01
Sierpień
2014
23:08

Pamiętnik z Powstania Warszawskiego - 1 sierpnia 2014

zobacz więcej zdjęć (34)

Pamiętnik z Powstania Warszawskiego

Pamiętnik z powstania warszawskiego” – spektakl/oratorium.

Powstanie. Powstanie. Powstanie.
To słowo.
To dziwne słowo. Powstanie.

Miron Białoszewski, Pamiętnik z powstania warszawskiego

 

Spór o sens Powstania Warszawskiego trwa nieprzerwanie. To dramatyczne doświadczenie w każdym czasie i w każdym pokoleniu domaga się interpretacji; mówi się o nim poprzez dzieła historyczne, eseje, publicystykę. Podczas gdy historycy i publicyści debatują o decyzjach politycznych czy militarnych, na pytania o humanistyczny wymiar tego wydarzenia najpełniej odpowiedzieć może język sztuki, on bowiem najtrafniej oddaje prawdę o uczuciach i kształcie pamięci.
Z tego względu Muzeum Powstania Warszawskiego każdego roku zaprasza wybitnych twórców polskiego teatru do zmierzenia się z tematem Powstania Warszawskiego. Od dziewięciu lat, pierwszego sierpnia o północy, Sala pod Liberatorem staje się przestrzenią twórczej, czasem pełnej emocji, dyskusji. Teatrem i sceną, przywołującymi ludzkie uczucia, wybory i dramaty.
Okrągła, siedemdziesiąta rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego to moment szczególny. Dlatego czujemy się zaszczyceni, że zaproszenie do stworzenia rocznicowego spektaklu przyjęła Krystyna Janda – reżyserka i aktorka, której osoba i role postrzegane są jako jedne z ważniejszych i bardziej rozpoznawalnych symboli polskiego kina i teatru.
Krystyna Janda dokonując adaptacji i reżyserując „Pamiętnik z powstania warszawskiego” Mirona Białoszewskiego, stworzyła nową przestrzeń odbierania tego dzieła. Spektakl w jej adaptacji i reżyserii, z muzyką skomponowaną przez Jerzego Satanowskiego, to wejście na zaskakującą ścieżkę dźwiękową, „słyszalną” już w „Pamiętniku…”. Ta interpretacja pozwala, przez słuchanie, mówienie i śpiew, wyrazić to, czego słowo pisane nie odda; Janda z Satanowskim stworzyli przestrzeń, której widzowie nie muszą widzieć; muszą jedynie pozwolić, by poprowadzono ich poprzez przestrzeń między słowem a muzyką.
To zresztą przestrzeń, która fascynowała Mirona Białoszewskiego – oddziaływanie poezji melicznej na odbiorców. Moment, w którym słowa i muzyka stają się nierozerwalne, a rytm i melodia słów są równie ważne, co wciągająca fabuła. Sam tak to opisał: Dążę do tego, żeby to, co pisane, było zapisaniem mówionego. I żeby pisanie nie zjadło mówienia. To, co jest warte z języka mówionego, to się zapisuje. A to z napisanego – jest potem mówione na głos.
W spektaklu Krystyny Jandy widzowie usłyszą litanię miasta i ludzi, bowiem przestrzeń tworzą w tym spektaklu muzyka, mówienie i śpiew. Ta proza, by wybrzmieć, potrzebuje zasłuchania się; zanurzenia w słowach – strzałach, zdaniach – hukach, sylabach – kanonadach, rumorze, tupocie, krzykach, pieśniach, litaniach i modlitwach. Słowa bohaterów „Pamiętnika…” są z dźwiękami zagłady miasta połączone niczym pępowiną. Tworzą rytm i melodię walczącego miasta.

 

Sala pod Liberatorem, Muzeum Powstania Warszawskiego. Wstęp biletowany. Bilety do kupienia w kasie MPW. Cena biletu: 14 zł. Spektakl będzie wystawiany od 2 do 5 sierpnia o godz. 20.00.

I wydobywanie.
I odsypywanie.
I gaszenie.
I pomoc.
I nowe bomby.
I krzyk.
Najświętsze serce Jezusa, zmiłuj się nad nami.
– Najświętsze serce Jezusa, zmiłuj się nad nami.

Wycie samolotów i bomb.
– Najświętsze serce Jezusa… zmiłuj się nad nami…
I huk! I koniec!

