08
Wrzesień
2005
22:09

„Twarze w tłumie” Iwony Kurz

Chciałabym polecić państwa uwadze książkę „ Twarze w tłumie” Iwony Kurz. Książka ma podtytuł „ Wizerunki bohaterów wyobraźni zbiorowej w kulturze polskiej lat 1955-1969” a autorka zajmuje się szczegółowo czterema legendarnymi, gwiazdami tamtych czasów – Jerzym Skolimowskim, Elżbietą Czyzewską, Kaliną Jędrusik oraz Zbigniewem Cybulskim, (choć dużo tam także o Marku Hłasko, Romanie Polańskim, Andrzeju Wajdzie), przyjmując założenie, że niosą oni w sobie jakąś szczególną wartość, kluczową dla świata i czasów, w których żyją a ich „wyjątkowość” z kolei, jest warunkiem koniecznym narodzin legendy.

To fascynująca książka, opisująca fenomen powstania mitu o tych artystach na tle kalendarza politycznego czasów nazywanych dziś „ gomułkowskimi”, okresu od momentu, kiedy Władysław Gomułka objął władzę w Polsce w październiku 1956 na fali odwilżowych przemian do grudnia roku 1970, kiedy oddał władze w grudniu 1970 roku, bezpośrednio na skutek wydarzeń na Wybrzeżu, ze szczególnym omówieniem kryzysu politycznego w marcu 1968 roku kulminującego się w nagonce antysemickiej i antyinteligienckiej. Tak, więc na tle politycznych zmian, które miały wielki wpływ na wszelkie przemiany w PRL, zmiany w kulturze także.

Dziś ten okres, nazywamy także „okresem małej stabilizacji”, „czasem tęsknoty za czymś innym” szczególnie, że poprzedzały go w sztuce lata realizmu socjalistycznego. Czas, w którym doktryna i zbiorowość panuje nad indywidualnym bohaterem, autorka zaś wpisuje swoich bohaterów z lat sześćdziesiątych w kontekst „zobowiązań publicznych” jak to nazywa, a „odwilż 56 roku” definiuje jako narodziny „ prywatności”- powrót do emocji, „ ja” i czucia…

Jest to fascynująca próba analizy legendy tamtych czasów, mitu „osób większych niż życie” jak ich określa, próba zastanowienia nad fenomenem, tajemnicą powstawania i potrzeby posiadania „gwiazd”, subiektywną próba, jak zastrzega autorka, poprzez wybór konkretnych osób.

Pierwsze zdanie książki to cytat z Wiktora Woroszylskiego…. Miłość do gwiazd jest rodzajem więzi społecznej…. a tuż później inny cytat z Richarda Dyera … gwiazdy to towar przedstawiony widzom przez twórców i producentów jako projekcje potrzeb i emocji widzów…w wizerunku gwiazdy można szukać wspólnych wartości…Pamiętajmy przy tym, że producentem w Polsce było państwo socjalistyczne z całym systemem represji, co książka przedstawia opisując kleje losów gwiazd, opisy ich wyborów życiowych  podejmowanych  osobistych konieczności osobistych i zawodowych , oraz  komentuje tę sytuację poprzez ich kariery i recenzje o nich.

