Filmy kinowe

Zobacz więcej

Spektakle

Zobacz więcej

Nagrody

Zobacz więcej

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.

Człowiek z Marmuru (1977)

2 godz. 36 min.

Rok 1976. Na korytarzu gmachu Telewizji Agnieszka – dyplomantka szkoły filmowej – przekonuje „ważnego” redaktora o potrzebie powstania filmu o Mateuszu Birkucie, przed laty przodowniku pracy, którego błyskotliwa kariera skończyła się nagle i niespodziewanie gdzieś około roku 1952. Po pertraktacjach dziewczyna dostaje wreszcie taśmę i niezbędny sprzęt. Rozpoczyna prywatne „śledztwo”, mające ustalić przyczyny sukcesu i upadku Birkuta…

Reżyseria: Andrzej Wajda

Scenariusz: Aleksander Ścibor-Rylski
Premiera: 25 lutego 1977

Człowiek z Żelaza (1981)

2 godz. 27 min.

Fabuła filmu jest kontynuacją losów rodziny Birkutów. Syn Mateusza Birkuta, Maciek Tomczyk, jest robotnikiem w stoczni gdańskiej. Jest także aktywnym działaczem komitetu strajkowego. Dziennikarz radiowy Winkel otrzymuje polecenie zrealizowania reportażu kompromitującego Tomczyka.

Reżyseria: Andrzej Wajda

Scenariusz: Aleksander Ścibor-Rylski
Premiera: 27 lipca 1981

Przesłuchanie (1982)

1 godz. 51 min.

Osadzona w realiach Polski lat pięćdziesiątych wstrząsająca historia młodej dziewczyny , niewinnie aresztowanej przez UB. W ciągu długich miesięcy okrutnego śledztwa trwa zmaganie oprawców z ofiarą, walczącą o swoje człowieczeństwo.

Reżyseria: Ryszard Bugajski
Scenariusz: Ryszard Bugajski, Janusz Dymek

Premiera: 13 grudnia 1989

Tatarak (2009)

1 godz. 25 min.

Historia starzejącej się, doświadczonej życiem i schorowanej doktorowej Marty borykającej się z nudą i wspomnieniami. Żyje ze swym mężem w małym miasteczku. Przypadek sprawi, że przypomni sobie, czym jest miłość, a nawet fizyczna fascynacja. Spotkanie z młodym mężczyzną i jego tragiczna śmierć w trakcie wspólnej kąpieli wywołują w niej uczucia i reakcje, jakich sama się nie spodziewała.
Reżyseria: Andrzej Wajda
Scenariusz: Andrzej Wajda
Premiera: 24 kwietnia 2009

MEDEA (1988)

Teatr Powszechny w Warszawie

 

Przekład: Maciej Słomczyński.

Reżyseria: Zygmunt Hubner,

Scenografia: Barbara Hanicka,

Muzyka: Józef Skrzek.

OBSADA

Jazon – Jerzy Zelnik, Piotr Machalica

Mrdea– Krystyan Janda

Przewodniczka Chóru – Joanta Nowak

Chór Uniwersytetu Warszawskeigo

Źródło: „Teatr” Nr 7(862), Lipiec 1988, Rok XLIII.

Na polskiej scenie Medea pojawiła się po raz pierwszy w dniu królewskich imienin roku 1767 tańczona (bo o baletowej wersji antycznego mitu mowa) przez Mademoiselle Saunier. Wiek dwudziesty wraz z zainteresowaniem polskiego teatru dramaturgią antyczną przyniósł kolejne kreacje; czarodziejkę z Kolchidy, tym razem już skreśloną piórem Eurypidesa, grały największe: Stanisława Wysocka, Halina Mikołajska, Lidia Zamkow, Jadwiga Jankowska-Cieślak. Dołączyła do nich ostatnio Krystyna Janda, która rolą Medei, w przedstawieniu przygotowanym przez Zygmunta Hübnera, zadebiutowała w wielkim tragicznym repertuarze.

I jest to debiut niespodziewany, nie mający nic wspólnego z natrętnym uwspółcześnianiem, do czego dotychczasowe doświadczenia sceniczne Jandy mogłyby ją przywieść dość łatwo. Aktorka w pełni podporządkowała się wymogom klasycznego tekstu, co znowu nie znaczy, że zrezygnowała z nadania mitycznej bohaterce indywidualnego rysu. Jest to Medea bliska poprzednim wcieleniom Jandy poprzez swoją wybuchowość, nieopanowanie graniczące momentami z histerią, nerwowość gestów i zachowań, ale też – odległa, gdyż bogatsza od nich o umiejętność nadawania swym namiętnościom wymiaru monumentalnego. Na długo pozostaje w pamięci końcowy okrzyk rozpaczy, przeszywające nagle całą przestrzeń teatru słowo „moje”, którym nieszczęsna dzieciobójczyni odmawia Jazonowi prawa do nazywania opuszczonych przezeń synów jego dziećmi.

