06
Lipiec
2012
00:07

fot. A. Kłosiński

zobacz zdjęcie

NIE MAM ZAMIARU UDAWAĆ PANI DANUTY

NIE MAM ZAMIARU UDAWAĆ PANI DANUTY

W tym miesiącu czekają nas jeszcze dwie premiery. „Trzeba zabić starszą panią” w Och-teatrze i 16 lipca – plenerowy spektakl „Związek otwarty”. Pierwsze przedstawienie to reżyserski debiut Cezarego Żaka. Skąd pomysł, by właśnie jemu powierzyć to zadanie?

Cezarego cenię i lubię, pracuję z nim od lat, obje byliśmy w zespole Teatru Powszechnego. Wiem jak pracuje, jaką ma świadomość tego co robi, dlaczego i jak świadomie wybiera środki wyrazu. Dyscyplina, logika myślenia, wspaniały warsztat, lojalność wobec autora i kolegów…. „Trzeba zabić starszą panią” to komedia, nieprosta, oparta na przeciwstawieniu bandy charakterów i zabawnej tytułowej starszej pani. Wiedziałam, że Cezary od jakiegoś czasu myślał o próbie sił z reżyserią. Uznałam, że nadarza się wspaniała okazja. Widziałam kilka prób, jestem po próbie generalnej. Ten spektakl już czeka tylko na publiczność. Jak wiadomo, komedia jest gatunkiem teatralnym, wraz z publicznością rosnącym, scalającym się, nabierającym smaków. Z reżyserią komedii w Polsce jest – delikatnie mówiąc – różnie, po pierwsze jest to przez świat teatralny trochę pogardzany, lekceważony gatunek, uznaje się, że do tego nie trzeba wyjątkowych umiejętności. Nic bardziej błędnego, to tragedia toleruje nieprecyzyjności, „pomysły” nielogiczności i braki warsztatowe. W komedii potrzebne jest zawodowstwo najwyższej próby , no i…..dobry gust: i aktorski, i reżyserski. Mam nadzieję, że spektakl w Och-teatrze będzie sprawiał nie tylko radość widzom, ale specjalną przyjemność, miedzy innymi z powodu obecności na scenie pani Barbary Krafftówny, Wojciecha Pokory i zespołu doborowych artystów, w tym debiutantów.

W 2000 roku wyreżyserowała Pani w Teatrze Telewizji „Związek otwarty”. Partnerował Pani w tym spektaklu Marek Kondrat. Teraz – wspólnie z Marią Seweryn – postawiły Panie na młody aktorski duet – Weronikę Nockowską i Otara Saralidze. Jak ta zmiana pokoleniowa wpłynie na odbiór przedstawienia?

Przede wszystkim zmieni to przedstawienie scena pudełkowa, plenerowa. Telewizja dała mi do dyspozycji w zasadzie nieograniczone możliwości techniczne. Dzięki technice cyfrowego zapisu i możliwościom obróbki tego materiału, powstał spektakl zaprojektowany stricte do tego medium. Jest to tekst napisany i grany przez samego Dario Fo i jego żonę Frankę Rame w plenerze, i tam też teraz się znajdzie. Tematy i żarty dotykające małżeństwa i sposobów „noszenia się w nich” są ponadczasowe, i poza wiekiem wykonawców. Ja zaplanowałam sytuacyjnie całość, koncepcyjnie, a Marysia pracuje z aktorami, młodymi aktorami każdego dnia. Granie w plenerze ma swoje wymagania, do tego ta forma i styl, coś na kształt komedii dell arte, na nasze warunki, z ukłonami do tradycji, wymagają techniki mówienia, ruchu, gestu, poczucia humoru i budowania rytmów. Nad tym ci młodzi aktorzy razem z Marysią pracują od dwóch miesięcy. Myślę, że publiczność „uliczna” dostanie zabawny, dobry, inteligentny spektakl, jakiego się chyba nie spodziewa. To już szósty nasz tytuł na ulicę. Wszystkie poruszają problemy, tematy bardzo bliskie widzom.

Wiadomo już, że dostała Pani zgodę Danuty Wałęsy na sceniczną adaptację jej wspomnień. Kiedy możemy spodziewać się premiery?

Planujemy premierę na połowę października w Teatrze Polonia. Reżyserem ma być pan Janusz Zaorski. Ja w tej chwili pracuję cały czas nad adaptacją.

Jaką formę będzie miał ten spektakl? Czy będzie to monodram? Czy może pojawią się także inne postacie, np. Lech Wałęsa, dzieci, często wspominany w książce Tadeusz Fiszbach…? Jeśli tak, czy możemy zdradzić, kto je zagra?

Gdyby miały wystąpić inne postaci, musiałyby być napisane dialogi, co znacznie zmieniło by książkę pani Danuty. To jest wyznanie, zapis jest monologiem i taki powinien pozostać. Co do inscenizacji dziś nie umiem nic odpowiedzieć, pan Janusz Zaorski pracuje nad koncepcją. Ja będę „tą kobietą” – piszę tak specjalnie, bo nie mam zamiaru udawać pani Danuty, nie o to w tym wszystkim – mam wrażenie – chodzi, chodzi o coś więcej.

Jakie są Pani plany dotyczące repertuaru w nowym sezonie w Polonii i Och-teatrze?

Jeśli chodzi o Polonię, do końca roku kalendarzowego, to po Danucie W. planujemy „Zmierzch długiego dnia” O’Neilla, i to jakby będzie spektakl, rola, którą planuję na moje 60 urodziny. Zagram z Piotrem Machalicą, z którym repertuar amerykański, realistyczny graliśmy razem wielokrotnie, zagra także Michał Żurawski i Rafał Fudalej.

Na scenie Och-teatru, jeszcze w tym roku „Wąsy” spektakl Macieja Kowalewskiego, jego autorstwa. Na scenie odnajdziemy aktorów Teatru Montownia w podwójnych, a nawet potrójnych rolach, mężów i żon, opowiadających o Polsce przy grillowaniu. Zobaczymy spektakl panów Peszków, świetny tekst „Pojedynek” Harolda Pintera, a w Sylwestra spektakl niespodzianka, największe polskie przeboje zaśpiewają ludzie wybrani na wielu przesłuchaniach, warunkiem udziału był wiek – ponad 70 lat. Spektakl będzie reżyserowany przez pana Krzysztofa Maternę i będzie nosił tytuł „Czas nas uczy pogody”. 25 osób, największe polskie piosenki, najpiękniejsze, najważniejsze. Pod koniec roku zaczynają się też próby do „Zemsty” Fredry w reżyserii Waldemara Śmigasiewicza, z Cezarym Żakiem, Wiktorem Zborowskim, Arturem Barcisiem. Ja już nie mogę się doczekać.

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.