18
Wrzesień
2017
15:06

Maria Callas. Master Class. Och-Teatr 100 SPEKTAKL. 17.09.2017

zobacz więcej zdjęć (40)

Ireny i Józefa - wszystkiego dobrego

Wczorajsza SETNA Callas w Och-Teatrze. Zdj. Kasia Chmura-Cegiełkowska.

17
Wrzesień
2017
12:59

Maria Callas. Master Class - plakat Och-Teatr 2015

zobacz więcej zdjęć (77)

Justyna i Franciszki - wszystkiego dobrego

Wczoraj minęła 40 rocznica śmierci Marii Callas, śpiewaczki cudu, artystki która wpłynęła na dzieje opery jak żadna inna. Artystki, o której się mówi, że obdarowała operę sercem, że sztuka operowa zyskała serce, razem z jej interpretacjami i głosem.
Maria Callas, właśc. Cecilia Sophia Anna Maria Kalogeropoulou, Maria Meneghini Callas (ur. 2 grudnia 1923 w Nowym Jorku, zm. 16 września 1977 w Paryżu[1]) – grecka śpiewaczka operowa (sopran) o międzynarodowej sławie. Nazywana była „primadonną stulecia”[2], „primadonna assoluta”[3] i „La Divina” („Boska”). Była primadonną mediolańskiej La Scali (najczęstsze występy w latach 1951–1958) i Metropolitan Opera w Nowym Jorku. Była obdarzona sopranem dramatycznym (soprano drammatico d’agilità) ze zdolnością do wykonywania partii koloraturowych.
Dziś w Och-Teatrze gramy 100 spektakl „ Maria Callas. Master Class”, wcześniej zgrałam tę rolę w Teatrze Powszechnym 200 razy. Wróciłam do tej roli po latach, w zmienionej inscenizacji, ponieważ żaden inny tekst teatralny moim zdaniem, nie oddaje tak trafnie i dotkliwie relacji między artystą i publicznością, idei posłannictwa sztuki i znaczenia sztuki w naszym życiu. Tekst to udramatyzowany zapis warsztatów, które miała w Nowym Jorku, podczas których mówiła o teatrze, operze, pracy nad rolą, uczuciach w teatrze, stosunku do pracy i do publiczności. O karierze, poświęceniu, przeznaczeniu artysty i ofierze jaką trzeba złożyć sztuce, jeśli jest się prawdziwym artystą. Mówi w sposób ostateczny, bezkompromisowy, kategoryczny. Doprowadza młodych śpiewaków do łez, żeby wydobyć z nich prawdę i osobowość, krzyczy i chwali, obraża ich i płacze razem z nimi, kiedy podczas ich śpiewu, pojawia się „sztuka”. Grają i śpiewają w spektaklach, tak dawnych jak i teraz, najlepsi polscy śpiewacy, znosząc moje-Callas uwagi i stosując się do nich. Są wspaniali i śpiewają porywająco. Czasem ja prywatnie, aktorka grająca Callas, nie umiem powstrzymać łez i zachwytu nad ich wykonaniami, mimo że za chwilę ja – Callas, muszę wytykać im nieprawidłowości i błędy. W spektaklu pracuje się nad trzema ariami, popisowymi ariami Callas.
Przygodę grania tej niezwykłej roli mogłabym zamienić w długą naprawdę efektowana teatralną opowieść, gram ją ostro, rysując odważnie jej nieznośny podobno charakter, ale ważne jest zupełnie co innego, uświadamianie widzom, jakie znaczenie ma sztuka, jakiej urody do doznania i jakim skarbem jest obcowanie z nią. Callas mówi o tym bardzo wiele i w sposób kategoryczny. Oddała sztuce wszystko, szczęście osobiste także i upewnia się cały czas, podczas dramatycznych monologów osobistych, wpisanych w akcję sztuki, że było warto. Mówię te monologi na ariach przez Nią śpiewanych. Słuchałam jej 300 razy mówiąc, każdego wieczoru, podziw dla Jej śpiewu, zachwyt nad Jej interpretacjami i techniką mnie obezwładnia. Szczególnie kiedy śpiewa Lady Macbet. Wielka, wielka, największa.
Dziś zagram Ją po raz kolejny. Kolejny raz będę miała zaszczyt opowiedzieć o tym wszystkim publiczności. Poczytuję to sobie za wielki honor i wielkie szczęście.

Terrence McNally
MARIA CALLAS . MASTER CLASS
Data premiery: 3 września 2015
Tłumaczenie: Elżbieta Woźniak
Reżyseria: Andrzej Domalik
Konsultacja wokalna: Joanna Cortes
Scenografia i kostiumy: Krystyna Janda i Andrzej Domalik
Światło: Andrzej Domalik i Waldemar Zatorski
Projekcja multimedialna: Paweł Szymczyk
Asystent scenografa i kostiumologa: Małgorzata Domańska
Producent wykonawczy i asystent reżysera: Alicja Przerazińska
Obsada:
Krystyna Janda, Agnieszka Adamczak/Marta Wągrocka, Anna Patrys/Jolanta Wagner, Rafał Bartmiński/Tadeusz Szlenkier/Mateusz Zajdel, Mateusz Dębski, Michał Zieliński

09
Wrzesień
2017
16:19

Piotra i Mikołaja - wszystkiego dobrego

Och-Teatr. Dziś premiera. #Pomoc domowa. Zapomnijcie na dwie godziny o wszystkim i się zwyczajnie śmiejecie.
Tu o nic nie chodzi tylko o zabawę i żeby było miło, przyjemnie i przyjaźnie.
Oto sms po próbie generalnej:
„Krysiu, dzięki za zaproszenie. Fajny wieczór – rozum ma wolne, zostaje zabawa. Bardzo głupie i bardzo śmieszne. Od Marcina: w drugim akcie udało Ci się wyłączyć mnie z trudnej rzeczywistości, dziękuję. U nas łatwo nie jest, ale ciągle jest:-))). Uściski. MiM”
Dziękuję.
Całujemy.

