frytki!

Kaczki!

Bitki!

Flaczki!

BAS

I to żółciuteńkie ciasto z miodem!

RODZINA

Myśl o naszym domku w Luizjanie!

T. 1

Tam! Jak on się rozrasta!

BAS

Tam! Jak on, etc.

[zakończenie – w całości – od słów „Darum halte” – oparte na materiale słownym nast. wierszyka, więc dyrygent i chór
już się w tym rozeznają ]

Ukróć apetyty, Ukróć apetyt swój
chętki i oskomy: chętki i oskomy
ten, kto rzadko syty, Ten, kto rzadko jest syt
smak ma wyczulony. Smak ma wyczulony.

6. NIECZYSTOŚĆ
ANNA I

Potem był zamożny gość w Bostonie.
Płacił Annie dużo, bo z miłości.
A ja miałam z siostrą nowy problem:
Ona też się kochała, lecz w kimś młodszym.
Utrzymywała go,
jak to w miłości.

A mówiłam: ech, być utrzymanką!
Prawda, filar wszystkiego to seks ,
lecz mężczyzna przemienia w banknot
wdzięczność za to, że go wielbić chcesz.

Ktoś się milionerką rodzi,
a ktoś inny – myszką tak jak ja.
Utrzymance nic nie zaszkodzi,
jeśli tylko swoje miejsce dobrze zna.

I radzę jej: „Nie próbuj siąść na dwa stołki”;
jej gachowi mówię zaś tak:
-Kochacie się jak dwa amorki, ( oni coś tu wolą aniołki, nie bardzo rozumiem o co chodzi)
lecz gdy brak pieniędzy zrobi z Anny wrak?…

Ktoś się w złotych wannach pławi,
demonstrując, że go na to stać.
Utrzymanki ten styl nie bawi:
Masz? Nie marnuj, ale na książeczkę wpłać.

Widywałam Fernanda i potem,
między nami – nigdy nic…

(mówi: )
– jeszcze by!… –

(śpiewa:)

lecz raz Anna słyszała plotkę
i złe słowa były, i łzy…

RODZINA

O, czuwaj nad tym dzieckiem, Panie,
Oświetlaj drogę prowadzącą do Twych bram.
Napełniaj dusze otuchą, dopomóż nam.
Niech Twoje Prawo, przed wiekiem kute w skale,
Wieczną Łaską nam się staje.

ANNA I

Dziś gdy Anna swój biały, krągły zadek
(więcej wart niż kamienica czy jacht)
gratis w barze pokaże, goście, gapie, kucharze, gratis w barze pokaże, to goście , kucharze
aż płaczą: – Piękny ten świat!

Ktoś się milionerką rodzi,
a ktoś inny – swoje miejsce zna.
Utrzymance nikt nie przeszkodzi,
gdy dyskretnie się na lepsze miejsce pcha.

RODZINA

Kto nagnie pod jarzmo kark swego Ja,
może liczyć na Raj.

ANNA

Nie było łatwo wszystko to odkręcać,
najpierw pożegnać się z Fernandem,
Edwarda prosić, aby nie był zły;
i te długie noce, gdy za ścianą siostra,
płacząc gorzko,
pytała:

ANNA II mówi:

To wszystko racja, Anno,
ale jak to znieść?
7) CHCIWOŚĆ
BARYTON

W prasie dzisiaj wielki szum:
Anna zjechała do Baltimore. Bo Anna jest już w Baltimore
Z jej powodu, co dzień ktoś
strzela tam sobie w łeb.

T 2, BAR.

Ha,
więc to tak,
więc się nieźle jej wiodło
(piszą o niej – w „Kurierze”!
Och!);
cały ten szum,
cały zgiełk,
cały rozgłos –
to w jej karierze
nowy krok?

BAS

W słowie „kariera” tkwi niemiły sens…

TENOR 2

„Łapczywość” albo „pazerność” wręcz? Zachłanność czy chciwość to jest
„Chciwość”, czy może „zachłanność”?

BAR.

Czy to „zachłanność” czy „chciwość” wręcz?
Może „pazerność”? „łapczywość”?

BAS
Wiem tyle: nie jest to najmilsza z cech. Wiem tylko tyle to nie najmilsza jest z cech.

T. 1

Kto siadł na złota wór
i dba tylko o ten swój skarb –
wytykany palcami przez tłum,
runie w otchłań bez wag i bez miar.
Co chcesz wziąć w jedną dłoń,
druga wnet oddać musi;
świat cały zawisł na szalach wagi:
„funt za funt” –
prawo wszelkich praw!

T 2, BAR.

A nadzieja w tym, że Anna
także zdrowy okaże sąd
i nie zacznie zdzierać koszul z nas
ani sprawdzać bankowych kont!

BAS

Naga chciwość szpetna jest jak piekło.

RODZINA

Naga chciwość szpetna jest jak piekło.