Reżyseria/Adaptacja:

 

Krystyna Janda
Muzyka:

Jerzy Satanowski

 

Reżyseria światła:
Katarzyna Łuszczyk

 

Realizacja światła:
Dariusz Adamski

 

Reżyseria dźwięku:
Mirosław Burkot

 

Dyrygent:
Wojciech Zieliński

 

Obsada/Wokaliści:
Krystyna Janda
Anna Gadt (pierwszy sopran)
Agnieszka Kiepuszewska (alt)
Iwona Kmiecik (drugi sopran)
Wyjciech Myrczek (bas)
Marcin Wawrzynowicz (tenor)

 

Muzycy:
Paweł Bomert
Piotr Maślanka
Marta Oyrzanowska
Paweł Stankiewicz
Dorota Woźniak-Mocarska
Wiesław Wysocki

Kierownik produkcji: Marta Kuźmiak
Produkcja MPW:
Agnieszka Szulejewska
Współpraca: Magdalena Brzeska, Jacek Chałupka

Głośno, cicho

„Pamiętnik z powstania warszawskiego” w reż. Krystyny Jandy w Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie. Pisze Karol Płatek w portalu Teatrdla Was.

Zaczyna się wyjątkowo niepozornie. Jak jakiś, powiedzmy, zwykły koncert. Wchodzą muzycy, wchodzi chór, wszyscy zajmują miejsca, rozkładają partytury. I wchodzi Krystyna Janda – poprawia włosy, ustawia mikrofon, odchrząkuje. Zaczyna czytać.

 

„Pamiętnik z powstania warszawskiego” Mirona Białoszewskiego to – jeśli chodzi o świadectwa tragedii powstania warszawskiego – rzecz oczywista. Ale też – nietypowa. Oczywista, bo wszyscy wiedzą, o co chodzi, wiadomo, że są to wspomnienia wybitnego poety, który po latach postanowił opisać (i, jak to zawsze u Białoszewskiego, podsłuchać, podpatrzeć) tamte zdarzenia. A nietypowa, bo w „Pamiętniku” nie ma powstania powstańców, jest powstanie zwykłych ludzi (w tekście można znaleźć – zresztą w spektaklu Jandy też – tę opozycję: powstańcy, żołnierze – ludzie), mieszkańców Warszawy, którzy próbują znaleźć coś do jedzenia, którzy próbują się gdzieś ukryć, którzy próbują przeżyć. Groza, chaos, strach – ten „cywilny” obraz powstania, wydaje mi się, jest dużo bardziej porażający niż ten bohaterski, radosno-harcerski.

 

Spektakl/oratorium, w reżyserii Krystyny Jandy, składa się jak gdyby z dwóch warstw: pierwszą warstwą jest sama interpretacja aktorki, czytającej tekst autora „Chamowa”, drugą – chór, który dopowiada, tworzy tło, buduje napięcie. Ważna jest rozpiętość stylistyczna partii śpiewanych. Na początku śpiew przypomina jakieś antyczne, starogreckie niby-modły, melodie są skoczne, urywane; frapujące pomieszanie słodkości brzmienia z niepokojem – zapowiedź tragedii, które zaczynają piętrzyć się z coraz większą siłą, im głębiej zanurzamy się we wspomnienia Białoszewskiego. Później, kiedy już niepotrzebne są żadne zapowiedzi, kiedy już dokładnie wiadomo, że Warszawa jest palona, bombardowana, masakrowana – wtedy zaczynają się pieśni prawie kościelne, białoszewsko kościelne; co współgra, oczywiście, z czytanymi przez Jandę fragmentami.

 

No właśnie, modlitwy. Krystyna Janda wybrała dużo takich lamentujących fragmentów, dużo tam zdań błagalnych, płaczliwych. Reżyserka wyciągnęła z „Pamiętnika” esencję bólu, zrezygnowała zupełnie z pogodnego tonu – bo taki ton też można w tekście bazowym znaleźć, taki już był Białoszewski – który wzmocniony został przez pisarza rytmem, skocznością języka i samej narracji. Ważną rolę w adaptacji Jandy gra na przykład litania, którą Białoszewski napisał ze swoim przyjacielem Swenem (pseudonim Stanisława Czachorowskiego, aktora i pisarza): „Od bomb i samolotów – wybaw nas, Panie, / Od czołgów i goliatów – wybaw nas, Panie, / Od pocisków i granatów – wybaw nas, Panie, / Od miotaczy min ()”.