05
Wrzesień
2017
23:09

Marsz dla Europy - 25.03.2017

zobacz więcej zdjęć (4)

Doroty i Wawrzyńca - wszystkiego dobrego

Szanowna Pani, czytam teraz często pani wpisy w dzienniku internetowym i na pani stronie fb, przestała pani prawie poruszać sprawy zawodowe i osobiste, nawet teatralnymi się nie zajmuje, udostępnia pani natomiast to, co panią ciekawi, albo wydaje się pewnie pani ważne ze spraw politycznych i społecznych. Zdaje sobie pani sprawę, że czyta te strony wiele osób i nie wszystkie się zgadzają z pani poglądami, które są wyraźne, powiedziałbym jednoznacznie. Bardzo panią cenię jako aktorkę, ale czy nie uważa pani, że takie angażowanie się, moim zdaniem często przesadne, odcina pani sztukę aktorską i pani teatry od znacznej ilości widzów? Czy wydaje się pani, że ludzie uprawiający zawody publiczne, powinni stawać tylko po jednej stronie, czy raczej być neutralni? Często dziwi mnie, że wybrała pani i popiera inicjatywy i artykuły nieobiektywne, tak jak ja je oceniam. Zaczynam się zastanawiać, czy artysta nie powinien być dla wszystkich. Mnie osobiście pani zaangażowanie przeszkadza w oglądaniu pani ról, wolałbym żeby była pani bardziej powściągliwa w wyrażaniu opinii i demonstrowaniu swoich sympatii politycznych. Przepraszam za ten list, ale coraz trudniej oddzielić mi pani role od pani poglądów osobistych i na wszystko patrzę przez ten filtr. Wybaczy mi pani, jeśli uraziłem. Jestem stałym gościem obu teatrów prowadzonych przez pani fundację i czuję to także, w innych sztukach, wybieranych przez panią i wystawianych. Napisałem do pani, bo chciałbym aby pani to wiedziała. Oczywiście dyskurs o angażowaniu się lub nie, ludzi o statusie publicznym jest stary i mówię tu i o prawnikach i lekarzach i dziennikarzach, także o księżach itd., ale artyści są tu grupą według mnie wyjątkową. Nie jesteście bezimienni. Grzegorz – widz.

Szanowny Panie, przede wszystkim dziękuję za ten list.

Początek mojej kariery przypadł na okres szczególnie intensywnego konfliktu z panującą wtedy władzą, na okres kina „moralnego niepokoju”, na czas rodzącej się Solidarności”. Byłam jedną z twarzy ówczesnego protestu, a katalog moich ról i filmowych i teatralnych i telewizyjnych, a także moje wystąpienia prywatne, wywiady służyły protestowi przeciwko czasom i sytuacji politycznej, braku wolności, sytuacji w której przyszło nam żyć i tworzyć. Potem 27 lat robiłam co do mnie należało zawodowo, przestałam się angażować w sprawy polityczne, bo uważałam, że Polska i wszystkie sprawy lepiej lub gorzej, idą w dobrą stronę. Stworzyłam fundację, otworzyłam dwa teatry i dałam pracę wielu ludziom i służyłam wolnemu rozwijającemu się krajowi i społeczeństwu. Dostąpiłam, za to wszystko, zaszczytu otrzymania miana Człowieka Wolności a także medal Karola Wielkiego za wkład w zjednoczenie Europy w dziedzinie sztuki ze szczególnym wyróżnieniem mojego udziału w filmie „Wróżby kumaka” według Guentera Grassa, filmu o pojednaniu polsko – niemieckim.

Od roku wszystko się odwróciło i idzie w stronę, której zupełnie nie akceptuję, zapanowała władza, która niszczy wszystko, co zdobyliśmy. Zabiera nam wolność i odbiera godność człowieka i Polaka. Niszczy nasze życie zawodowe i prywatne. I teraz odpowiedz: uważam, że moim obowiązkiem jest protestować. Mówić głośno i publicznie, że przyszło zło, które nas zabija i niszczy nasz kraj. Każdy ma do tego prawo. I obowiązek. Nie tylko ja. A poza tym wszyscy powinniśmy żyć i pracować w zgodzie z obowiązującym prawem, najlepiej jak potrafimy. Tyle tylko, że prawo jest coraz gorsze, a wolności coraz mniej.

Dodatkowo powiem, że siedzieć cicho jest dużo łatwiej niż protestować, ale jak ładnie ostatnio powiedział Maciek Stuhr, mój młodszy kolega, milczenie jest współudziałem w zbrodni, niezależnie więc od konsekwencji protestuję z pełnym przekonaniem o słuszności tych protestów i z emocjami, bo chodzi o nasz kraj, naszą przyszłość, nasze życie.

