12
Luty
2017
14:02

Nasze Czasopismo, nr 2/luty 2017, s.18

zobacz więcej zdjęć (3)

„Ważne, żeby nie przeżyć życia byle jak, przez zaniechanie”

Z Krystyną Jandą, gwiazdą teatru i filmu, wielką animatorką kultury, rozmawia Marcin Stankiewicz

Duża Scena Teatru Polonia obchodzi właśnie 11. urodziny. Fundację Krystyny Jandy na Rzecz Kultury założyła Pani z mężem w 2004 r. Sukcesy artystyczne przeplatały się z problemami życiowymi i finansowymi. Warto było podjąć to wyzwanie?

Według mnie tak, ale wolałabym, aby Widzowie to oceniali. Według mnie krajobraz teatralny wyglądał by inaczej, dużo bardziej ubogo, bez naszych dwóch teatrów działających tak dynamicznie, podejmujących tak różne tematy, w dorobku których są naprawdę wybitne inscenizacje, ważne spektakle, grających 880 razy razy rocznie, z ponad 300 aktorami z całej polski w obsadach. . .

Jest Pani osobą powszechnie znaną, cenioną za wybitne kreacje aktorskie, reżyserię, ale również zaradność, m.in. w prowadzeniu teatrów i fundacji. Z punktu widzenia kobiety znanej z pierwszych stron gazet i spełnionej zawodowo – jak Pani ocenia, co w życiu jest ważne i warte starania? Co Pani daje siłę do działania?

Ważne jest żeby nie przeżyć życia byle jak, przez zaniechanie. Zostałam obdarzona przez los talentem do grania, lubię to zajęcie, zawsze było dla mnie ważne, co gram, po co i dlaczego. Wszystko inne jest konsekwencją tej wiedzy czy potrzeby dzielenia się z ludźmi tym, co czuję i myślę. To także daje mi siłę do działania.

Jak udaje się Pani wygospodarować na wszystko czas? Czy nadal sypia Pani po 3 godziny na dobę?

Nie, dziś na szczęście śpię więcej, ale nie jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa, bo mam mniej czasu dla siebie. Nocą czytałam, oglądałam filmy, pisałam, to były moje godziny. A czas to, myślę, sprawa organizacji głównie.

Antonina Dziwisz w filmie „Przesłuchanie” mówi, iż w „życiu trzeba popełniać głupstwa” – a co o tym sądzi prywatnie Krystyna Janda ?

Tak, oczywiście, trzeba popełniać głupstwa i pozwolić sobie na zachcianki, tylko zależy jakie głupstwa i jakie zachcianki. Trzeba wziąć potem za to tylko odpowiedzialność. Trzeba być dorosłym. Tylko tyle.

Jak ocenia Pani swoje dotychczasowe życie artystyczne? Czy jest rola, propozycja zawodowa na którą Pani wciąż czeka?

Wolałabym aby ludzie z zewnątrz oceniali moje osiągniecia i moje życie zawodowe. Myślę, że udało mi się dużo rzeczy zrealizować i nieźle. A czy na coś czekam? Jestem na usługi mojej fundacji i naszych dwóch teatrów, zagram to co będzie potrzebne. Ale jestem spełnioną artystką, nie mam marzeń, które mi spędzają sen z powiek. Poza tym nie mam marzeń nie do spełnienia, po tylu latach pracy w tym zawodzie i środowisku „temperaturę” mam już tylko wtedy kiedy gram.

Czy ma Pani ulubioną postać z literatury, filmu czy teatru? Kto jest dla Pani wzorem, daje inspirację?

Mam 64 lata, za późno na zastanawianie się nad odpowiedziami na takie pytania. Wzorce i inspiracje już były. Teraz inspiruje mnie świat i ludzie, lektury i wszystko, co mnie otacza. Poza tym dla każdego człowieka inspiracje i wzorce zmieniają się na różnych etapach życia. Było i osób i inspiracji bardzo, bardzo dużo.

Jaką Krystynę Jandę znalibyśmy obecnie – gdyby nie fundacja, własny teatr, bogata działalność artystyczna? Kim byłaby Krystyna Janda, gdyby nie film i teatr?

Nie wiem i szczerze mówiąc nie bardzo chce mi się nad tym zastanawiać. Proszę mi wybaczyć.

Prowadzi Pani fundację, bloga, jest Pani aktywna na Facebooku. Jednocześnie bardzo chroni Pani swoją prywatność, Pani życiu nie towarzyszą skandale. Jak to możliwe w świecie paparazzich i serwisów plotkarskich?

Nie bywam w miejscach, gdzie bywają ludzie lubiący takie zamieszania, a poza tym ja nie jestem atrakcyjną postacią dla kreujących skandale. Nie ma punktu zaczepienia. Ale może jeszcze wszystko przed nami? W tych czasach, przy moim braku pokory w stosunku do rządzących aktualnie, coś się na mnie może znajdzie.