BAS

Naga chciwość szpetna jest jak piekło.
7. ZAZDROŚĆ

ANNA I

A ostatnim z wielkich miast było San Francisco.
Wszystko szło dobrze, i tylko Anna wciąż cierpiała męki zazdrości:
na przykład o nieśpieszność, z jaką myśli mędrzec;
dumę nieprzekupionych,
o gniew na widok niesprawiedliwości;
impulsywnych, słuchających rozkazów krwi;
tych, co wiernie kochają;
tych, którzy biorą, gdy im czegoś brak.

I powiadam mojej biednej siostrze,
widząc, jak zazdrości, mówię tak:

„Siostro, choć każdy od chwili narodzin
Życie swe kleci, uprawia czy tka, Swe życie ściboli ( tu jest triola) a tu nie pasuje- tatatatatata czy tka
Próżniak je „chłonie” (czym budzi w nas podziw) Próżniak je pochłania czym rozbudza ( roznieca) ?w nas podziw
Lecz czy on zna,
Lecz czy on zna,
Lecz czy on zna rzeczywisty smak dnia?

Siostro, czy muszę raz jeszcze ci wpajać,
Że świat jest to potrzask, nie mgła i nie dym –
Nawet gdy uznać, że człowiek to pajac,
Kim jest ten brzdąc,
Kim jest ten brzdąc,
Kim jest ten brzdąc, który bawi się nim?

Staw opór ciału i jego podszeptom, ( żądzom)
Kto kocha – płaci, czy stać go, czy nie.
Miłość to słoik, wciąż jeszcze z nalepką,
Choć nie ma już,
Choć nie ma już
Choć nie ma już konfitury w tym szkle.

Siostro, ty wiesz: gdy dzień Sądu nastanie,
Dobrzy o wyrok nie będą się bać:
Złych tylko sparzą kipiące otchłanie
Jak gniazdo os,
Jak gniazdo os,
Jak gnniazdo os, kiedy wrzątkiem je zlać.”

RODZINA

Kto nagnie pod jarzmo kark swego Ja,
może liczyć na Raj.

EPILOG

ANNA I (c.d.)

ANNA I

Powracamy więc do naszej Luizjany,
gdzie się w dal toczy Mississippi księżycowo srebrna,
siedem lat spędziłyśmy w wielkich miastach,
poszukując w nich szczęścia:
kapitał szybko rósł
i oto on:
mały domek w stanie Luizjana;
i o to wreszcie on,
nasz własny mały dom,
nad brzegiem Mississippi,
gdzieś w Luizjanie…

Mówi:

Nieprawda, Anno?

ANNA II

Prawda, Anno.

KONIEC

2 listopada 2001

„Siedem grzechów głównych” w Wielkim

redPor
2001-11-15, ostatnia aktualizacja 2001-11-16 00:46

@@START_COMMENTk0@@END_COMMENT

Krystyna Janda śpiewa na scenie Teatru Wielkiego w „Siedmiu grzechach głównych” – słynnym balecie śpiewanym Kurta Weilla i Bertolta Brechta.

@@START_COMMENT0@@END_COMMENT”Siedem grzechów…”, historia kobiety, która wyrusza w świat i tam traci złudzenia, nigdy nie było jeszcze wystawiane w Warszawie. Tekst specjalnie na zamówienie Teatru Wielkiego przetłumaczył Stanisław Barańczak.

Reżyseruje Janusz Wiśniewski. Jego spektakl będzie miał formę nietypową dla przedstawień w Teatrze Wielkim. Orkiestra wyjdzie z kanału i grać będzie na scenie. Na scenie zasiądzie również publiczność. – Widzowie, zajmując miejsca, będą musieli deptać malunki na podłodze, naszą Mapę Podróży, i będą się przeciskać obok Stacji Zgorszenia… – zapowiada Janusz Wiśniewski.

Reżyser chciałby, aby widz poczuł się jak na wystawie hiperrealistów: – Wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Widzimy każdy defekt, fakturę materiału, z którego uszyty został kostium… – opowiada. – A potem światło przygaśnie, zagra orkiestra i wejdzie bohaterka – Anna – która wyśpiewa swoją podłą i żałosną historię. Co może być pociągającego w wyznaniu cynicznej tancerki ze spelun i utrzymanki bogatych facetów? – pyta przewrotnie reżyser – Czy będzie żądała od nas tanich wzruszeń nad jej losem?

Główna rolę zagra Krystyna Janda na zmianę z Joanną Liszowską, absolwentką szkoły teatralnej w Krakowie.

Dyryguje – Tomasz Bugaj, choreografia – Emil Wesołowski, kostiumy – Irena Biegańska, autorem kukieł jest Wojciech Myjak. Premiera odbędzie się dziś o godz. 19.

© Copyright 2019 Krystyna Janda. All rights reserved.