02
Czerwiec
1998
04:06

Równy podział

Tytuł: RÓWNY PODZIAŁ

Rok: 1998

Dane techniczne:
80 min.

Opis:
„Lubię pisać o człowieku uwikłanym w problemy moralne” – mawia często Ronald Harwood. I rzeczywiście, wszystkie jego najlepsze utwory są quasirozprawami o skomplikowanych związkach moralności z polityką, sztuką, czy wreszcie zwykłym, codziennym życiem. Najbardziej zapadający w pamięć bohaterowie Harwooda to osoby postawione przed trudnymi wyborami, niejednokrotnie ważącymi o całym ich losie. Penetrowanie sumień, drążenie gnębiących je wątpliwości stało się specjalnością autora „Garderobianego”. Sposób, w jaki przekłada trudną w końcu psychologiczno – etyczną problematykę na język sceny przysporzyło mu miano dramaturga wybitnego, jednego z najlepszych obecnie na świecie. Znalazło to m.in. wyraz w mianowaniu go prezesem Światowej Federacji PEN – CLUBU. Ronald Harwood jest z pochodzenia Żydem. Lubi jednak powtarzać, że jego duchową ojczyzną jest Europa i kultura basenu Morza Śródziemnego. Ten swoisty kosmopolityzm ma źródła rodzinne. Ojciec Harwooda był rodem z Litwy, matka z Londynu, dziadkowie spod Warszawy, żona zaś wywodzi się ze środowiska białych rosyjskich emigrantów. Sztuki Harwooda są doskonale znane i wysoko cenione również w Polsce. „Garderobiany”, „Sztuka przekładu”, „Odbita sława”, „Zatrute pióro”, „Inne czasy”, czy „Człowiek do wszystkiego” wielokrotnie gościły na scenach naszych teatrów. Doczekały się także realizacji telewizyjnych. Sprawy polskie również nie są autorowi „Rodziny” obojętne. Poświęcił im nawet jeden ze swoich utworów – „The Deliberate Death of Polish Priest”, który jest udramatyzowaną relacją z procesu zabójców ks. Jerzego Popiełuszki.
Upodobanie Harwooda do tematów trudnych, wywołujących gorące spory i dyskusje doszło również do głosu w „Równym podziale”. Kreśląc wycieniowane, subtelne portrety psychologiczne dwu dojrzałych kobiet o całkowicie odmiennych charakterach, autor zdaje się przytakiwać poglądowi, że nigdy nie należy wydawać nazbyt zdecydowanych sądów o człowieku. Pozory bowiem zawsze mogą mylić, a prawda o ludzkim sumieniu ujawnia się dopiero w chwili próby. W „Równym podziale” taką próbą jest spadek, który dziedziczą po matce dwie siostry. Edith ostatnie kilkanaście lat życia poświęciła opiece nad chorą rodzicielką. Zrezygnowała z pracy i być może z nadziei na małżeństwo, by zajmować się starą, kaleką kobietą o despotycznych manierach i nieznośnym sposobie bycia. Mimo swego oddania zawsze czuła, że matka faworyzuje drugą córkę – Renatę, obracającą się w świecie pełnym luksusu i romansów, niemal zupełnie nie interesującą się losami rodziny. Moment otwarcia testamentu zmarłej pani Taylor staje się dla obydwu sióstr okazją do spotkania. W czasie nieuchronnych chwil spędzanych wspólnie, stopniowo dochodzi do coraz bardziej szczerej konfrontacji między Edith i Renatą. Odżywają nagromadzone latami urazy, pretensje, żale. Opadają maski, nikną pozory. Dwie kobiety, każda na swój sposób nieszczęśliwa, odsłaniają przed sobą prawdę o własnym wnętrzu. Nieśmiało rodzi się szansa na przełamanie zadawnionych frustracji i autentyczne zbliżenie. Czy jednak w decydującej chwili wystarczy im woli, by do niego doszło? „Równy podział” po raz kolejny dowodzi mistrzostwa Harwooda w konstruowaniu intrygujących, fascynujących bohaterów. Role Edith i Renaty dają wielkie możliwości aktorkom. Znakomicie wykorzystały je Teresa Budzisz – Krzyżanowska i Krystyna Janda. Pierwsza dała studium kobiety o przegranym, nieefektownym życiu, która staje wobec możliwości „odegrania się” – za swe poniżenie, poświęcenie i biedę. Cena wszakże jest wysoka – uczciwość. Renata w interpretacji Jandy to zagubiona, rozerotyzowana neurotyczka, rozpaczliwie próbująca zagłuszyć samotność i egzystencjalną pustkę. Jej prowokacyjny styl bycia i hedonistyczne pozy niezdarnie maskują tęsknotę za uczuciowym spełnieniem. O tym, że Janda świetnie sprawdza się w podobnych rolach wiadomo już co najmniej od czasów „Kochanków mojej mamy” Radosława Piwowarskiego. Inscenizacja Janusza Morgensterna po raz kolejny to potwierdza. Niejako na marginesie głównego wątku snuje Harwood przenikliwe rozważania o uczciwości i sprawiedliwości. Czym te pojęcia są w świecie zdominowanym przez pieniądz? Czy mają jeszcze dla ludzi jakieś znaczenie? A jeśli tak, to jakie? Wnioski, do których dochodzi autor „Garderobianego” są dość przygnębiające. Współczesnemu człowiekowi sprawiedliwość nazbyt często myli się z usprawiedliwieniem. Uczciwość zaś, niczym wysychająca rzeka, staje się coraz płytsza. [PAT]

Autor: Ronald Harwood
Przekład: Michał Ronikier
Reżyseria: Janusz Morgenstern
Zdjęcia: Witold Adamek
Współpraca operatorska: Krzysztof Ciołkowski
Scenografia: Magdalena Dipont
Kostiumy: Elżbieta Radke
Obsada aktorska: Teresa Budzisz-Krzyżanowska (Edith Taylor),Krystyna Janda (Renata Taylor), Jan Peszek (Fabian Hill), Piotr Fronczewski (Charles Mowbray)

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.