Tak wiec mamy Jerzego Skiolimowskiego –  głos we własnym imieniu,  twórcę, który po raz pierwszy zwrócił kamerę na samego siebie, po raz pierwszy rzeczywistość opisywał z perspektywy wewnętrznej, bez cienia sentymentalizmu, outsider, który do nikogo ani niczego nie należy.  Elżbietę Czyzewską – odpowiedź na wołanie o polską dziewczynę- młodą, prostą, naiwna, harda, pozbawiona dystansu wobec siebie i świata z „ Kochankami i z ulicy Kamiennej” Osieckiej na ustach, nieprawdopodobnie utalentowaną, nowoczesną, najpopularniejsza w plebiscytach publiczności, odmienna od gwiazd zachodnich, zbuntowana przeciwko wszystkim innym, i wszystkiemu, osamotnioną we „Wszystkim na sprzedaż” Andrzeja Wajdy, do którego to filmu została zaangażowana, mimo oporów władzy po 68 roku. Kalinę Jędrusik- wcieloną kobiecość, uosobienie skondensowanego seksu, zmartwienie żon, wielka gorszycielkę, nieprzyzwoitą, kontrowersyjna aktorkę jak pisano, usuniętą z ekranów jak głosi legenda personalnie przez zgorszoną nią żonę Władysława Gomułki a także przez barak tolerancji i gotowości w społeczeństwie, na obraz kobiety, która manifestuje seksualność jako indywidualną ekspresję i przyjemność, za przekroczenie ciała i obyczajności….i wreszcie, Zbigniew Cybulski – Maciek Chełmicki, największa polska legenda, gwiazda, szczególna twarz i szczególny aktor, twarz która pokazała Polskę światu, twarz – portret zbiorowości, Cybulski – symbol pokolenia  a w każdym razie „ niepokojów całego pokolenia” od roli w „ Popiele i diamencie” Andrzeja Wajdy. Ojciec aktorstwa filmowego, własność wszystkich i każdego z osobna, wcielenie losu, który przypadł Polsce i Polakom. Bohater opętany historią.

Gwiazdy, legendy narodzone w socjalistycznej kulturze i kinematografii, „która zmierzała do likwidacji gwiazd, ponieważ prymat przysługiwał sprawie”. Ulubieńcy, bohaterowie niespełnionego, garbatego pokolenia. Aktorzy, utrwalający i podtrzymujący swe legendy kolejami prywatnego życia, które w tej książce również znajduje swój opis i analizę.

Książkę przeczytałam jednym tchem, inkrustacje w postaci recenzji i szczegółów z epoki, wprawiały mnie czasem w zdumienie, a osobne omówienia kontekstów społecznych, obyczajowych czy próba opowiedzenia o losach seksu, scen miłosnych czy erotyki w polskim filmie, bardzo mnie rozbawiła.

Wspomnienia z tamtych lat, jadem zatruwają tylko cytowane recenzje i notatki z ówczesnej pracy, cytowani krytycy reżimowi, którzy i potem, kiedy ja zaczynałam swoje życie filmowe wciąż „ brudzili” nam krajobraz, psuli krew i odbierali nadziej i radość.  Wielu z nich pisze do dziś.

W książce jest jedno zdanie, które mnie zdumiało… Obecnie powstaje coraz więcej prac historycznych powiększających wiedzę o PRL. Publikowane są teksty odsłaniające kulisy działania władzy, dla historyków istotne znaczenie ma otwarcie archiwów. Pisząc o kulturze PRL nie można zapomnieć o cenzurze, o projektach, które nie mgły być zrealizowane……Coraz częściej spod piór historyków wychodzą prace podejmując różne wątki także życia codziennego…Swoje słowo dodają też nieliczne jak dotąd, teksty pisane z perspektywy tender. Ta perspektywa jest mi bliska, ponieważ widzi jednostkę w napięciu między prywatnym a publicznym, ( jako że definiuje płeć jako konstrukt kulturowy) oraz w napiecu miedzy rolą męska a żeńską….Przy czym wydaje się ze lata sześćdziesiąte wymykają się podobnej analizie – pisze się o kinie socrealistycznym, a potem interpretuje twórczość Barbary Sass i role Krystyny Jandy w latach siedemdziesiątych, ale miedzy nimi – jakby nic nie było…..po przeczytaniu tego oniemiałam, dla mnie Krystyny Jandy której przyszło pisać tę recenzję ” Popiół i diament „ „ Rysopis” „ Wszystko na sprzedaż” „ salto” „ Pętla” „ Ósmy dzień tygodnia” „ Baza ludzi umarłych” „ Niewinni czarodzieje” „ Matka Joanna od aniołów” to te najważniejsze, to, co było bardzo, bardzo, bardzo….z punktu widzenia tender także…a teraz jeszcze bardziej, dzięki tej książce.

 

Książka jest pracą doktorską w Instytucie Kultury Polskiej na Wydziale Uniwersytetu Warszawskiego, obroniona w grudniu 2002 roku.

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.