Nie wiem, kto w rezultacie siedzi na widowni, kiedy gram, ale godzę się na to, żeby ci którym to nie odpowiada, nie kupowali do nas biletów. To nie jest obowiązkowe. Poniosę konsekwencje.

Pozdrawiam Pana. Krystyna Janda.

31
Sierpień
2017
23:30

Bogdana i Rajmunda - wszystkiego dobrego

Zwiedzanie poranne zamek Książ, uzdrowisko Szczawno, wieczorem spektakl DANUTA W. i spotkanie z publicznością. Dziękujemy za wszystko.

31
Sierpień
2017
18:40

Danuta W. plakat

zobacz więcej zdjęć (4)

Bogdana i Rajmunda - wszystkiego dobrego

Rusza Festiwal Teatralny Krystyny Jandy [PROGRAM]

Wiadomości z Wrocławia

Agnieszka Dobkiewicz

31 sierpnia 2017

 

Dziś w Szczawnie-Zdroju rusza Festiwal Krystyny Jandy. Gościem specjalnym będzie Danuta Wałęsa.

 

Po raz kolejny miłośnicy talentu aktorki Krystyny Jandy będą mogli ją spotkać dziś w uzdrowiskowym Szczawnie-Zdroju. Aktorka przyjeżdża tutaj z monogramem „Danuta W.”. Spektakl powstał na kanwie książki „Marzenia i tajemnice” żony Lecha Wałęsy. Była pierwsza dama opowiada w niej o burzliwej historii Polski z perspektywy kobiety, która była matką i żoną.

Festiwal odwiedzi sama Danuta Wałęsa. Z obiema Paniami będzie można się spotkać o godz. 12.30 koło Parku Zdrojowego (przed Pijalnią Wód Mineralnych i Halą Spacerową).

Krystyna Janda w swoim spektaklu wystąpi dla nas dzisiaj o godzinie 18. Kolejne dni należeć będą do zaproszonych artystów:  Andrzeja Grabowskiego, Szymona Majewskiego czy Michała Zielińskiego.

Każdego dnia IV Festiwalu Krystyny Jandy pokazywane będą filmy z jej udziałem.

Zapraszamy o godzinie 15 do Domu Zdrojowego w Szczawnie-Zdroju. Obejrzymy: tam „Człowieka z marmuru”, „Stan wewnętrzny”  – Piotra Szulkina, „O-bi, o-ba. Koniec cywilizacji” i „Rewers”.

 

IV Festiwal Krystyny Jandy – PROGRAM

31 sierpnia – „Danuta W.” z Krystyną Jandą, godz. 18.00 – cena biletu: 90

Spektakl „Danuta W.” powstał na kanwie książki Danuty Wałęsy „Marzenia i tajemnice” opracowanej przez Piotra Adamowicza, wydanej przez Wydawnictwo Literackie z Krakowa. W odważnej i przejmującej autobiografii  autorka opowiada o sobie, swojej rodzinie i burzliwej historii Polski ostatnich dekad. Mówi – jak zawsze naturalna i silna – zarówno o chwilach wspaniałych, jak i o cenie, którą przyszło za nie zapłacić. Opowiada światu swoją wersję wydarzeń.

W roli Danuty Wałęsy zobaczymy Krystynę Jandę.

 

1 września – „One Mąż Show” z Szymonem Majewskim, godz. 18.00 – cena biletu: 50 zł

„One Mąż Show” to monolog znanego i lubianego Szymona Majewskiego, który na przykładzie swojego małżeństwa opowiada o kłopotach i radościach współczesnego związku, relacji kobieta-mężczyzna, mąż-żona. To złożona z  przykładów i prawdziwych, zabawnych sytuacji, opowieść o uczuciu bezkompromisowym. Ciepła, ironiczna, autoironiczna, złośliwa i bardzo prawdziwa opowieść o kobiecie. Opowieść męża – zależnego od humorów żony i jej sposobu myślenia, zakochanego, mierzącego się ze współczesnymi stereotypami i popularnymi uprzedzeniami zarówno swojej żony, jak i jej koleżanek.

 

2 września – „Chamlet – monolog parodysty”, z Michałem Zielińskim –  godz. 18.00 – cena biletu: 50 zł

Monolog znakomitego aktora parodysty Michała Zielińskiego, znanego m.in. z programu „Szymon Majewski Show”, w którym ze swadą parodiował Jarosława Kaczyńskiego, Donalda Tuska, Andrzeja Leppera i wielu innych. Jego „Chamlet” to przezabawny, niezwykle aktualny komentarz do współczesnej rzeczywistości. Niepoprawnie śmieszny, pełen celnych żartów i błyskotliwych puent.  Chamlet kontra Hamlet – i co z tego wyjdzie?

3 września – „Spowiedź chuligana. JESIENIN” z Andrzejem Grabowskim godz. 18.00 – cena biletu: 70 zł

Przedstawienie złożone z wierszy Sergiusza Jesienina, jednego z największych dwudziestowiecznych poetów. Barwna i tragiczna biografia rosyjskiego „poety przeklętego” jest wyraźnie widoczna w jego twórczości. Wiersze układają się w historię o dojrzewaniu, o nadchodzeniu mądrości i roztropności, wreszcie o wspomnieniach czasu minionego. Spektakl pomyślany w dwóch planach: filmowym, z młodym Andrzejem Grabowskim recytującym wczesne poematy Jesienina oraz współczesnym, w którym  Andrzej Grabowski – po latach inny człowiek, inny aktor – interpretuje i śpiewa poezję Jesienina, wracając także do własnych wspomnień.

