09
Grudzień
2017
10:12

express bydgoski, 09.12.2017

zobacz zdjęcie

Raptularz zachłannej na życie – Krystyna Janda Dziennik 2003-2004

Recenzja – Jarosław Reszka

jarosławreszka@polskapress.pl

 Trzeba naprawdę lubić pisanie by niemal codziennie zaczynać dzień od wystukiwania kilku stron dziennika. Trzeba kochać pisanie by robić to, gdy się jest kobietą pracującą na wiele etatów. Krystynie Jandzie udaje się to od kilkunastu lat. Może to na bieżąco śledzić każdy Polak zaglądając na jej internetowy blog, na którym pojawiają się zapiski z dziennika. A od tego roku ów dziennik jest także dostępny w formie książki.

Pierwszy tom dzienmka obejmujący lata 2000-2002, ukazał się w kwietniu tego roku. Drugi z lat 2003-2004 właśnie pojawił się w księgarniach. Dlaczego warto czytać stare notatki aktorki piosenkarki, reżyserki, bizneswoman, tudzież czułej matki i żony oraz gospodyni, zbierającej przepisy kulinarne? Dlatego, że jest w nich ciekawie przedstawiony kawał historii Polski. Ostatnio mielismy okazję przekonać się, że Janda nie jest osobą zamykającą się w szklanej wieży swej teatralnej i coraz rzadziej telewizyjnej czy filmowej sztuki. Przeciwnie z emocjami obserwuje świat, demonstruje zarówno swe zadowolenie, jak i oburzenie wydarzeniami w polityce, mimo że czasem ściąga tym na siebie niechęć rządzących i części Polaków. Taka jest Krystyna Janda dziś i jak się można z jej starego dziennika przekonać, taka była przed kilkunastoma laty. A był to ważny okres w jej życiu.

W 2004 r. bowiem założyła fundację, która umożliwiła jej założenie dwóch teatrów które prowadzi: Teatru Polonia i Och-Teatru.

Dzienniki to jednak ciekawa lektura nie tylko dla stworzeń z gatunku homo politicus

i homo faber. Janda notuje w nich mnóstwo fantastycznych obrazków ze zwykłego życia wziętych, w tym anegdot i mądrości pochodzących od jej bliskich. Oto przykład: „Moja teściowa opowiedziała mi kiedyś, że pod koniec życia jej męża, ojca mojego męża, zapytała go, czy on ją jeszcze kocha, po tylu, tylu latach, a jeśli tak, to dlaczego jej nigdy przez te lata tego nie powiedział, on podobno spojrzał na nią z najwyższym zdumieniem i odparł: – Powiedziałem ci to raz Jadziu dawno temu i od tego czasu nic się nie zmieniło, dziwi mnie twoje i pytanie, i pretensja, którą wyczuwam w głosie… Dała więc spokój. Uznała, że rzeczywiście, jak się coś zmieni, to on ją zawiadomi, a jej uczucie od lat jest ulokowane bezpiecznie w jego sercu, jego serce jest jak szwajcarski bank, więc jej pytanie było głupie i niepotrzebne“. Prawda, że wzruszająca opowiastka? I do wykorzystania nie tylko przez kobiety…

Lekko zszokować czytelnika mogą natomiast kawały opowiadane przez aktorkę. Jak ten: „Przychodzi do weterynarza facet z krową. – Panie doktorze tak bym chciał żeby

ona miała dzieci, a co jej przyprowadzę byka, to ta… krzyżuje nogi i za nic! A tak mi na niej zależy, tak bym chciał dla niej dobrze… – A co to za krowa? Skąd ona jest? – Z Olsztyna panie doktorze. – Oj, daj pan spokój! Moja żona jest z Olsztyna!“ ©®

 

Krystyna Janda, Dziennik 2003-2004, Wyd.Prószyński i S-ka, Warszawa 2017

 

Express Bydgoski, 09.12.2017

 

© Copyright 2018 Krystyna Janda. All rights reserved.