29
Październik
2004
14:10

GDAŃSK. JANDA ZNÓW GRA W FILMIE.

Gdańsk. Janda znowu gra w filmie

Kilogram jabłek cortland za 3500 zł, szpinak za 2000, papier toaletowy w promocji po 4100. Takie ceny obowiązywały wczoraj [28 września] w okolicach hali targowej w Gdańsku. A wszystko to za sprawą filmu „Wróżby kumaka”, według powieści Güntera Grassa, którego realizację rozpoczął reżyser Robert Gliński.

«Wczoraj kręcono scenę pierwszego spotkania bohaterów. Na tę okazję ucharakteryzowano okolice hali na rok 1989. Przez tłumek statystów we włóczkowych beretach i szarych jesionkach, obwieszonych rolkami papieru toaletowego na sznurkach, przedziera się Matthias Habich – odtwórca roli Aleksandra. Obok, pyrkając i smrodząc, przejeżdża skoda S 100. Jakaś dziewczyna koło poloneza, służącego za obwoźny stragan z ubraniami, przymierza spodnie. Przed każdym ujęciem opuszcza je odsłaniając majteczki w kropeczki.

– Za współczesne te majtki – zauważa ktoś.

– Coś pan? Teraz to dziewczyny noszą stringi – ofukuje go stojąca przy zabytkowym motorze MZ, Dorota Sumiła.

Pani Dorota o statystach Wróżb wie wszystko. To ona była odpowiedzialna za ich nabór.

– Zatrudniono mnie, bo mam wielu znajomych – chwali się. – Były ogłoszenia, ale z 500 wybranych osób 160 zorganizowałam pocztą pantoflową.

Za dzień zdjęciowy statysta dostaje 63 zł 27 groszy na rękę. Niezależnie od roli. Ten kto tylko stoi, bierze tyle samo, co dziewczyna wystawiająca pupę na chłód i widok gapiów.

Około godz. 13 z drugiej strony hali pojawia się wreszcie długo wyczekiwana Krystyna Janda [na zdjęciu]. Zanim jednak padł pierwszy klaps przed sceną z jej udziałem, reżyser ogłasza przerwę na obiad. Janda zdecydowanym krokiem rusza w stronę autobusu restauracyjnego. Za nią – pędem – dziennikarze.

– Dlaczego przyjęła pani tę rolę?

– Bo mi ją zaproponowano. To była moja pierwsza propozycja z filmu od 10 lat.

– Cieszy się pani, że po latach wróciła na plan filmowy w Gdańsku?

– Niewyobrażalnie – odpala aktorka, trudno wywnioskować czy mówi serio. – Dajcie mi najpierw zagrać, potem mogę rozmawiać o filmie.

Po południu z ul. Lawendowej zniknęły żuki, stary i polonezy. Ich miejsce zajęła dorożka. Na murach gdzie kilka godzin wcześniej wisiały afisze zachęcające do głosowania na Solidarność pojawiły się swastyki i plakaty NSDAP. Filmowy Gdańsk cofnął się do roku 1940…»

„Gdańskie zdjęcia do „Wróżb kumaka””
Dariusz Szreter
Dziennik Bałtycki nr 229
29-09-2004

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.