 

http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,22302178,rusza-festiwal-teatralny-krystyny-jandy-program.html

 

 

30
Sierpień
2017
22:36

Danusia Wałęsa, moja wnuczka i ja w Szczawnie. Pozdrawiamy serdecznie

zobacz zdjęcie

Rózy i Szczęsnego - wszystkiego dobrego

Danusia Wałęsa, moja wnuczka i ja w Szczawnie. Pozdrawiamy serdecznie.

 

 

29
Sierpień
2017
05:12

Ojczyzna

zobacz zdjęcie

Sabiny i Jana - wszystkiego dobrego

„My Naród”
Pn, 28.08.2017 12:11

Kochana Pani Krystyno,
Urlop dawno za nami, cudowne trzy tygodnie w domu, w Polsce. Po trzech latach wszystko jest piękne, bocian na łące, zachód słońca nad jeziorem, szumiący las. A potem taka straszna wiadomość, że tego lasu już nie ma… Ludzie pozostawieni sami sobie w nieszczęściu. Żołnierze ustawiający się do zdjęcia, a niezdolni do podjęcia decyzji o pomocy bez rozkazu. Znudzone twarze ludzi sprawujących władzę, zapewniający o wsparciu, które do tej pory nie nadeszło. I to nie są informacje z telewizji. Zdjęcie uśmiechniętego naczelnika w dziwnej pelerynie, dokładnie wtedy, kiedy mieszkańcy dotkniętych nawałnicą terenów, zmagali się ze skutkami żywiołu. Wymowne. Nawałnice zdarzyły się na złym obszarze, w miejscu, gdzie ludzie mają odwagę powiedzieć to, co myślą. Boso, ale w ostrogach, wielki szacunek.
Czas mojego urlopu przypadł akurat na protesty w sprawie sądów, weta prezydenta i słynnej przemowy prezesa w sejmie. Nad jeziorem miałam tylko jeden program radiowy, jedynkę. Przekaz był jasny, protestowała rosyjska mafia handlująca bronią, a większość ludzi to spacerowicze przyglądający się. Co do prezydenta, to popełnił błąd, i chyba na to wygląda, bo po ostatnich wypowiedziach pewnego europosła, o tym, że prezydenta wymyślił prezes, a prezydent niech o tym lepiej pamięta, nie mam już złudzeń, że z tego weta cokolwiek wyjdzie. Presja jest coraz silniejsza i otwarta. Trzeba mieć kręgosłup, żeby to zdzierżyć. Przemowa prezesa, którą nijak parlamentarną nazwać nie można, była jak najbardziej na miejscu, winna totalna opozycja. Szkoda, że jeszcze nikomu nie udało się podsłuchać prezesa na przykład przy obiedzie, przy prywatnej rozmowie. A może i nie szkoda, skoro oficjalnie używa takich określeń, to strach pomyśleć jak i o czym mówi prywatnie. Zresztą podsłuchiwanie innych to metody partii, która właśnie jest przy władzy. Stare, dobre, wypróbowane metody.
Codziennie czytam o kolejnych projektach plus. Zadłużenie Polski rośnie w zastraszającym tempie, skądś trzeba te pieniądze brać. Można zabrać emerytom, nie ważne, że ktoś był powstańcem, ważne, że pracował jako lekarz nie w tej przychodni co trzeba. Jeszcze nikt nic dobrego na krzywdzie ludzkiej nie zbudował. Już kiedyś o tym pisałam. To taka nowa partyjno-chrześcijańska moralność. No i unia musi dać, od czego w końcu jest.
Pani Krystyno, zamieściła Pani przemowę Lecha Wałęsy. Przeczytałam ze wzruszeniem. Nie ma już tego narodu. Jest naród z partią i wrogowie narodu. I Pani i ja i wielu innych, trafiło zupełnie niespodziewanie do tej drugiej grupy. Zawsze myślałam, że odmienność poglądów jest twórcza, a okazało się, że to przestępstwo, za które sporo osób usłyszało już zarzuty.
Przeczytałam książkę „Pani zyskuje przy bliższym poznaniu”. Ciekawa, mądra rozmowa. Historia właśnie zatacza koło. Dzisiejsi bohaterowie, których się nam narzuca, żeby zaistnieć, muszą zniszczyć starych. Takich, którzy żyją tylko z tego, że potrafią przypodobać się władzy, jak widać nie brakuje. Artystów też mamy dozwolonych i zakazanych. A człowiek wolności co miesiąc na nowo definiuje pojęcie prawdy i sprawiedliwości oraz tego, kto ma do nich prawo.
Któregoś dnia, po powrocie z urlopu, jechałam z moją córką metrem. Jak zwykle dużo ze sobą rozmawiałyśmy, oczywiście po polsku. Po przeciwnej stronie siedział mężczyzna, który po dłuższej dłuższej chwili powiedział do nas – Dzień dobry. Pochodził z Zakopanego. My z Gdańska. Dwa krańce Polski. Zapytał mnie, czy jestem za pisem. Odpowiedziałam, że nie. Popatrzył na mnie i powiedział:
– Co oni z naszym krajem zrobili?
– Nie wiem- odpowiedziałam.
Nie ma na to logicznej odpowiedzi. Nie jestem ani za pisem, ani nikim innym. Najchętniej zapisałabym się do stowarzyszenia –Kultura niepodległa, bo bardzo podoba mi się jego przesłanie. Kocham wolność. I moją wolną wolę, bo tylko z niej będę się kiedyś rozliczać.
Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie, Ania