Ten przejmujący jęk boleści, jednocześnie agresywny i desperacki, ma dla zrozumienia Medei w reżyserii Hübnera znaczenie kluczowe. Dopełnia bowiem ostatecznie wizję córki Ajetesa jako zrozpaczonej kobiety, która dla obrony swej ludzkiej godności chwyta się sposobów szaleńczych. Zlekceważona przez męża, porzucona z dala od ojczyzny, pośród niechętnej jej krainy, wznosi morderczy sztylet nad własnymi dziećmi tyleż z zemsty nad ich ojcem, co z rozpaczy nad własnym losem. Całą miażdżącą sprzeczność antycznej tragedii Medea Jandy niesie w sobie i momentami ma się wrażenie, że siła ta najdosłowniej rozrywa ją od środka. Choćby wtedy, gdy po rozmowie z Kreonem, w czasie której obwieszczono jej wygnanie, w histerycznym odruchu zrzuca z siebie krępującą ją suknię, szarpiąc rozwiązuje dziesiątki supłów i węzłów, wydając przy tym urywane okrzyki bólu.

Wobec wielkiego tragicznego teatrum rozgrywającego się w duszy Medei pozostałe postaci sztuki Eurypidesa mają w ujęciu Hübnera znaczenie zupełnie drugoplanowe. I to do tego stopnia, że aktor grający Kreona, który pojawia się tylko w jednej z pierwszych scen spektaklu, nie czeka nawet na oklaski widzów po zakończeniu całości. Podobnie nie jest żadnym partnerem dla Medei jej niewierny mąż, już na początku przedstawienia ukazany jako bezwstydny zdrajca w miłosnej pieszczocie z nagą Kreuzą. Aptekarskie rozważanie racji między małżonkami pozostawia reżyser miłośnikom greckiej mitologii, samemu deklarując od razu współczucie dla doli Medei.
A przecież można byłoby do takiego ujęcia zgłosić sporo zastrzeżeń. Medea nie była bowiem wyłącznie uciśnioną niewinnością, lecz przede wszystkim bezwzględną, orientalną wróżką, która dokonała wielu straszliwych zbrodni. Również decyzja Jazona o poślubieniu córki Kreona, a przez to zagwarantowanie synom jego i Medei korynckiego obywatelstwa, w świetle tego, co wiemy o starożytności, wydawać się musiała jak najbardziej uzasadniona. Związek z kobietą pochodzącą, jak Medea, z barbarzyńskiego Wschodu nie był w żaden sposób zobowiązujący i tak z całą pewnością traktowali rzecz całą widzowie ateńskiej premiery Medei w roku 431 p.n.e. Przerażenie w nich budziło dopiero postępowanie kolchidzkiej czarodziejki. Ślad takiego rozumienia przynosi rozpowszechniony właściwie aż do końca XIX wieku pogląd o niechęci Eurypidesa do kobiet, czego dowodzono faktem, iż przedstawia je zwykle jako okrutnice, gdyż tylko zwykłym okrucieństwem umiano wyjaśnić postępowanie Medei czy Fedry z Hipolita. Jednak dla widzów roku 1988 n.e. i tego Zygmunt Hübner jest z pewnością świadom, Medea nie jest już kobietą złą, lecz – unieszczęśliwioną, zaś jej mąż, miast troskliwym ojcem – zwykłym obłudnikiem.

Antyk Hübnera, bo o takim zjawisku można chyba mówić pamiętając o Orestei Ajschylosa wystawionej w roku 1982 w Starym Teatrze, jest tylko stylistycznym kostiumem, w którym opowiada się, by sparafrazować znane określenie, najtragiczniejsze historie świata. I właściwie należałoby pokręcić nosem nad nie zawsze najwyższą jakością tej stylizacji. Chór kobiet korynckich grany przez członkinie Chóru Akademickiego Uniwersytetu Warszawskiego swym małomocnym brzmieniem i żadnymi umiejętnościami aktorskimi nie potrafi bowiem wypełnić monumentalnej scenografii Barbary Hanickiej, zaś wielkiemu porządkowi mrocznej kolumnady tkwiącej w pochyłej, opadającej ku widowni, płaszczyźnie sceny nie odpowiada słaba muzyka Józefa Skrzeka. Również sytuacje sceniczne komponowane na planie najprostszych figur geometrycznych męczą monotonią, podobnie zresztą jak zupełnie chyba nieudana próba narzucenia polskiemu językowi rytmu greckiej melodeklamacji.