 

Interpretacja Jandy oraz śpiew chóru spięte zostały przez silnie emocjonalną, wzmagającą napięcie muzykę Jerzego Satanowskiego oraz przez subtelną grę świateł, które wzbogacają całe to teatralno-wokalne doświadczenie, podkreślając moc tekstu. Oświetlenie to w ogóle – by tak to określić – jedyny element „scenografii”, ozdoby, dodatku. Ascetyczność formy, wszechobecna ciemność, przecinana tylko co jakiś czas właśnie tym światłem, głos Jandy, ma się wrażenie, załamujący się co kilka akapitów – wszystko to jakoś tak niepozornie, po cichu rani.

 

Ale to jeszcze nic, to jeszcze nie to. Kiedy już nasłuchamy się o tej wielkiej tragedii, o cierpieniu tysięcy ludzi, kiedy Krystyna Janda przeczyta gorzkie (ale przecież też jakoś dziwnie wyswobadzające) słowa, że po sześćdziesięciu trzech dniach powstanie skapitulowało, kiedy wybrzmią do końca ostatnie dźwięki ponurej muzyki – wtedy robi się zupełnie ciemno, czarno i całkowicie głucho. Niczego nie widać, niczego nie da się usłyszeć. I nagle, jedna po drugiej, zapalają się w różnych punktach muzeum świece, znicze właściwie. Młodzi ludzie trzymają te małe płomienie i my już wiemy, że więcej nic nie będzie, bo więcej przecież być już nie może. Tylko to światło – od nas. Tylko to małe nieśmiałe światło – dla nich.

 

I wstajemy, bijemy brawo. Ale Krystyna Janda wie, że to tak naprawdę nie jest owacja dla niej. Wie, bo nawet się nie kłania. Głośne brawa dla cichych umarłych.

 

**

„Pamiętnik z powstania warszawskiego” – spektakl/oratorium.

 

Reżyseria/Adaptacja: Krystyna Janda

 

Muzyka: Jerzy Satanowski

 

Reżyseria światła: Katarzyna Łuszczyk

 

Realizacja światła: Dariusz Adamski

 

Reżyseria dźwięku: Mirosław Burkot

 

Dyrygent/fortepian: Wojciech Zieliński

 

Obsada/Wokaliści:

 

Krystyna Janda

 

Anna Gadt (pierwszy sopran) Agnieszka Kiepuszewska (alt) Iwona Kmiecik (drugi sopran) Wyjciech Myrczek (bas) Marcin Wawrzynowicz (tenor)

 

Muzycy: Paweł Bomert Piotr Maślanka Marta Oyrzanowska Paweł Stankiewicz Dorota Woźniak-Mocarska Wiesław Wysocki

 

Kierownik produkcji: Marta Kuźmiak Produkcja MPW: Agnieszka Szulejewska Współpraca: Magdalena Brzeska, Jacek Chałupka, Agnieszka Wąsikowska, Nadia Homa

„Głośno, cicho”
Karol Płatek
www.teatrdlawas.pl
Link do źródła
04-08-2014

—————————

„Pamiętnik z powstania warszawskiego”

 

1.Co najbardziej Panią ujmuje lub wstrząsa w „Pamiętniku z powstania warszawskiego” Mirona Białoszewskiego?

Przede wszystkim jest to wspaniała literatura. I zapis do dziś niezwykle  „współczesny” jeśli chodzi o obrazowanie, metaforykę i rytm, tempo myślenia.  Ale przede wszystkim to ze tekst porusza wielki temat od strony „szczegółu” nie zajmuje się ogólnymi refleksjami, ocenami, jest zapisem emocjonalnym .

2. Dlaczego zdecydowała się Pani przyjąć zaproszenie do stworzenia rocznicowego spektaklu?

Uznałam to za honor i świadectw zaufania do mnie i tego co może powstać z naszej współpracy.

3. Kiedy pojawił się pomysł na stworzenie oratorium i dlaczego właśnie taka forma wydała się Pani adekwatna?

Właściwie od początku kiedy myślałam o tej rocznicy, o miejscu, o temacie i Białoszewskim wiedziałam że bez muzyki się „nie obędzie”, a Białoszewski sam, ten zapis to muzyka.