Jak skomentuje Pani artystów próbujących zdobyć popularność aktywnością w plotkarskich serwisach czy kontrowersyjnych wystąpieniach?

Każdy wybiera taka drogę na jaką go stać.

Czy w teatrze istnieje konflikt pokoleń? Widać wyraźne różnice zdań między młodszym i starszym pokoleniem? Czy aktorzy i reżyserzy wzajemnie czerpią od siebie pomysły, czy raczej forsują własny punkt widzenia?

Konflikt pokoleń? Może tak, ale to chyba nie jest konflikt. Jedni pracują tak, inni inaczej, nie spotykają się, każdy wybiera sobie współpracowników i dzieła i nie-dzieła powstają w „swoich” grupach.

Działalność Pani teatrów, poza gościnnymi występami, ogranicza się głównie do Warszawy. Od kilku lat współpracuje Pani z gdańskim teatrem Wybrzeże. Myślała Pani o otwarciu kolejnego teatru, np. w Trójmieście? Myślę, że przydałaby się tam taka instytucja, biorąc pod uwagę frekwencję na Pani spektaklach.

Bardzo mi miło ale… oj, chyba myśli pan, że te teatry idą sobie same? Pracuję w tej chwili naprawdę dużo, tego wymagają te teatry, także ciągłej mojej obecności, aktywność fundacji jest duża i w dużej części oparta na moim graniu i reżyserowaniu.

Od kilku lat z powodzeniem kreuje Pani postać żony Lecha Wałęsy w monodramie „Danuta W.” Czy uważa Pani, iż ten spektakl we współczesnej Polsce ma szansę stać się manifestem i przyciągnąć tłumy osób, które uważają, że wolność w Polsce jest zagrożona?

Pojutrze gram 150 raz, za każdym razem publiczność wstaje i szanuje i bohaterkę i historię. Dziś spektakl ma szczególnie żywy odbiór i dobre reakcje, ale gram go już nie tak często. 150 razy jeśli chodzi o polski rynek teatralny, to naprawdę dużo.

Gdyby tak się stało, czy wyobraża sobie Pani, aby Och-Teatr czy Polonia stały się mocno zaangażowane politycznie, podobnie jak Teatr Stary pod dyrekcją Jana Klaty?

Zaangażowany? Teatr Satry? Nie bardzo wiem, co dokładnie ma pan na myśli? A poza tym Teatr Stary ma duża dotację, a Teatr Polonia w najlepszym czasie, najprzychylniejszych władzach miał pomoc na poziomie 10 procent budżetu.

Zabiera Pani głos w sprawach ważnych dla Polaków, poparła Pani Czarny Protest. Sprzeciwia się ograniczeniom wprowadzanym przez władzę, szczególnie w dziedzinie kultury. Czy nie obawia się Pani, iż ucierpi na tym teatr i dotychczasowy dorobek?

Obawiam się, ale chcę się szanować i być w zgodzie ze sobą, nie potrafię przemilczać bezprawia i niegodziwości.

Myślała Pani o tym, by aktywnie zaangażować się w politykę? Nie ograniczać jedynie do publikacji w Internecie czy wypowiedzi dla mediów?

Nie. A poza tym moim zdaniem więcej mogę zrobić jako aktorka niż społecznica.

Podoba się Pani pomysł wprowadzenia regulacji dotyczących działalności organizacji pozarządowych? Jak wpłynie to na pracę Pani fundacji?

Już wpłynęło. W tym roku nie mamy pomocy państwa. Zobaczymy czy uda nam się przetrwać.

Jak Pani ocenia zmiany społeczne w Polsce? Czy nadal potrafimy się zjednoczyć jak w trudnych czasach PRL i wznieść ponad podziałami?

Nie wiem. Nie sądzę. Chyba, że coś się zmieni. Nie jestem optymistką w tej sprawie. Zastanawiam się jak przeżyć w dobrej kondycji psychicznej.

Jak radzi Pani sobie z internetowym hejtem? Czy doświadczyła go Pani w świecie realnym?

Nie wiem, nie czytam tego wszystkiego. A w życiu prywatnym – tak, ale staram się tego nie zauważać. Znam motywy tych ludzi, nie szanuję ani ich, ani motywów.

Jak Pani myśli, co czeka polską kulturę w 2017r.? Rząd podkreśla, że wreszcie udało się wygospodarować 1 proc. budżetu na kulturę. Gdzie trafią te środki?

Myślę, że na sztukę narodową. Ja nie wiem, co to jest. Domyślam się i nie pachnie to najlepiej.

Upłynął nam burzliwy rok, rozpoczynamy kolejny. Czego życzyłaby Pani swoim sympatykom?

A przeciwnikom?

Sympatykom życzę wszystkiego dobrego, wrogom plag egipskich.

O czym marzy Krystyna Janda?

O tym żeby fundacja przetrwała, miała się dobrze, a moja rodzina żyła w szczęściu i spokoju.

 

Nasze Czasopismo, nr 2/luty 2017

 

 

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.