25
Luty
2004
22:02

Spotkanie

Pojechałam na to spotkanie, sama, taksówką. To miała być rozmowa z publicznością, niezobowiązująca rozmowa, jakby przy okazji czegoś innego. Miałam być atrakcją, niespodzianką, już na koniec jakiejś uroczystości czy święta jakiejś firmy.

Nie lubię prowadzących spotkania, pośredników między mną a ludźmi, dodatkowo to miała być elita miasta, jak mi powiedziano, postanowiłam obyć się bez pomocy kogoś kto miał to spotkanie ukierunkować.

Zaczęłam coś opowiadać, przedstawiać się jakby na początek. Osób było niewiele, wszyscy zamożni, wpływowi, z sukcesami. Tyle samo kobiet co mężczyzn. Myślałam, że opowiem co aktualnie robię zawodowo, zadadzą mi jakieś pytania, opowiem dwie anegdoty, będzie jak zwykle.

Nagle wstała jakaś Pani, przerywając moje nudne pewnie zagajenie:

– Podziwiam panią! – powiedziała. – Jest pani moim wzorcem, wie pani czego pani chce, realizuje to pani i nie ogląda się pani na mężczyzn, prawie nie zwraca pani na nich uwagi. I słusznie. To przecież podgatunek. Jesteśmy od nich przede wszystkim dwa razy inteligentniejsze, bardziej odporne fizycznie i psychicznie, lepiej zorganizowane, mniej podatne nałogom, rozsądniejsze.

Zapadła cisza. Ta Pani usiadła. Zgłupiałam, nerwowo opracowywałam w głowie strategię odpowiedzi, kiedy druga Pani rzuciła nie wstając:

– Czy jest pani za tym, żeby w sejmie była zagwarantowana ustawowo pewna ilość miejsc dla kobiet?

Nie zdążyłam odpowiedzieć, kiedy jakiś Pan rzucił z sali nerwowo:

– Ale dlaczego? Z jakiej racji! Jeśli jesteście tak fantastyczne, to sobie je wywalczcie, normalną drogą jak mężczyźni!

– Nie upiorę Ci i nie uprasuję więcej koszuli! – odezwała się, pewnie żona tego pana, próbując obrócić wszystko w żart. Rzeczywiście, na szczęście, odezwały się śmiechy.

– Jestem ze Śląska. U nas na Śląsku kobiety podporządkowują się chętnie mężczyznom, zresztą taka jest tradycja, ale tak naprawę robią swoje, a koszula, obiad, porządek w domu, to są najświętsze nasze obowiązki, i nie ma się czego wstydzić!

– W życiu ! Niech sprząta sam!

– Ale ty naprawisz Irenko jutro nasz piec gazowy i posprzątasz garaż, dobrze?

Rozluźnione już śmiechy. Nie bardzo wiedziałam co mówić, na szczęście jakaś śliczna, czarnowłosa Pani, miłym melodyjnym głosem oświadczyła, że nie rozumie w ogóle o co chodzi z tą koszulą i sprzątaniem, że ona też jest ze Śląska, ale co to ma do rzeczy i, że ona pierze, prasuje, sprząta i robi śniadanie dla męża z największą przyjemnością, bo go bardzo kocha i wszystko czym może mu zrobić przyjemność ją cieszy i sprawia jej radość i tak już jest dwadzieścia lat. Dodała na koniec bezlitośnie.

– Przecież my mamy gosposię! – wstał zdumiony przedmiot miłości tej Pani.

– Zamknij się!

– To szef firmy – usłyszałam usłużną podpowiedź.

No teraz dopiero zapadła krępująca cisza, z której wybawiła nas kompletnie już pijana blondynka, krzyknęła:

– Krysiunia! Kochamy cię! A z nimi wojna! Oni są do skreślenia!

Pokazała palcem bardzo przystojnego eleganckiego pana. Pewnie byli oboje dobrze znani innym z sali, bo odezwały się komentarze, brawa i śmiech, a ten Pan powiedział do wszystkich obecnych:

– No, przynajmniej ja mam sytuację jasną, ja sprzątam, ja piorę i jaj jej jutro zrobię śniadanie. Jeśli ją namówię, żeby w ogóle wstała.

– Ale ja ci to wynagrodzę – odparła niedwuznacznie pijana Pani. A jej pewność siebie dotycząca nagrody niewątpliwie miała podstawę.

Kiedy wychodziłam, Pani, która odezwała się pierwsza, podeszła do mnie. – Trzymajmy się! – szepnęła i uścisnęła mi rękę jak towarzysz towarzyszowi. Za chwilę po tym, jak usłyszała, że zamawiam taksówkę znów się zbliżyła:

– Jedzie pani sama taksówką do hotelu? Wykluczone, ja Panią odwiozę! Nie może kobieta poruszać się sama o tej porze!

– A Pani? – zapytałam z uśmiechem?

– Ja to co innego. A poza tym ja mam samochód.

– A to co innego. – Zgodziłam się.

Była już noc. Zadzwoniłam do domu.

– Co robisz? – zapytałam głupio.

– Śpię.

– A dzieci?

– Śpią.

– A co robiłeś zanim poszedłeś spać?

– Nic. Zjadłem z nimi kolację, wykąpałem ich, pilnowałem, żeby ćwiczyli i czytali przed snem. Normalnie. Jak zwykle. A o co chodzi?

– O nic, przepraszam, że Cię obudziłam. Dobranoc.

– Dobranoc. Jutro też grasz dwa razy?

– Tak. Dobranoc.

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.