03
Sierpień
2002
23:08

Rozmowa dziewiętnasta – O PRZYSZŁYM DOMU Z MARZEŃ

· – Jędrek, jaki chciałabyś mieć kiedyś dom?

· – Mały, biało–niebieski i spokojny.

· – Co?

· – Nieduży, miły i jasny.

· – W Polsce?

· – W Szwajcarii.

· – Co? Dlaczego w Szwajcarii?

· – Bo tam jest spokojnie, czysto, nie ma się problemów i płaci się małe podatki.

· – Ja zwariurię! Co ty opowiadasz!? A dlaczego nie w Polsce?!

· – No wiesz, jak ja dorosnę to to będzie za raptem dziesięć, piętanascie lat, to tu jeszcze się nie zmieni naprawdę na dobre, wiec wiesz…Ale bym was odwiedzał tutaj w Milanówku, nie martw się….

· – Co byś chciał mieć w tym domu?

· – Komputer, internet, telewizor niekoniecznie, no i białe nowoczesne meble, żeby się łatwo sprzątało….Taki wygodny , funkcjonalny, przyjemny dom…ale bez przesady…

· – Ale wiesz, ludzie uwarzają, że dom świadczy o statusie społecznym i lubią się chwalić swoimi domami, myślą że dom mówi o tym kim są, jaki mają gust, co osiągneli w życiu…

· – Nie mamo, chwailic to się należy tym, co masz w głowie, umiejętnościami, swoim wnętrzem a nie domem, dom jest do mieszkania żeby ci było miło i żebyś nie miała problemów, taki dom okazały to problem… A ja już teraz mam nawyk oszczędzania. Taki nawyk. Czy uważasz, że to źle?

· – Nie. Nie wiem zresztą….Ja myślałam, że jako dziecko, chciałbyś mieć dom niezwykły, mieszkać na przykład w średniowiecznym zamku, że chciałbyś mieć jakąś niezwykłą kolekcję, kamieni, modeli samolotów, malarstwa nie wiem, no coś co cię wyróżnia z tłumu, odróżnia od innych…..Nie wiem…

· – Nie, nie chciałbym. Dom to dom. To miejsce do wypoczynku, gdzie się dobrze czujesz i nie masz problemów, zamek, basen, wielki ogród to same problemy, a wiesz szaleć i zaspakajać swoje potrzeby żeby być innym, można poza domem, ale w domu ma być normalnie…

· – Jędrusiu, w tobie nie ma nic z romantyzmu, szaleństwa, apetytu na życie!

· – Tak? No nie wiem …nie czuję potrzeby…

· – Nie, no właściwie to dobrze…tylko….

· – Tylko, co? Mamo ty jesteś tak naiwna….

· – A kiedy grałeś w tą swoją grę, tę wiesz…. SIMS, i byłeś Simsem, kreowałeś jego życie, urządzałeś mu dom, robiłeś z nim karierę i zakładałeś rodzinę, to, jaki mu dałeś dom?

· – Nie, no wiesz, najpierw on był kurierem, doszedł do najwyższych awansów, potem lekarzem , też zdobyłem dla niego szczyt kariery, nawet samochód służbowy po niego przyejżdzał, bo był szefem kliniki, potem się moim zdaniem nudził to zrobiłem go dyrektorem ZOO, ale wiesz dom mu dałem taki żeby był szczęśliwy, no i zależnie od jego zarobków….

· – Ale jaki mu zrobiłeś ten dom!?. Pamiętam był tam w tym domu najdroższy sprzęt grający…

· – Tak bo to mu dodawało punktów, pomagało w karierze…

· – Ale powiesiłeś mu też obrazy na ścianach, ustawiłeś kwiaty w pokojach, zrobiłeś świetnie wyposażoną kuchnię i łazienkę, właściwie nie łazienkę a pokój kąpielowy? Bardzo się tym cieszyłam, bo uważałam, że widocznie sam masz takie potrzeby….

· – No tak, ale to też wpływało na jego karierę, a poza tym ja robiłem tak żeby on był szczęśliwy, bo to też dawało punkty grającemu w tę grę…

· – Ja się zabiję! Ale co z żoną, żony nie miał długo? Prawda?

· – No tak, dopiero jak zrobił karierę , rozbudował i urządził dom. Spokojnie.

· – Jaka była ta żona, wybrałeś mu brunetkę, blondynkę, jaki miała zawód , jak na imię?

· – Nie, dałem komputerowi wybrać dla niego żonę, w to nie chciałem się wtrącać….

· – A jak miała na imię ?

· – Już nie pamiętam, to komputer wybrał, nie zwracałem uwagi…ale wiesz żona, pies i dzieci, to kłopotliwe, poza tym jak jest już kilku Simsów, to musisz przy tej grze spędzać dużo czasu bo trzeba się nimi zajmować, a ja nie chciałem poświęcać im aż tak dużo czasu, tylko chciałem wygrać…. Jak się ożenił to go już zostawiałem, przestałem w to grać…

· – To ciekawe a właściwie przerażające ….Wiesz, co? Ja się martwię, że ty chcesz mieszkać w Szwajcarii, ja bym wolała żeby w Polsce, tu będzie jak wejdziemy do Europy tyle do zrobienia, Ziemia Obiecana, kraj nieprawdopodobnych możliwości o niesamowitym potencjale…rozumiesz…

· – Tak, ale tu też będzie tyle zamieszania….Ja wolę spokojnie….

· – O Matko! Żebym ja miała, choć dziesięć procent twojej przezorności….

· – Mamo mogę już iść? Bo mamy festyn z okazji wejścia do Unii i ja z Kacprem mamy swoje stoisko z fantami. Musimy je urządzać….

· – Idż. O Matko, co to będzie z twoim życiem…..A co macie na tym stoisku? Co to za fanty?

· – Moje przeczytane książki, dawne zabawki, babci wisiorki na szyję, których nie nosi, no wiesz, stary game-boy…Kacpra stary magnetofon….

· – No zobaczymy, co będzie z twoim życiem…Zobaczymy….

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.