28
Sierpień
2003
17:08

Susan Sontag „W Ameryce”

SUSAN SONTAG ” W AMERYCE”

Krystyna Janda 28-08-2003

O czym jest ta powieść? Jak każda wybitna książka – o wszystkim. O Modrzejewskiej, Ameryce, emigracji, o aktorstwie, karierze, małżeństwie. O „W Ameryce” Susan Sontag pisze Krystyna Janda, Helena Modrzejewska z serialu Jana Łomnickiego 

Zaczyna się ta opowieść opisem tajemniczego polskiego towarzystwa pod- patrywanego z ukrycia przez narratorkę podczas bankietu. To obserwacja grupy ludzi mówiących obcym językiem. Jest pośród nich kobieta, która zwraca powszechną uwagę – niewątpliwie królowa i dusza tego towarzystwa.

Potem historia się rozwija notowana w zapiskach jednego z towarzyszy podróży (pierwowzorem Ryszarda Kierula był Henryk Sienkiewicz) – narracji klasycznej, opisującej kolejne zdarzenia z historii polskich emigrantów. W pewnym momencie zamienia się w osobisty pamiętnik Bogdana Dembowskiego, męża bohaterki (Karol Chłapowski). Powraca później opisami scen, rozmów, przemyśleń osobistych, żeby zamienić się w retrospekcje z Polski czy suche relacje zdarzeń mające czysto biograficzny charakter. A kończy się genialnym monologiem pijanego starego aktora Edwina Bootha, wymarzonego scenicznego partnera Mariny Zalenskiej (ten pseudonim przybiera w Ameryce Maryna Załężowska po powrocie na scenę). To monolog pełen sarkazmu, kpiny i żalu skierowany do niej – aktorki, kobiety – w noc po ich wspólnym debiucie na scenie:

„Wszyscy aktorzy potrzebują pochlebstw ( ) wy, Europejczycy, wymyśliliście tragedię, więc myślicie, że macie na nią monopol. A my, Amerykanie, to bez wyjątku płytcy optymiści. To prawda. Właśnie czuję przypływ płytkiego optymizmu. Jakie to odświeżające! Achchch (…) nadmiar oryginalności – i nic nie zostanie z Szekspira ( ) Widowni trzeba nienawidzić ( ) Czy czują to, co zdają się czuć? Jeśli tak, to naprawdę są idiotami. Tym większy dla aktora powód, by się nie przejmować własną szczerością ( )

Czy kobieta może być wielkim aktorem? Nie, tak długo, jak długo będzie chciała pozostać również wzorem kobiecości ( ) Nie bój się tak bardzo porażki, Marina. To dobre dla duszy. ( ) Jeżeli umiesz powiedzieć »cierpię «, tak naprawdę nie cierpisz. Jesteś aktorką (…) Dziwisz się pewnie, skąd tyle o tobie wiem. Ależ ja z tobą grałem, kobieto. Widziałem, jak udajesz. Nic bardziej człowieka nie obnaża”.

* Nie potrafię powieści Susan Sontag ocenić obiektywnie, bo jej bohaterka jest mi zbyt bliska, zbyt dobrze znana, z łatwością odczytuję wszelkie znane mi szerzej historie, zdarzenia, problemy z jej życia. Wystarczy mi słowo, znak. Nie wiem, jak będą ją czytać ci, którzy o Helenie Modrzejewskiej wiedzą mniej. Ale jest to tak pyszna lektura, że będzie satysfakcjonująca dla każdego, w to nie wątpię. Modrzejewska jest tam aktorką, kobietą, Polką, emigrantką, matką, żoną, przyjaciółką, kochanką, debiutantką w obcym kraju, samotnym – wobec wyzwania, przed jakim postawiła ją Ameryka – człowiekiem i artystą.

* O czym jest ta powieść? Jak każda wybitna książka – o wszystkim. O Modrzejewskiej? Także i o niej. Naszkicowana z lekkością i pewnością. Analizuje motywy postępowania aktorki, powody opuszczenia Polski. Rozpatruje aspekty jej kariery po wyjeździe z Polski i przed wyjazdem:

„Wstawała każdego ranka o szóstej trzydzieści i chwytała za miotłę ( ) Nie jestem zdolna już do dzikich emocji, ale moja radość i entuzjazm są takie same jak zawsze, jak dawniej Jak w Polsce”.

Jest to także książka o problemie emigracji, i to opisanym z najgłębszym zrozumieniem. O wyzwaniu, jakim jest zdobycie pozycji w obcym miejscu. O znalezieniu się artysty w innej kulturze, gdzie musi służyć innym gustom, narodowi o odmiennej tradycji i wrażliwości:

„Królowa po abdykacji pozostaje królową dla tych, którzy pamiętają ją na tronie. Maryna poprzysięgła sobie jednak nie wyjaśniać tu, w Kalifornii, kim kiedyś była; to, kim była obecnie – imigrantką – nie wymagało żadnych wyjaśnień”.

Jest to oczywiście książka także o Ameryce. Pisana z miłością i nienawiścią:

„W Ameryce trudno dopatrzyć się w porażce czegoś szlachetnego, ale jest tu takie powiedzenie: Nie czekaj, aż staniesz się zachodzącym słońcem. Ludzie rozsądni porzucają rzeczy, zanim rzeczy porzucą ich. Tu ludzie mądrzy, potrafią każdy koniec zamienić w triumf”.

* Jest to także wspaniała książka o aktorstwie. O naturze tego zawodu, tajemnicach, obowiązkach, przyjemnościach i cierpieniu bycia artystą. Również o karierze, fenomenie geniuszu, talentu, konieczności tworzenia:

„Aktorstwo nie polega na uczciwości. Nie polega nawet na przeżywaniu, to złudzenie. Ono polega na stwarzaniu pozorów. Na podejmowaniu decyzji. Ono powinno się opierać na braku uczuć!”

To także książka o małżeństwie! O samotności artysty w małżeństwie, w miłości, wśród przyjaciół. O wierności, odpowiedzialności i sile w związku, czyli o mądrości. Postać słabego psychicznie i nieradzącego sobie z postawionymi zadaniami męża została przedstawiona zaskakująco. Bogdan musi walczyć z nagle ujawnionymi na emigracji skłonnościami homoseksualnymi. Tęsknoty. Pragnienia. Poczucie winy. Odpowiedzialność, wstyd i słabość. Wybaczenie, zrozumienie i bliskość. Wspólna potrzeba wzajemnej obecności. Jego obecności na widowni, za kulisami, w garderobie, u jej boku wśród ludzi.

„Prawdziwa wolność, prawdziwe zadowolenie w małżeństwie polega na tym, że się ma prawo wymagać, aby partner widział to, co ty, dokładnie to, co ty”.

Dla mnie to ważna książka, jedna z najważniejszych – dzięki tematowi, duchowi niezależności i wolności, jaką ma w sobie. Ale także dzięki formie. Jest wspaniale napisana. No i dotyczy nas wszystkich.

* Susan Sontag „W Ameryce”, przeł. Jarosław Anders, wyd. Czytelnik, seria „Nike”, Warszawa 2003, s. 572

Krystyna Janda

Gazeta.pl, 28.08.2003

 

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.