08
Październik
2015
23:10

Wchodzę z tę Dulską

Czy od razu po przeczytaniu scenariusza powiedziała Pani: „wchodzę w tę Dulską”?

 

Nie było tak prosto, miałam trochę wątpliwości i nie rozumiałam do końca idei generalnej. Ale w rezultacie…zrobiliśmy to. Przyjaźnię się z Filipem Bajonem od bardzo, bardzo dawna.

Dulska reprezentuje zakłamaną moralność, taką „jedynie na pokaz”, jest uosobieniem obłudy i despotyzmu. Spotkała Pani w życiu realnym jej odpowiedniki? Może przypomni sobie Pani jakąś konkretną sytuację?

Myślę ze każdy z nas spotkał Dulskich obojga płci wielokrotnie . Co więcej przyzwyczailiśmy się do ich i mamy ich sposób myślenia i postępowania za normę, a nawet moralność. Sytuacji i przykładów mogłoby być ich tysiące. Banalnych, codziennych , przeraźliwie banalnych.

Jak się pracuje z Filipem Bajonem?

Dobrze. Spokojnie. Klarownie . mogłoby być ma uczucie ze na planie staje się On jakby obserwatorem aktorów, obserwatorem tego „procesu” koryguje go delikatnie. Ciekawią Go aktorzy.

Film rzuca zupełnie nowe światło na znaną nam od pokoleń historię, a jednocześnie  pozostaje zgodny z jej oryginalną narracją. Mimo wszystko, to kolejny przykład powrotu do klasycznego dramatu. Czy nie cierpimy przypadkiem na brak oryginalnych scenariuszy/historii?

 

Może , nie wiem. Nie interesowałam się filmem polskim ostatnio na tyle żeby wyrażać „przekrojowe” opinie. Ale z daleka na to patrząc mamy i historie codzienne i adaptacje książek, filmy historyczne i artystyczne „kreacyjne” . Filmy biograficzne. Chyba nie jest źle.

 

W kinie występuje Pani rzadko. Z czego to wynika? Według jakich kryteriów dobiera sobie Pani role filmowe?

Nie dostaję interesujących propozycji. To wszystko.

 

W filmie jest wiele zwrotów, które są już dziś zaniedbane czy zapomniane, jak „ajuści”, które wypowiada Hanka. Jakie jest ulubione Pani zapomniane słowo? Za którym słowem Pani najbardziej tęskni? I dlaczego?

Nie wiem. Jest takich słów chyba dużo, w tej chwili nie potrafię sobie ich przypomnieć ,a le uwielbiam słuchać starszych „kultywowanych „ ludzi , ich słownictwo, sposób akcentowania , kultura obrazowania jest obezwładniająca w porównaniu z dzisiejszym  sposobem komunikowania się ( bo chyba nie można tego nazwać językiem) Mówię tu także o melodii mówienia i logicznym akcentowaniu słów. .

 

Na ile aktorstwo jest kreacją, a na ile interpretacją?

Jest i tym i tym. Ale na aktorstwo kreacyjne,  złożone , wielowarstwowe, mogą sobie pozwolić tylko najwięksi. Dziś raczej spotykamy się na co dzień z aktorstwem dość prostym, ledwie prawdziwym, naśladującym życie i to jego powierzchnię. Poza tym minęły czasy budowania ról, charakterów, historii zmian postaci na scenie. Teraz aktorzy to figury jednoznaczne, znaki używane też jako jako znaki przez reżyserów.

 

Która z filmowych i teatralnych z ról dała Pani największą satysfakcję i dlaczego? A może jest rola, której Pani żałuje lub dziś zagrałaby Pani zupełnie inaczej?

 

Rola w „ Przesłuchaniu”,  filmie Ryszarda Bugajskiego. Ale wracam do ról teatralnych ostatnio dość często o gram je inaczej, może lepiej, mądrzej, po latach.

 

 

Mówi się, że gwiazdą w Polsce to jest Krystyna Janda. Czuje się Pani gwiazdą? 🙂

 

Nie wiem. Zależy kiedy, w jakiej sytuacji. Myślę ze mam duży dorobek. Że udało mi się zagrać naprawdę kilka ważnych w historii i kinematografii i teatru , ról. Ale to raczej zobowiązuje niż pozwala się rozluźnić w statusie gwiazdy.

 

Spóźniła się Pani kiedyś na spektakl? Jeśli tak, poproszę o opisanie sytuacji.

Tak, spóźniłam się do Teatru Ateneum, kiedyś dawno, graliśmy „ Mewę” ja grałam Ninę Zarieczną, nie zapisałam sobie w kalendarzu że gramy tego dnia. Zjawiłam się po interwencji godzinę później, bo mieszkałam dość daleko od teatru. Weszłam na scenę nie umalowana nieuczesana do roli, domalowywałam się i czesałam w przerwach między scenami,  a na koniec byłam kompletną Niną. Publiczność to bardzo bawiło.

 

Andrzej Seweryn, zapytany, czy łatwo pogodzić bycie aktorem z równoczesnym byciem dyrektorem, odpowiedział: „To jest dużo prostsze niż się wydaje: trzeba grać rolę dyrektora”. Jak to jest w Pani przypadku? Co jest proste, a co trudne?

O to bardzo trudne, może tak łatwe kiedy się ma dotację państwową, jakie takie poczucie bezpieczeństwa i mniej kłopotów elementarnych w związku z  tym. Moim zdaniem ja dokonuje cudów, dosłownie, a trwającej działające pełną parą nasze dwa teatry prowadzone przez fundacje która założyłam , są cudem na skalę  polską. Pracuje od rana do rana ….i sama jestem  jednym z filarów, aktorskim i reżyserskim tych dwóch teatrów.

Według badań, 84% Polaków nie było w 2014 roku w teatrze. Co zrobić, by poprawić tę statystykę?

Nie wiem. Ja robię co mogę.

Żyjemy w rzeczywistości Facebooka, Twittera, portali społecznościowych. Pani również aktywnie uczestniczy w życiu internetowym, prowadzi blog, odpowiada na pytania internautów. Ile godzin dziennie spędza Pani w sieci i czy nie tęskni Pani za światem, w którym jej nie było? Może wskazałaby Pani największe wady i zalety świata wirtualnego?

Godzin? No nie, zajmuje się czymś innym. Pisze z łatwością i nasze strony internetowe, Fbooki i Twittery są istotnym kanałem reklamowym i sposobem dotarcia i porozumiewania się z Widami. Ale bez przesady. Lubię to, zajmuje mi to chwilę dziennie , bardzo to sobie cenię i  mam pełną świadomość wagi i znaczenia tej aktywności . I mojej prywatnie i naszych obu teatrów.

Co Panią śmieszy?

Wiele rzeczy. Śmieje się bardzo często i z wielką przyjemnością. Szukam nawet rzeczy śmiesznych, ludzi z poczuciem humoru. Reżyseruję farsy i komedie i gram w nich chyba z największą przyjemnością.

Jest Pani sentymentalna?

Bardzo, bardzo. To przyjemne i daje poczucie bezpieczeństwa , także innym, dookoła mnie.

Z jakim nastawieniem budzi się Pani każdego ranka? To wewnętrzna radość czy ponury dźwięk niesympatycznego budzika?

Lubię życie, ludzi, to co robię. Lubię dość siebie , mj świat i mój dom. Kocham nasze teatry. Wstaje każdego dnia z przyjemnością i ciekawością tego co się zdarzy i z czym przyjdzie mi się boksować.

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.