4. Jaką muzykę „usłyszała” Pani czytając „Pamiętnik z powstania…”?

Oprócz wielu cytatów muzycznych zapisanych w tekście Mirona Białoszewskiego jest dodatkowo sam rytm tego zapisu, tej poezji. A w tekście jest na każdym kroku przypomnienie pieśni, cytaty słów piosenek, wspomnienie mszy polowych, piosenek powstańczych i wojskowych , podwórkowych, ludowych, modlitwy, utwory muzyczne.

5. Na których fragmentach skupiła się Pani tworząc adaptację?

Kierowałam się emocjami przy wyborze. Kolejność zdarzeń i porządek narracji miał dla mnie mniejsze znaczenie.

6. Jedną z cech oratorium jest to, że pojawiają się w nim epickie fragmenty, które recytuje narrator – które fragmenty pojawią się w adaptacji „Pamiętnika…”?

O, narracja jest praktycznie cały czas. To w narracji pojawiają się momenty śpiewane. Zresztą muzyka Jerzego Satanowskiego jest bardzo charakterystyczna, jej puls i nerw jest dominujący i dla śpiewających i da muzyków i dla mnie mówiącej narracje.

7. Czy będzie Pani pokazywać te wzniosłe czy te mniej wzniosłe zachowania cywilów podczas powstania, o których Białoszewski w pamiętniku pisał bardzo dużo?

Spektakl będzie trwał trochę ponad godzinę. Tekst Białoszewskiego jest bardzo obszerny. Czasem wystarczy powtórzyć jedno z jego szokujących zdań i wszystko jest „staje…. Biegnie kobieta w halce. Nie żyje….On i Ona na barykadzie . Całują się . Jakby nie było nic. Nie żyją.

8. Dlaczego do skomponowania muzyki zaprosiła Pani Jerzego Satanowskiego?

Bo bardzo Go cenię. Bo wiem ze jest obsesyjnym wielbicielem poezji Białoszewskiego . Bo Jego muzyka ma siłę niebywałą. . Bo na mnie robi zawsze wrażenie. Bo znamy się i rozumiemy.

9.. Co chce Pani przekazać ludziom poprzez swój spektakl?

Emocje.

10. Dlaczego ważne jest, aby pamiętać i wspominać powstanie warszawskie?

Ta. Dzięki tej pamięci, mówieniu o tym, myśleniu, jesteśmy bardziej ludźmi, nazywając to górnolotnie. Nie chciałabym zapomnienia i na ten i na wiele innych ważnych dla naszej historii naszego humanizmu tematów.

11. Czy ważna jest Pani zdaniem dyskusja wokół celowości powstania warszawskiego?

Ważna. Dopóki trwa i jest tak emocjonalna, temat powstania żyje.

12. Czy osoby, które uważają, że powstanie było „głupotą”, mogą Pani zdaniem w jakiś sposób identyfikować się z samym wydarzeniem w inny sposób?

Oczywiście. Nikt nie jest wolny od współodczuwania i myślenia o tych ludziach którzy bez namysłu, bez poddawania samego zrywu analizom poszli odo powstania ofiarowując wszystko co mają. Odwagę, serce, życie. Niezależnie od ocen i poglądów wszelkich, samego czynu, samego zrywu, samych poza racjonalnych emocji, nie można pominąć. Dlatego nawet najbardziej zagorzali przeciwnicy powstania , kierują się też emocjami.

13. Problemy walczących powstańców oraz ukrywających się i starających się za wszelką cenę przetrwać cywilów wydaje się bardzo odległy od problemów współczesnej młodzieży oraz osób, które powstanie znają tylko z kart historii. W jaki sposób dotrzeć i do tych osób? Już niedługo to właśnie oni będą jedynymi spadkobiercami wiedzy o powstaniu.

Dobrze że jest Muzeum powstania, wydaje się ono odpowiadać na prawdziwa potrzebę, jestem tam od wielu dni codziennie i obserwuje ludzi odwiedzających Muzeum, t prawdziwe przeżycie i potrzeba. A ja staram się zrobić spektakl który poruszy emocje. Tyle.

14. Jakie warunki powinna spełnić Pani zdaniem sztuka, która podejmuje tak trudny temat jak powstanie warszawskie?

Nie wiem. Ne powinna obrażać nas swoim prymitywizmem, zbytnią prostotą, powinna być naszym partnerem w rozmowie intelektualnej  emocjonalnej  a nie akademią ku czci obrażającą nasza wrażliwość.

© Copyright 2019 Krystyna Janda. All rights reserved.