26
Sierpień
2017
07:37

Jestem #MuremZaWalęsą

zobacz zdjęcie

Marii i Zefiryny - wszystkiego dobrego

Waszyngton, 15.11.1989. Przemówienie przywódcy Solidarności Lecha Wałęsy w Kongresie Stanów Zjednoczonych.

My naród! Oto słowa, od których chcę zacząć moje przemówienie. Nikomu na tej sali nie muszę przypominać, skąd one pochodzą, nie muszę też przypominać, że ja, elektryk z Gdańska, też mam prawo się nimi posługiwać.

My naród! Stoję przed wami jako trzeci w historii cudzoziemiec, nie piastujący zacnych wielkich funkcji państwowych, którego zaproszono, aby przemówił przed połączonymi Izbami Kongresu Stanów Zjednoczonych. Tego Kongresu, który dla wielu uciśnionym i pozbawionych swoich praw ludzi na świecie wydaje się światłem wolności i ostoją praw człowieka. Stoję przed wami, by w imieniu swojego narodu mówić do Ameryki, do obywateli państwa i kontynentu, u którego wrót stoi słynna Statua Wolności. Jest to dla mnie zaszczyt tak wielki, chwila tak podniosła, że trudno mi to z czymkolwiek porównać. Pojęcie Stanów Zjednoczonych kojarzy się ludziom w Polsce z wolnością i demokracją, ze wspaniałomyślnością i ofiarnością, z ludzką przyjaźnią i przyjaznym człowieczeństwem. Wiem. nie wszędzie Ameryka tak jest postrzegana. Ja mówię o tym, jaki jest obraz w Polsce, obraz ten został utrwalony przez liczne dobre doświadczenia historyczne, a jest sprawą znaną, że Polacy odpłacają za serce sercem. Świat pamiętał o wspaniałej zasadzie amerykańskiej demokracji, o rządach ludu, przez lud i dla ludów. Pamiętam też o niej ja, robotnik z gdańskiej stoczni, który całe swe życie wraz z innymi członkami ruchu „Solidarności”, poświęcił dla tej właśnie zasady rządów ludu, przez lud i dla ludów. Przeciw przywilejom i monopolowi, przeciw łamaniu prawa, przeciw deptaniu ludzkiej godności, przeciw pogardzie i niesprawiedliwości. Takie właśnie, przypominające Abrahama Lincolna i ojców założycieli Republiki Amerykańskiej, przypominające też fundamenty i ideały amerykańskiej Deklaracji Niepodległości i amerykańskiej Konstytucji, są zasady i wartości, jakimi kieruje się wielki ruch polskiej „Solidarności”, ruch skuteczny. Wiem, że Amerykanie są ludźmi zarazem idealistycznymi, ale i praktycznymi, ludźmi zdrowego rozsądku i logicznego działania. Łączą te cechy z wiarą w ostateczne zwycięstwo dobra, ale wolą skuteczną pracę od wygłaszania przemówień. Bardzo dobrze ich rozumiem. Ja też nie kocham się w przemówieniach, wolę fakty i pracę, cenię skuteczność.

Panie i panowie!

Oto fakt podstawowy i najważniejszy. Chcę tu powiedzieć, że zrodzony przez naród polski ruch społeczny o pięknej nazwie „Solidarność” jest ruchem skutecznym. Jego walka przyniosła po długich latach owoce, które dzisiaj każdy może sam na własne oczy zobaczyć. Wskazała ona kierunek i sposób działania, które obecnie mają wpływ na miliony ludzi mówiących różnymi językami. Naruszyła monopole, a wiele z nich przełamała, otworzyła zupełnie nowe horyzonty, a przecież i to trzeba z całą mocą podkreślić, była to walka prowadzona przy całkowitym wyrzeczeniu się przemocy. Wtrącono nas do więzień, wyrzucono z pracy, czasem zabijano, a my nigdy nikogo nie uderzyliśmy, niczego nie zburzyliśmy, nie wybiliśmy nawet jednej szyby, ale byliśmy uparci, bardzo uparci, gotowi do poświęceń, zdolni do ofiar, wiedzieliśmy, czego chcemy, i nasza siła okazała się większa. Ruch o nazwie „Solidarność” dlatego uzyskał masowe poparcie, dlatego odniósł sukcesy, że zawsze i w każdej sprawie opowiadał się za rozwiązaniami lepszymi, bardziej ludzkimi, godniejszymi, a przeciw brutalności i nienawiści. Był to zarazem ruch konsekwentny, uparty, nigdy nie rezygnujący. Właśnie dlatego po tylu ciężkich latach, w których było tak wiele tragicznych momentów dzisiaj odnosi sukcesy i wskazuje drogę milionom ludzi w Polsce i w innych krajach.

Panie i panowie!