Ale też są to zarzuty w pewnym sensie drugorzędne. Hübnerowi i Jandzie udało się bowiem przedsięwzięcie karkołomne: skonstruowanie głębokiej, nieprostej psychologicznie motywacji dla działań mitologicznej bohaterki. I konstrukcja ta okazuje się wstrząsająco współczesna. Podobnie zresztą jak ujęcie postaci Orestesa w przedstawieniu ze Starego teatru przed sześciu laty, kiedy to reżyser zlekceważył prawa tragedii antycznej wprost ostentacyjnie. O ile bowiem sama dramaturgia Eurypidesa stwarza materiał do psychologicznych rozważań, o tyle u Ajschylosa imperatywem działania jest wyłącznie los i boskie wyroki, a nie ludzka natura bohaterów. Hübner tymczasem ukazał Ajschylosowych bogów jako teatralne tylko, konwencjonalne istnienia, czym dobitnie podkreślił osamotnienie, targanego zupełnie ludzkimi wątpliwościami, Orestesa. I dlatego ten nie w pełni doceniony krakowski Orestes Jerzego Radziwiłowicza, niepewny i umęczony, tkwiący pośrodku sceny ze skrwawionymi szatami w dłoniach oraz warszawska Medea Krystyny Jandy, ludzka w swym bólu, z twarzą pokrytą srebrzystym brokatem połyskującym niczym setki łez, to ważne momenty w naszej współczesnej wizji greckiego antyku.

Biała bluzka (1987)

Agnieszka Osiecka

Data premiery: 5 marca 1987 (VIII Przegląd Piosenki Aktorskiej)
4 czerwca 2010 (Och Teatr)
Rola Elżbiety: Krystyna Janda
Adaptacja i reżyseria: Magda Umer
Opracowanie i kierownictwo muzyczne: Janusz Bogacki
Producent wykonawczy: Alicja Przerazińska
Zespół w składzie:
Janusz Bogacki: fortepian
Tomasz Bogacki: gitara
Paweł Pańta: kontrabas
Bogdan Kulik: perkusja
Światło: Piotr Pawlik
Koncepcja scenograficzna: Magda Umer
Realizacja scenografii: Małgorzata Domańska
Montaż materiałów filmowych: Zofia Halwic
Realizacja dźwięku: Mirosław Bestecki
Realizacja światła: Paweł Szymczyk
Realizacja wideo: Piotr Buźniak

Czas trwania spektaklu 100 minut, bez przerwy

„Biała bluzka” oparta na opowiadaniu Agnieszki Osieckiej to opowieść o miłości niemożliwej, bo miłości do opozycjonisty. Historia kobiety nie mogącej sobie poradzić ze sobą i z Polską lat stanu wojennego. Tytułowa biała bluzka była marzeniem i znakiem przystosowania do życia w kraju zakazów i nakazów, cenzury, opozycji, kartek na mięso, zaświadczeń z miejsca pracy, dowodów, stempelków i godziny policyjnej i więźniów politycznych. Kraju braku wolności, w którym ułańska fantazja podlewana alkoholem, miłość, przyjaźń i poczucie humoru pozwalały czuć smak życia. Z czasem spektakl stał się „kultowy”, był grany w całej Polsce. Przeglądała się w nim dorastająca młodzież, która uznała, że bohaterka Osieckiej mówi, myśli i czuje jak oni.

Dziś powrót do tamtej opowieści oznacza przedstawienie datowane znów w tamtych czasach. Ale bohaterka – dziś dojrzała kobieta po przejściach – i interpretuje, i myśli odmiennie. To samo, ale w innym zabarwieniu, inaczej akcentując problemy. Spektakl opowiada także nowym pokoleniom, w sposób specyficzny dla Osieckiej, klimat i koloryt czasu minionego.  W spetkaklu emocje opowiadane są także przy pomocy dziesięciu najważniejszych piosenek Agnieszki Osieckiej. To spektakl muzyczny ilustrowany materiałami filmowymi.

