01
Listopad
2000
00:11

Uroda, nr 11/2000, s.30

zobacz zdjęcie

W trasie

Uwielbiam tak zwane trasy. Od ponad dziesięciu lat jeżdżę ze wszystkimi swoimi przedstawieniami, koncertami po Polsce i Świecie. Jeżdżę z największą przyjemnością i szacunkiem dla siebie, tego co przyjechałam zaprezentować, a przede wszystkim dla publiczności dla której gram, gdziekolwiek by to było. Nigdy nie przyszło mi do głowy grać inaczej, np. wolniej, czy mniej finezyjnie dla Polonii, czy mniej wyrobionej publiczności gdzieś na prowincji. Prawdę, wiarę, zaangażowanie i rzetelne aktorstwo, docenia każda publiczność, a zdobywanie ich za wszelką cenę, odrzuca i takimi artystami w rezultacie pogardza i ich nie szanuje. I to tyle mądrzenia się. Kocham trasy. Nigdy nie brałam udziału w tzw. „składankach”. Nigdy nie wstydziłam się tego co przywozimy. Pasiami lubię słuchać o trasach innych kolegów. Dawnych trasach amerykańskich , kiedy dolar był Bogiem i artyści w zamian za posiadanie go byli gotowi na wiele upokorzeń. Krążą legendy o słynnych trasach po byłym Związku Radzieckim , zupełnie nieprawdopodobne legendy. A jest też wiele o trasach „ glejtowych” to znaczy takich z rozdzielnika, na przykład pod hasłem „ szkolenie przeciwpożarowe”, czyli  – pełne sale, 100% procent biletów sprzedanych , żadnej reklamy, po pięć, sześć koncertów dziennie. Fabryki ,zakłady pracy, pegieery. Prelegent, szkolenie pięciominutowe, koncert. Pewna kasa, żadnych stresów artystycznych , nikt się o tym nie dowiadywał, upokorzenie względnie krótkotrwałe. Ciągle jest dużo tras szkolnych, kilka szkół dziennie,  występ nazywany audycją. Szkoły mają odfajkowane, prelegent który najczęściej organizuje trasę , jest Wszystkim , liczy się jeszcze ewentualnie, kierowca który ich wozi. Artyści nie ważni , do wymiany w razie czego, bez znaczenia. Podobno dalej istnieją trasy glejtowe, jak za socjalizmu. Podobno. Wczoraj wpadł mi w ręce dokument, nieprawdopodobny. Pokazała mi go, pianistka, akompaniatorka, Pani profesor warszawskiego wydziału wokalnego . Pochodził z lat 70-siątych. Była wtedy na etacie w Filharmonii Narodowej i wielu artystów Filharmonii żeby dorobić, jeździło w takie trasy. Zaznaczam, często  wybitnych artystów. Zmuszała ich do tego konieczność.

REGULAMIN  TRASY

1. Naczelnym obowiązkiem każdego jest punktualność. Wyznaczony czas zbiórki odnosi się do zajęcia miejsca w autobusie lub oczekiwania przy aucie, o ile spóźni się kierowca.

2. W czasie trwania trasy, zwłaszcza jazdy autem, nie należy realizować zbędnych pytań, np. co do osobliwości danego regionu.

3. Dyskusje, uwagi, wypowiedzi itp. Dotyczące odjazdów i przebiegu audycji są niedopuszczalne i bezprzedmiotowe.

4. W ramach „walki z hałasem”  nie należy włączać w czasie jazdy żadnych przyrządów powodujących zmącenie ciszy.

5. Należy unikać w czasie jazdy zbędnych rozmów i jałowych dyskusji, zaś cała energię skoncentrować nad własnymi niedociągnięciami wypływającymi z odbytych audycji. Brak energii natomiast uzupełniać drzemką w czasie monotonnej jazdy autem.

6. Realizator trasy nie ma potrzeby ani obowiązku ułatwiać czy organizować uczestnikom trasy picia kawy, herbaty itp. Może jedynie zalecić zabieranie własnych termosów wypełnionych dowolnym płynem.

7. Celem załatwienia potrzeby naturalnej w czasie jazdy, należy złożyć ustnie realizatorowi audycji tego rodzaju pragnienie, jednakże tylko w okolicy, w której znajduje się odpowiednio podszyty las po obu stronach szosy.

8. W przypadku awarii auta uczestnicy trasy płci męskiej mogą być przydzieleni przez realizatora audycji do pomocy przy reperacji. Uczestnicy prasy płci żeńskiej mogą w tym czasie wysiąść z auta i dodawać otuchy pracującym oraz obdarowywać łakociami z własnych zapasów motywując tym samym do wzmożonego wysiłku.

9. Ze względu na niezadowalający na ogół stan szkolnych instrumentów klawiszowych, pianista upoważniony jest do zwerbalizowania kilku złośliwych bądź uszczypliwych myśli w obecności dyrektora szkoły.

10. Na estradę należy wchodzić z godnością, z uśmiechem na ustach, krokiem sprężystym i pełnym energii.

11. Uczestników trasy obowiązuje cisza nocna od godz. 22.00 do 6.00. Spać należy spokojnie, nie chrapać, unikać zbędnego wychodzenia w nocy.

12. Po ostatniej audycji wszyscy uczestnicy trasy składają sobie wzajemne podziękowania. Realizator audycji może przy tej okazji (co przydarza się rzadko) wyrazić kilka ciepłych słów.

 

Podpis uczestnika trasy.

 

Regulamin sformułował podobno jeden z szalejących w owych czasach impresariów. Jego terenem była  Lubelszczyzna. Fachowiec. Cóż za znajomość szczegółów, brak złudzeń, jakie doświadczenie i świadomość. Jaka wiedza na temat artystów. Znajomość przedmiotu i natury tej pracy. Czytając śmiałam się do łez, później przestałam. Nie mogłam uwierzyć że to prawda. Pani Profesor przysięgała że tak i że ona też była zmuszona podpisać dwa czy trzy razy coś takiego, ale jak dodała, repertuar koncertów był ambitny, ambitniejszy niż teraz.

 

Pozdrawiam serdecznie, artystka aktualnie w trasie.

Uroda, nr 11/2000, s.30

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.