Dziesięć lat temu w sierpniu roku 1980 rozpoczął się w gdańskiej stoczni słynny strajk, który doprowadził do powstania pierwszego w krajach komunistycznych niezależnego związku zawodowego, który wkrótce stał się wielkim ruchem społecznym popieranym przez naród polski. Byłem wtedy o dziesięć lat młodszy, byłem nikomu poza kolegami w stoczni nieznany, byłem też trochę szczuplejszy. Miało, przyznam, to znaczenie. Otóż, wyrzucony wtedy z pracy za wcześniejsze próby zorganizowania robotników do walki o ich prawa przeskoczyłem płot i wróciłem do stoczni. Tak to się zaczęło. Kiedy myślę o drodze, jaką przeszliśmy, często wspominam, jak przeskakiwałem przez ten płot. Teraz inni przeskakują płoty i burzą mury, czynią tak, bo wolność jest prawem człowieka. Jest też druga myśl, która nachodzi mnie, kiedy patrzę na tę drogę, jaka jest już za nami. Wtedy na początku z różnych stron świata odzywały się głosy przestrzegające nas, pouczające, nawet potępiające. Mówiono: „Czego się tym Polakom zachciewa, oni są szaleńcami, narażają na szwank pokój światowy i stabilizację europejską, powinni być cicho i nikogo nie denerwować”. Wynikało z tych głosów, że wszystkie inne narody mają prawo do życia w dobrobycie i pomyślności, mają prawo do demokracji i swobody, tylko Polacy powinni z tych praw zrezygnować, by nie zakłócać innym spokoju. Przed II wojną światową było na zachodzie niemało ludzi, którzy pytali dlaczego mamy umierać za Gdańsk, czy nie lepiej zostać w domu, ale wojna sama przyszła do nich z wizytą. Trzeba było umierać za Paryż, za Londyn, za Hawaje, teraz też wielu mówiło: „znowu ten Gdańsk chce nam zakłócić nasz spokój”. Jednak to, co teraz zaczęło się w Gdańsku, ma inne znaczenie, to jest początek ery lepszego, nowego, demokratycznego świata. Teraz nie chodzi o to, by umierać za Gdańsk, ale o to, by dla niego żyć. Dziś patrząc na to, co się wokół nas dzieje możemy z całą stanowczością powiedzieć: polska droga walki o ludzkie prawa, walka bez użycia przemocy, polski upór i konsekwencja na drodze do pluralizmu i demokracji, wskazują dziś wielu ludziom, a nawet narodom sposób uniknięcia największych niebezpieczeństw. Jeżeli dzisiaj coś grozi stabilizacji europejskiej, to nie jest to Polska. Stosowana przez Polaków droga przemian bardzo głębokich, ale pokojowych, ewolucyjnych, negocjowanych przez wszystkie strony, pozwala na uniknięcie największych niebezpieczeństw i może być wzorem dla wielu innych regionów. Wiadomo, że nie wszędzie zmiany przebiegają w sposób równie pokojowy.

Spokojnie i w sposób rozważny, licząc się z niebezpieczeństwami, ale nie rezygnując z tego co słuszne i niezbędne, Polacy torują powoli drogę historycznym przemianom. Na tej drodze znajdują się razem z nami, choć w różnych stadiach zaawansowania również inni: Węgrzy, Rosjanie, Ukraińcy i mieszkańcy krajów bałtyckich, Ormianie i Gruzini, a ostatnio wkroczyły na nią również wschodnie Niemcy. Z pewnością wkroczą na tę drogę również pozostali, ponieważ nie ma innego wyboru. Dziś jakikolwiek myślący człowiek rozumie co się na świecie dzieje, ale może jeszcze powiedzieć, żeby lepiej Polacy siedzieli cicho, bo narażają na niebezpieczeństwo pokój świata. Czy nie jest raczej tak, że Polacy robią dla zachowania i utrwalenia pokoju więcej niż wielu pośród tych zaślepionych doradców. Czy nie jest tak, że stabilizacji i pokojowi częściej grożą te państwa, które nie zdobyły się dotąd na dalekosiężne i wszechstronne reformy i które starają się za wszelką cenę wbrew własnym społeczeństwom uratować stary i skompromitowany sposób rządzenia.