 

Shirley Valentine (1990)

Autor: Willy Russell

Shirley Valentine: Krystyna Janda
Reżyseria: Maciej Wojtyszko
Tłumaczenie: Małgorzata Semil
Scenografia: Ewa Bystrzejewska
Prapremiera: 3 listopada 1990 na Małej Scenie Teatru Powszechnego w Warszawie

Krystyna Janda jako kura domowa?! To całkiem możliwe… ale nie do końca. Znudzona i zahukana żona przy mężu otwarcie wyznaje: Wiesz, co ja sobie całe życie mówiłam? Dzieci dorosną to ja se stąd pójdę. Dzieci dorosły, a ja, co? Nie ma gdzie iść! A poza tym to wiesz, co ludzie mówią? „Po czterdziestce to tak jakby już wszystko było i nic człowieka nie rajcuje.” Tylko, że u mnie to szybciej poszło! Ja to się tak czułam jak miałam dwadzieścia pięć! Pewnego dnia decyduje się na szaleństwo. Mając powyżej uszu małżeńskich powinności, wszystko postanawia zacząć od nowa. Pragnie się jeszcze cieszyć życiem i, mimo że lat jej nie ubędzie, zamiast mówić: „Boże, mam czterdzieści dwa lata” woli wykrzyknąć: „Shirley, masz dopiero czterdzieści dwa lata, jak to cudownie!”

 

DANUTA W. (2012)

Czas trwania: 150 minut, 1 przerwa
Autorzy: Danuta Wałęsa, Piotr Adamowicz
Adaptacja i wykonanie: Krystyna Janda
Reżyseria: Janusz Zaorski
Światło: Andrzej Wolf
Scenografia: Krystyna Janda
Asystent scenografa: Małgorzata Domańska
Producent wykonawczy: Ewa Ratkowska
Reżyseria: Janusz Zaorski
Zdjęcia, operator kamery: Andrzej Wolf
Operator steadicamu: Adam Mendry
Montaż: Zaq Chojecki i Ludwik Sielicki psm (Media Kontakt)
Kierownik produkcji: Ewa Ratkowska

PREMIERA W GDAŃSKU 11 PAŹDZIERNIKA 2012, W WARSZAWIE 12 PAŹDZIERNIKA 2012

Książka „Marzenia i tajemnice”, wydana jesienią ubiegłego roku, spotkała się z ogromnym zainteresowaniem, stała się nie tylko wydarzeniem medialnym, lecz także gorącym tematem społecznym. Danuta Wałęsa przerwała milczenie, ale oddała głos wszystkim kobietom. Czytelniczki odnajdują w niej swoje losy i idą za głosem Autorki. To zaskakujące zjawisko kulturowe, które wciąż żyje.

Spektakl DANUTA W. powstaje na kanwie książki Danuty Wałęsy Marzenia i tajemnice, opracowanej przez Piotra Adamowicza, wydanej przez Wydawnictwo Literackie z Krakowa. W odważnej i przejmującej autobiografii  autorka opowiada o sobie, swojej rodzinie i burzliwej historii Polski ostatnich dekad. Mówi – jak zawsze naturalna i silna – zarówno o chwilach wspaniałych, jak i o cenie, którą przyszło za nie zapłacić. Opowiada światu swoją wersję wydarzeń.

W roku 1990 Złotą Palmę dla najlepszej aktorki odebrała Krystyna Janda za główną rolę kobiecą w filmie Ryszarda Bugajskiego „Przesłuchanie„.

Złota Palma dla najlepszej aktorki (fr. Prix d’interprétation féminine) jest nagrodą przyznawana corocznie na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes. Nagroda pierwszy raz została przyznana w 1946 roku. Nagrodę przyznaje jury złożone z międzynarodowych filmowców.

Srebrna Muszla  na Festiwalu Filmowym w San Sebastian za rolę w filmie Waldemara Krzystka „Zwolnienieni z Życia” 25 lutego 1992

Złote Lwy Gdańskie – Nagroda za najlepszą rolę żeńską na festiwalu filmowym w Gdyni za rolę w filmie Ryszarda Bugajskiego „Przesłuchanie

25 lutego 1990

Międzynarodowa Nagroda Karola Wielkiego została ustanowiona w Akwizgranie po II wojnie światowej i przyznawana jest corocznie od 1950 wybitnym osobistościom i instytucjom za zasługi w promowaniu pokoju i jedności w Europie.

W roku 2006 Medal Karola Wielkiego przyznano Jandzie za wybitny dorobek aktorski oraz proeuropejskie nastawienie.