Inaczej jest w Polsce, trzeba to widzieć, że dziś znajdujemy się w tym dziele z wyrozumienia naszego wschodniego sąsiada i jego przywódcy Michaiła Gorbaczowa. To zrozumienie, które tam znajdujemy, tworzy podstawę do nowego, o wiele lepszego niż dotąd ułożenia stosunków między Polską i ZSRR. Takie zaś lepsze ułożenie wzajemnych stosunków będzie również działało na rzecz stabilizacji pokoju w Europie, usunie dawne nikomu niepotrzebne napięcia. Polacy mają za sobą długą i trudną historię i nikt nie jest tak jak my zainteresowany w pokojowym współżyciu i przyjaźni ze wszystkimi narodami i państwami, a szczególnie właśnie ze Związkiem Radzieckim. Uważamy, że teraz dopiero powstają właściwe i korzystne warunki dla takiego dobrego współżycia i przyjaźni. Polska wznosi dziś ważny wkład do lepszej przyszłości Europy, do europejskiego pojednania, w tym również do tak ważnego pojednania polsko-niemieckiego, do przezwyciężania dawnych podziałów i umocnienia praw człowieka na naszym kontynencie. Wszystko to jednak nie przychodzi łatwo. Podczas II wojny światowej Polska była pierwszym krajem, który padł ofiarą agresji, poniosła największe straty w ludziach i majątku narodowym, walczyła najdłużej i przez cały czas była ofiarnym członkiem koalicji. Jej żołnierze uczestniczyli w bojach na wszystkich frontach, jakie tylko istniały. W roku 1945 teoretycznie znaleźliśmy się wśród zwycięzców, ale teoria miała mało wspólnego z praktyką. W rzeczywistości, przy milczącej zgodzie sojuszników, zostały narzucone nieznane polskim tradycjom, nieakceptowane przez naród: obcy system rządów, obcy system gospodarowania, obce prawa, obca filozofia stosunków społecznych. Legalny i uznawany przez naród rząd polski, który przez cały czas wojny kierował walką całego społeczeństwa, został potępiony, a wierni mu ludzie poddani najostrzejszym represjom. Wielu zamordowano, tysiące zginęło gdzieś na Wschodzie czy Północy. Takim samym represjom poddano walczących przeciw hitleryzmowi żołnierzy armii podziemnej. Ich szczątki znajdujemy dopiero teraz w bezimiennych grobach rozsianych po lasach. Potem przystąpiono do prześladowania wszystkich, którzy zachowali niezależne myślenie. Wszelkie zobowiązania podjęte uroczyście w Jałcie, a dotyczące wolnych wyborów w Polsce, zostały złamane. Była to druga po roku 1939 wielka katastrofa narodowa. Kiedy inne narody radośnie świętowały zwycięstwo, Polska ponownie pogrążyła się w żałobie. Świadomość tej tragedii była szczególnie gorzka, ponieważ Polacy wiedzieli, że zostali porzuceni przez sojuszników. U wielu ludzi pamięć o tym trwa jeszcze nadal. Mimo to Polacy przystąpili do odbudowy zniszczonego kraju i w pierwszych latach osiągnęli w tym dziele duże sukcesy. Ale wkrótce wprowadzono system gospodarczy, w którym indywidualna przedsiębiorczość przestała istnieć, a całość gospodarki znalazła się w rękach państwa, rządzonego przez ludzi, których społeczeństwo nie wybierało. Stalin zakazał Polsce skorzystania z planu Marshalla, z którego w zachodniej Europie korzystali wszyscy, włącznie z krajami, które przegrały wojnę. Warto przypomnieć o tym wielkim planie amerykańskim, który wspomógł Europę Zachodnią w obronie wolności i pokojowego ładu. Teraz właśnie nastała pora, kiedy wschodnia Europa oczekuje takiej inwestycji w wolność, w demokrację i pokój na miarę wielkości narodu amerykańskiego.

Polacy przeszli długą drogę. Warto, aby ci wszyscy, którzy zabierają głos na temat Polski, którzy często nas krytykują, pamiętali, że to, co Polska osiągnęła, zostało wywalczone własnym wysiłkiem, własnym uporem, własną nieugiętością. Wszystko to zostało osiągnięte dzięki niezachwianej wierze naszego narodu w godność człowieka i w to, co się określa jako wartości kultury i cywilizacji Zachodu. Nasz naród dobrze wie, jaka jest tego cena.

Panie i panowie!

Przez pięćdziesiąt ostatnich lat naród polski toczył trudną i ciężką bitwę. Najpierw, aby obronić swoje istnienie biologiczne, później, by ocalić swoją tożsamość narodową. I w jednym i w drugim przypadku polska determinacja została uwieńczona sukcesem. Dziś Polska powraca do rodziny krajów demokratycznych i pluralistycznych, do kręgu wartości religijnych i europejskich. Polska na dziś ma pierwszy od półwiecza rząd niekomunistyczny, rząd niezależny i popierany przez społeczeństwo. Długie trwanie obcego systemu politycznego oraz sprzecznego z racjami i zdrowym rozsądkiem sposobu gospodarowania, połączone z tępieniem niezależnej myśli i lekceważeniem interesów narodowych albo działanie wbrew tym interesom doprowadziły polską gospodarkę do ruiny i na skraj ostatecznej katastrofy. Pierwszy od pięćdziesięciu lat rząd wyłoniony przez naród i jemu służący otrzymał w spadku po dotychczasowych władcach ogromne długi przez nich zaciągnięte i zmarnowane, otrzymał gospodarkę zorganizowaną w taki sposób, że nie potrafi ona zaspokoić podstawowych potrzeb. Odziedziczona przez nas po pięciu dekadach rządów komunistycznych gospodarka musi być całkowicie przebudowana. Wymaga to cierpliwości i wielkich poświęceń, wymaga czasu i środków. Sytuacja polskiej gospodarki nie jest przypadkiem ani specyficzną polską dolegliwością. Wszystkie kraje bloku wschodniego są dzisiaj w stanie bankructwa. Komunistyczny sposób gospodarowania nie zdał egzaminu w żadnej części świata. Rezultatem jest masowa ucieczka z tych krajów morzem i lądem, łodziami i samolotami, wpław i na piechotę. Jest to masowe zjawisko znane w Europie, w Azji, w Ameryce Środkowej, ale Polska weszła w sposób nieodwracalny na nową drogę. Słyszy się czasem, że ludzie w Polsce nie chcą dobrze pracować, ale nawet ci, którzy tak mówią, wiedzą, że Polacy pracują dobrze i skutecznie wszędzie tam, gdzie widzą sens i pożytek z tej pracy płynący. Ludzie pracy w Polsce też umieją dobrze liczyć, dziś w kraju pracują oni w o wiele gorszych warunkach i w sumie znacznie ciężej, a także za o wiele mniejszą płacę niż ludzie za granicą. System gospodarczy, który ich otacza, jest absurdalny, a co gorsza, od dawna, co kilka lub kilkanaście lat, następował w kraju kolejny kryzys, kolejne załamanie, po którym okazywało się, że dotychczasowe wysiłki zostały zmarnowane. Pokażcie mi ludzi, którzy przez dziesięciolecia dobrze by pracowali w takim systemie, czy oni też nie ulegliby zwątpieniu. Ten system musi być zmieniony i to właśnie Polacy wzięli na swoje barki.

Nie prosimy o żadne datki ani filantropię, pragniemy natomiast, aby nasz kraj był traktowany jako partner i przyjaciel. Chcemy współpracy na dobrych i korzystnych warunkach. Chcemy, aby Amerykanie przyszli do nas z propozycjami współpracy korzystnej dla obu stron. Uważamy, że dopomożecie demokracji i wolności w Polsce i w całej Europie Wschodniej. Jest to najlepsza inwestycja w przyszłość i pokój, lepsza niż czołgi, okręty i samoloty. Polska zrobiła już bardzo wiele, by przełamać istniejące w Europie podziały, by stworzyć nowe i bardziej optymistyczne perspektywy. Polska robi to przy życzliwym zainteresowaniu Zachodu, za co dziękujemy. Oczekujemy, że teraz będzie rósł współudział Zachodu w tych przemianach. Usłyszeliśmy już wiele pięknych słów zachęty. To dobrze, ale jako robotnik i człowiek konkretnej pracy powiem, że podaż słów na świecie jest wielka, ale popyt na nie maleje.

Decyzja Kongresu Stanów Zjednoczonych o pomocy gospodarczej dla mojego kraju otwiera nową drogę. Za tę wspaniałą decyzję dziękuję wam bardzo gorąco. Przyrzekam wam, że ta pomoc nie zostanie zmarnowana i nigdy o niej nie zapomnimy.

Zwracam się słowami wdzięczności do zwykłych obywateli, to oni wspierali nas w trudnym okresie stanu wojennego i prześladowań, oni słali nam pomoc, oni protestowali przeciwko przemocy. Dziś, kiedy z tak znakomitego miejsca mogę swobodnie mówić do całego świata, im przede wszystkim gorąco za to dziękuję. To dzięki nim słowo „Solidarność” przekroczyło granice i ogarnęło świat, a ludzie „Solidarności” nigdy nie byli samotni. Wśród tych, którzy otworzyli międzyludzki solidarny łańcuch, było wielu Amerykanów, z instytucji i fundacji, które działały na rzecz wolności i demokracji, i wszystkich tych, którzy wspierali nas w najtrudniejszych chwilach. Istnieją oni we wszystkich stanach, w małych i dużych miejscowościach waszego wielkiego kraju. Dziękuję tym wszystkim, którzy przez słowo drukowane upowszechniali prawdę. Pragnę też podziękować i pozdrowić Amerykanów polskiego pochodzenia, którzy utrzymują łączność ze swoją dawną ojczyzną. Z całego serca dziękuję prezydentowi Stanów Zjednoczonych i jego rządowi za zaangażowanie w sprawy mojego kraju. Nigdy nie zapomnę wiceprezydenta George’a Busha przemawiającego w Warszawie przed grobem męczennika polskiej sprawy księdza Jerzego Popiełuszki, nigdy nie zapomnę prezydenta George’a Busha przemawiającego w Gdańsku przed pomnikiem Poległych Stoczniowców, to właśnie stamtąd prezydent Stanów Zjednoczonych kierował posłanie do Polski, Europy, do świata. Papież Jan Paweł II powiedział: „Wolności nie można tylko posiadać i używać, trzeba ją zdobywać, trzeba budować z niej życie zarówno osobiste, jak i społeczne”. Myślę, że jest to nauka ważna i w Polsce i w Ameryce. Pragnę, żeby wszyscy wiedzieli i pamiętali, że ideały, które legły u podstaw tej wspaniałej Republiki Amerykańskiej i które trwają w niej do dziś, żyją również w dalekiej Polsce.

Przez długie lata próbowano odciągnąć ją od ideałów, Polska nigdy się z tym nie pogodziła i dziś sięga po wolność, która jej się sprawiedliwie należy. Wraz z Polską tą drogą idą inne narody Europy Wschodniej. Runął już mur, który był granicą wolności. Mam nadzieję, że narody świata już nigdy nie pozwolą na budowę takich murów.

25
Sierpień
2017
06:13

Pomoc domowa - obsada 2017. Fot. Maciej Łysakowski

zobacz więcej zdjęć (7)

Ludwika i Luizy - wszystkiego dobrego

Teatr Polonia. Remont zakończony. Od jutra zapraszamy. W Och-Teatrze próby trwają. Premiera 9 września. Tu obsada z pozdrowieniami.

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.